Czy coś mogło mnie do niej przekonać? Generalnie nie była nigdy potrzebna. Doceniam jednak możliwość podgrzania sobie obiadu, czy mleka. Ale Tomek mi podesłał coś co sprawiło, że chcę! Już natychmiast:
Jejku, prawie miesiąc od ostatniego wpisu, Wyjątkowo zapuściłam bloga. U mnie po prostu różnie. Nadal ciężko się skupić, ogólnie mało nastroju na pisanie około-japońskie.
Będzie więc kuchnia. Dżem zrobiliśmy. RAbarbarowo-pomarańczowy
- rabarbar (było 5 duuużych łodyg, ale nie ważyłam, więc nie wiem ile kilogranowo), drobno pokrojony
- 2 pomarańcze - obrane i pokrojone
- cukier - mniej więcej półtora szklanki
- agar-agar - półtorej łyżeczki
Do maszyny na program dżem. Pewnie też można tradycyjnie w garnku podsmażać. Wtedy najpierw owoce, żeby się rozpadły i na koniec wmieszać cukier i agar.
Dół mnie jakiś dopadł i musiałam się czymś zająć. I miałam w lodówce bakłażana, CFuj (carrefour) miał ostatnio jakąś dziką promocję i śliczne były. No więc poszłam gotować, bo mnie od dawna kusiło zrobienie jakiejś pasty.
A pasta z bakłażana to chyba wynalazek arabski, turecki?
W każdym przepisie każą piec bakłażana w piekarniku i później dodawać oliwę do miksowania. Pieczenie w piekarniku trwa dłuuugo. Skorzystałam więc z pomysłowości chińskiej kuchni i upiekłam w woku. I pewnie w ogóle mało przypomina oryginał ta moja pasta, ale jest pyszna.
Składniki
- duuuży bakłażan
- cebula
- pół papryki
- pół szklanki sezamu - zmielić w młynku do kawy
- ząbek czosnku
- sól, pieprz, troszkę cukru
- troszkę ostrej papryki - zmieliłam sobie strąk chili chipotle
- sok z cytryny - według uznania
Wykonanie:
- Kroimy wszystkie składniki w kosteczkę
- Rozgrzewamy wok i na niego olej odpowiedni (u mnie kukurydziany), na wok nie polecam oliwkowego, bo się spali zwyczajnie
- Wrzucamy warzywka, przyprawy
- Smażymy aż będzie miękkie - można podlać wodą, bo bakłażan pije bardzo dużo oleju
- Na sam koniec dajemy mielony sezam
- Przestudzamy
- Miksujemy dodając sok z cytryny
Wygląda to mało apetycznie, ma kolor bury z kawałkami czerwieni z papryki. Ale jest absolutnie pyszne, cudne, wspaniałe. Do chlebka na zakwasie. Albo do grzanek. I można na to jeszcze jakiegoś pomidorka lub ogórka wrzucić.
A całość może być też pysznym chińskim daniem do ryżu lub makaronu. Smażymy wtedy całość krócej oczywiście.
Moja wersja jest pikantna, ale wszystko zależy od ilości papryki i pieprzu - cytryna łagodzi ostrość
Można sobie dumać o domku z ogródkiem. Ale, można też pdumać, co zrobić z małą przestrzenią.
Zakochałam się w tym mieszkanku - jest jak z filmów science-fiction, a na żywo w Hong Kongu. Znów mam wrażenie, że bardzo nieefektywnie zarządzam przestrzenią. I znów chcałabym pojechać do HK. Kurcze, kiedyś muszę go zobaczyć. Coś jednak mnie ciągnie do wielkich miast. Mają swój urok.




Recent Comments