Kuchnia con-fusion

Kuchnia No Comments »

Bai odwiedzając mnie uznała, że to co ja gotuję to już nie fusion, tylko właśnie confusion. A jadła indyjską zupę z soczewicą, podaną z meksykańskimi torillami i na deser polskie ciasto z jagodami/borówkami.

A dziś pichcę sałatkę ziemniaczaną, której bazą jest niemiecka kartofel salad.

  • ziemniaki
  • cebulka (sparzona)
  • ogórki - małosolne
  • majonez, musztarda
  • nowości: salsa martajada z meksyku (w chińskiej kuchni też jest - ostre chili posiekane w oliwie), prażone - słonecznik i siemię lniane.

Reszta obiadu jest już mało ważna, bo sałatka właśnie się przegryza w lodówce i już ją uwielbiam. No więc bedzie do niej pieczony kurczak od Tomka mamy, który sobie tkwił z zamrażarce i jeszcze zielona sałata z octem winym i oliwą.

Dawno mnie

Za pędzlem No Comments »

Dawno mnie tu nie było. Na początek (jakby ktoś jeszcze nie wiedział) http://babybaranska.tumblr.com/post/904239682/lubie-jak-mnie-nosza-zreszta-i-mama-i-tata-tyle

Tajszczyzna!

Kuchnia, Za pędzlem No Comments »

Odkopaliśmy przepisy na łatwe tajskie dania. Tzn ja odkopałam, a Tomek przygotowywał. W niedzielę mieliśmy tajską ucztę - pierś z kurczaka i do tego bakłażan. I troszkę ryżu, chyba nie tajskiego akurat ;)

Jak większość dań kuchni azjatyckiej, kluczem nie jest czas, bo wszystkie dania robi się dość szybko (choć w porównaniu z daniami z woka troszkę czasu schodzi), ale przyprawy. Nie mieliśmy wszystkich i troszkę zastępowaliśmy.

Kurczak tajski z grilla (albo grillowej patelni z IKEA ;)

  • kurczak - najlepiej lekko go rozbić lub pokroić na cienkie kotleciki, bo zbyt gruby trudniej się na patelni smaży

Marynata:

  • Sos rybny 2 łyżki
  • Czosnek, 3 ząbki
  • Chili - według uznania
  • Skórka limonki (u nas była łyżeczka pasty z pomelo)
  • Cukier 2 łyżeczki
  • Wino ryżowe sherry 1 łyżka - był rum :P
  • Kurkuma mielona 1 łyżeczka - daliśmy zwykłe supermarketowe curry
  • Tajska pasta curry czerwona 2 łyżki (daliśmy 1, ale nasze jest ostre jak diabli i daliśmy już sporo chili)
  • Troszkę mielonego pieprzu
  • Mleko kokosowe 4 łyżki - o zgrozo, nie było w zapasie, więc daliśmy płatki kokosowe i trochę wody
  • Kolendra - nie lubię i nie było
  • Marynatę się miksuje w blenderze (lub moździerzu) i w to wrzuca kuraka (najlepiej na noc)

Postępowanie:

  • Jak się jedzie na grill to zabiera się zamarynowanego kuraka i piecze ładnie z obu stron. Jak jest się w domu to nagrzewa patelnię, daje nieco oleju i smaży. Można też pewnie wykorzystać grill z piekarnika

Jest ostro, ale ostrość łagodzi kokos i dodatek cukru. Taki klasyczny tajski smak, ostrość zupełnie inna niż chińska, bliżej jej do potraw hinduskich.

Bakłażanek

  • Bakłażan duży
  • Szalotka lub dymka
  • Sos rybny 2 łyżki minimum
  • Sok z limonki 2 łyżki (był z cytryny)
  • Cukier łyżka
  • Kolendra - nie było

Postępowanie

  • Bakłażana wrzuca się do nagrzanego piekarnika (240 stopni), wcześniej nacina się wzdłuż skórkę
  • Piecze aż się zrobi mało apetyczny, w przepisie było coś o 30-40 minutach, ale piekłam mniej (może ok. 20)
  • Studzi się, aż da się wziąć w rękę i obiera
  • Leci z nich sok, więc można dalej studzić na cedzaku
  • Pokroić
  • Cebulki się sieka, zalewa sosami, cukrzy i podgrzewa do zagotowania
  • Pokrojone bakłażany miesza się z sosem. Posypuje kolendrą jak ktoś chce

Bakłażany mogłyby być same w sobie daniem, albo przystawką, albo jak u nas - sałatką. Smakowo są słodko-kwaśne, delikatne.

Projekt

Za pędzlem 4 Comments »

Postanowiłam coś napisać. Taki sobie projekt. Może nie jest tak oszałamiający jak ugotowanie wszystkich przepisów Juli Child przez Julię Powell (http://blogs.salon.com/0001399/) sfilmowanych w Julie and Julia. I w ogóle zaczynać cokolwiek teraz brzmi dość szaleńczo, ale musiałam coś zrobić żeby podleczyć wczorajszego doła. Na razie cisza o co chodzi, ale poproszę o kciuki. Jak się uda to może będzie to ładny krok na drodze wielu zmian na lepsze/ciekawsze. Mam 2000 słów od wczoraj. Może nie będę robić wielkich założeń jak King (10 stron dziennie), ani mniejszych, jak Doctorow (1000 słów dziennie), tylko postaram się utrzymać jakąś regularność (no ok - może 500 słów dziennie?).

