Dec 21
Przepis nie świąteczny, ale pyszny, cudny, wspaniały i do tego szybki i banalny w wykonaniu. Zdjęcia nie ma, bo sie głodni rzuciliśmy. Wersja “basic” przepisu pochodzi z malutkiej książeczki kupionej kiedyś na hali Tesco i to co zrobiłam w domu wyglądało lepiej niż zdjęcie z owej książeczki. Podaję wersję własną przepisu :)
- cebula dymka ze szczypiorkiem
- 1 ząbek czosnku
- 1/2 czerwonej papryki
- pomidory suszone z oliwy - minimum 6 sztuk
- 100 g boczku pokrojonego w kostkę
- białe wino kieliszek (u mnie była woda)
- mały kubeczek (150g) śmietany
- oregano, sól, pieprz
- makaron - były zielone wstążki szpinakowe, wygląda ślicznie, ale myślę że inny makaron typu kokardki, czy rury też się nada
Przygotowanie
- boczek wytopić na paletni
- dodać posiekaną cebulke, zmiażdżony czosnek, warzywka
- podlać winem/wodą - dusić jakieś 15 min
- doprawić śmietaną z oregano, pieprzem i solą, posypać szczypiorkiem
- w międzyczasie oczywiście ugotować makaron
- makaron na talerze, na to sos
Delektować się :) Można z winem. Całość szykuje się jakieś pół godziny, a efekt powala na kolana.
Sep 01
Nie wybuchu wojny.
Wczoraj była. Rocznica ślubu. Jesteśmy 7 lat małżeństwem, parą nawet dłużej. Ojojo. Ponieważ w ramach świętowania byliśmy sobie w Łodzi w przemiłym hoteliku Focus (no i na konwencie oczywiście), wczoraj więc “oraniczyliśmy się do kolacji przy świecach. A na kolację było mapo doufu (przepis TU, wraz z kilkoma innymi). I uśmialiśmy się niezmiernie, bo danie to w Chinach jest daniem mało wyszukanym, czymś co się je na ulicy. Dla nas jednak rarytas. Bo nie zawsze da się dobre tofu kupić ;) Tak więc poświętowaliśmy chińszczyzną w połączeniu z włoskim winem i tortem firmy, której PRowcy powinni zawisnąć na drzewach za tą chwytliwą i krótką nazwę: Conditorei Coppenrath & Wiese. Szczerze mówiąc, było to moje pierwsze spotkanie z ich wyrobami. I przyznam, że udane. Przynajmniej jeśli chodzi o smak Orange-Chardonnay.
No i tak jedzeniowo znów powspominałam Meksyk. To, że tam jada się obiad na śniadanie chyba rok temu pisałam. Dla porządku - na obiad jada się mniejszy obiad, a na kolację zupę. Ponieważ nie wszyscy mają czas na gotowanie rano, często śniadania je się poza domem. I często raczej około 10-11. Podejrzewam, że część osób pije kawę, idzie do pracy, potem ucieka na śniadanie i wraca. Gotuje się jednak na pewno na niedzielę.
W Meridzie (Jukatan) odwiedzialiśmy rodzinę taty Hectora. Zostaliśmy zaproszeni na śniadanie. Śniadanie zaczęło się od owoców. Po nich podano pieczeń. Pieczeń rozpływała się w ustach, bo jak się okazało piecze się ją od sobotniego wieczora. Pieczeń nazywa się cochinita pibil i jest tradycyjnym jukatańskim daniem. Serwuje się z tortillą z mąki kukurydzianej i sałatką ze słodkiej cebuli. Popijać można napojem ryżowym. Przepis na to cudo, prawie identyczny z moją książką kucharską TU. Niestety nie ma u nas liści kukurydzy do zawinięcia, ale podobno w folii aluminiowej też można. Długie pieczenie sprawia, że mięso można porwać na włókna i zawinąć w tortillę i zjeść z apetytem. Dania tego pewnie sama nie zrobię. Niby piecze się samo, ale i tak trzeba pilnować.
Nie przekonuje mnie nawet posiadanie mąki kukurydzianej do tortilli. Tak, szmuglowałam mąkę. Bałam się przez moment, że jednak zostanę poproszona o wyjaśnienie, co robi kilogram proszku w mojej walizce. W końcu, kto wozi przez ocean mąkę… Przemyt na szczęście się udał i w końcu mogę zjeść w domu kukurydziane tortille, które są według mnie o wiele lepsze niż pszenne. Mąkę co prawda da się w Polsce kupić, ale z takim przebiciem ceny, że postanowiłam odpuścić.
Feb 22
To właściwie bardziej bułeczki niż pączki, ale bardzo smaczne.
Znalazłam je na Moje Wypieki i zastanawiałam czy upiec. W międzyczasie zagadała do mnie msh i powiedziała, że upiekła boskie pączki. Podesłałam linka z pytaniem, czy to te. No i już nie miałam wątpliwości, co upiec.
Do ciasta dodałam olejku rumowego. Myślę, że wrzucenie rodzynek też by nie zaszkodziło. A jak chce się bardziej pączkowy smak, można w ciasto skórkę pomarańczową wrzucić, a same pączki polukrować i skórką posypać. Mnie jednak urzekła zaproponowana wersja - cukier z cynamonem. Tak wyglądają, czy może wyglądały wczoraj, zanim zostały zjedzone ;)
Sep 21
お好み焼き - “smażone to, co lubisz”, jak tłumaczy się to słowo. Dużo czasu minęło od ostatniego. Dawno też skończył się sos. Ale jak już raz się okonomiyaki spróbowało, ciężko przestać jeść. Wybrałam się do sklepu, zakupiłam sos za skandalicznie wysoką cenę i zrobiłam.
Z ciasta naleśnikowego, szatkowanej kapusty pekińskiej, marchewki, szynki, cebulki, sera żółtego. Gaijińskie okonomiyaki - ale posypane katsuo bushi. I z majonezem. I nori.
Pyszne były (zdjęcia takie sobie tylko, bo robione komórką):

I jeszcze na patelni:

A dziś będzie domowa produkcja kimchi. Właśnie się kapusta w solance moczy. Już się nie mogę doczekać zupy z kimchi.
Recent Comments