Naukowo Azja póki co leży i czeka na czasy lepsze. Z łóżka, pozycji leżącej, ewentualnie z fotela zajmuję się tłumaczeniem. Teraz jeszcze Projekt. Wkrótce Projekt: Pikselka. W niedalekiej przyszłości - wracam do japońskiego. Nie może tak być, że zapominam coraz więcej znaków i że coraz trudniej mi cokolwiek odczytać. No i uznałam, że też powinnam siąść nad doktoratem. Bo chyba jednak jako książka nie powinien być wydany jako rzecz naukowa. Bo rozczaruje. Znudzi tych, co sie zwyczajnie interesują popkulturą i chcą coś się dowiedzieć więcej, ale nie chcą mieć całej historii popkultury na Zachodzie, porównań do Japonii, wyjaśnień filozoficznych, etc. Najlepiej byłoby wydać się podwójnie - w czymś w stylu “zeszyty naukowe”, co chyba przestało istnieć. Tam byłby doktorat, z wszelkimi przypisami, odniesieniami - coś adresowane do środowiska akademickiego i osób, którym są potrzebne informacje co, skąd, dlaczego I wydać się jako luźniejsza książka, która zaciekawi konwentowiczów, fanów, przypadkowych przechodniów. Coś, co ich nie znudzi, nie wkurzy, a jednocześnie dostarczy odrobiny rzetelnej wiedzy.

Dołek okazał się bardzo kreatywny. Czasem jak się dostanie kopa, to dostaje się kopa do działania.

Hameryka

Za pędzlem 4 Comments »

Ech, WO, WO. No i jednak kiedyś muszę sobie do tej nieszczęsnej Ameryki, która nie istnieje pojechać. Jestem w grupie Europejczyków zakochanych (irracjonalnie) w Route 66. Chętnie zobaczyłabym sobie jakieś miasto-widmo, a potem dla równowagi Nowy Jork czy inną metropolię. No i mam poczucie, że czeka mnie doedukowanie się w amerykańskiej popkulturze filmowej i muzycznej.

Pomijając więc sprawy osobiste i zostawanie matką w niedalekiej przyszłości, plany zwiedzania świata stają się coraz bardziej rozległe:

  • Korea (Seul) -> zobaczyć o co chodzi moim koreańskim współpracownikom, gdy mówią o Korei
  • Japonia -> bo tęsknię i ciekawa jestem co się zmieniło. No i na Hokkaido nie byłam. I na Fuji nie weszłam. I mogłabym Sayamę odwiedzić i sensei Kang Min Ja. I może nawet udałoby mi się coś wykaligrafować…
  • Tajwan -> bo ponoć to chińska Japonia albo japońskie Chiny
  • Chiny z naciskiem na Szanghaj -> bo odwiedziłabym Wojtka i Helenę i zobaczyła parę miejsc przy okazji (no, odwiedziłabym też Owca, ale on chyba zdąży przyjechać na dłużej do Pl zanim ja do Sz. zawitam)
  • Chiny, Yunnan - bo najpewniej Bai tam będzie przez najbliższe dwa lata, a dwa lata bez widzenia Bai o zło straszne. Poza tym dzięki Bai tam jest szansa pójść do najlepszej chińskiej restauracji (ze szczurami) i herbaciarni z lokalnymi herbatkami
  • Ameryka - wszerz i wzdłuż, zahaczając o Salt Lake i znajomych
  • Toronto (no może też coś więcej w Kanadzie) -> bo chyba jest miastem marzeń nadal.
  • Toskania -> bo Tomek gra w cholernego Assassin Creed II i jak patrzę na widoki, to aż się tęskni. I nie ważne że we Florencji są zawsze tłumy
  • Meksyk -> bo nadal tam jest dużo do zobaczenia
  • Malezja -> bo wszyscy którzy byli to się zakochali i chciałabym wiedzieć co tę miłość powoduje
  • Tajlandia -> bo jak już sie robiło Festiwal Tajski to chyba warto też “na żywo” zobaczyć

Nadal nie ciągnie mnie do Indii, nieszczególnie do Australii (choć zimą mam tam ochotę wyemigrować), Nowa Zelandia też mi nieco przeszła, ale jakby się nadarzyła okazja, to czemu nie. Zupełnie nie chce mi się do Afryki. Większość Europy też mnie jakoś nie ciągnie, chociaż fajnie byłoby kiedyś zobaczyć Hiszpanię.

Teraz tylko pozostaje nam z Tomkiem usiąść i podumać, jak można plany podróżnicze zrealizować. Zabierając ze sobą Pixelkę. Pomysły?


Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.