Dżem rabarbarowo-pomarańczowy

Kuchnia 1 Comment »

Jejku, prawie miesiąc od ostatniego wpisu, Wyjątkowo zapuściłam bloga. U mnie po prostu różnie. Nadal ciężko się skupić, ogólnie mało nastroju na pisanie około-japońskie.

Będzie więc kuchnia. Dżem zrobiliśmy. RAbarbarowo-pomarańczowy

  • rabarbar (było 5 duuużych łodyg, ale nie ważyłam, więc nie wiem ile kilogranowo), drobno pokrojony
  • 2 pomarańcze - obrane i pokrojone
  • cukier - mniej więcej półtora szklanki
  • agar-agar - półtorej łyżeczki

Do maszyny na program dżem. Pewnie też można tradycyjnie w garnku podsmażać. Wtedy najpierw owoce, żeby się rozpadły i na koniec wmieszać cukier i agar.

Papryka

Kuchnia No Comments »

Wczoraj była na obiad. Niepozorna niby. Nadziewana ryżem z fetą. Ale kluczem były przyprawy. Bazowy przepis pochodzi z Kwestii Smaku, ale oczywiście nie mogłam zrobić zgodnie z przepisem, prawda? Nie miałam poza tym piniowych orzeszków ani dobrego koperku, zużył się zapas mrożonego, a to co widziałam wczoraj do kupienia wołało o pomstę do nieba.

Były więc:

  • dwie papryki
  • paczka ryżu - mieszanka biały z dzikim
  • pół fety, 100g chyba
  • orzechy włoskie, pestki słonecznika, nasiona siemienia lnianego
  • cebula, ząbek czosnku
  • papryka chipotle sproszkowana, kardamon proszek, cynamon proszek, sól, pieprz, świeża bazylia

Wykonywałam zgodnie z przepisem.Do podsmażonej cebulki wrzuciłam nasiona i orzechy, żeby się też lekko uprażyły. Chyba mam już danie na Wielki Piątek jak rodzice będą. Ale będzie trzeba jakiejś zupki dołożyć, bo porcja na 4 osoby nie jest. Tomek ze swoją się uporał, ja nie dałam rady, ale jedna połówka papryczki to troszkę mało. Udało mi się pstryknąć średnią fotkę komórką, bo aparat akurat wyczerpał baterie, ale duże zdjęcie jest w przepisie, więc wiadomo co i jak

Zapytywana ostatnio, dlaczego nie piszę bloga, odpowiadam - piszę. Ale nie tutaj. Tu zostaje jedzenie i Japonia. Aka-chan wraz z matką furiatką się wyniosły tutaj. Blog o moich dziwnych przemyśleniach, panikach, etc. Nie będę tu zanudzać.

Źniątka i chleb

Kuchnia 7 Comments »

Własny chlebek:

I dla e-katki dżemik z TEGO przepisu

I jeszcze przepis zmodyfikowany na chleb z San Fran:

Przepis baza z bloga moje wypieki:

* 2 łyżeczki drożdży instant
* 200 g mąki pszennej razowej
* 400 g mąki pszennej białej
* pół łyżki cukru
* 2 łyżki octu balsamicznego
* 1 i 1/4 łyżeczki soli
* 250 g zakwasu żytniego lub pszennego
* 375 ml wody

(http://mojewypieki.blox.pl/2008/10/C…-zakwasie.html) z tamtego bloga też pochodzi przepis na zakas.

Moja wersja:

Chleb wyrabiam w maszynie i modyfikuję następująco:
nie daję drożdży (tylko przy pierwszym zakwasie dałam około pół łyżeczki, zawsze odkładam troszkę zakwasu na kolejny chleb)

* 200 g daję mąki chlebowej lub jasnej, ale też zdarzyło mi się upiec na graham
* 400 g daję razowej, albo co mi przyjdzie do głowy - wersja z dziś: najwięcej graham pszennej, troszkę graham żytniej, razowej pszennej, orkiszowa, zmielone troszkę płatków owsianych w młynku (kończyłam resztki mąk i stąd taka mieszanka )
* cukier i ocet bez zmian
* łyżka płaska soli
* 250 ml zakwasu
* woda tak samo, jak w przepisie 375 ml
* dodatkowo zawsze wsypuję nasiona - len, słonecznik, czasem czarnuszkę, lub odrobinę suszonych ziół.

Wrzucam wszystko do maszyny - najpierw zakwas, woda, ocet, mąka i dodatki. Wybieram wyrabianie (godzina)
Przekładam masę do keksówki.
Olewam akcję z jajkiem - wygładzam powierzchnię baaardzo mokrą ręką, tak że zostaje nieco wody na cieście. Posypuję “paproszkami” - płatki owsiane, len, słonecznik
Włączam piekarnik na 230 stopni, keksówkę przykrywam szmatką i sobie chleb wyrasta.
Daję do pieca na te 10 minut, potem zmniejszam temperaturę do 200 i piekę 30-40 minut.
Chlebek zazwyczaj lekko pęka z boku, ma świetną fakturę i smak. No i robi się sam właściwie. Muszę wrzucić składniki i przełożyć do keskówki.

Przepis wymyśliłam

Kuchnia 2 Comments »

Bo odkryłam, że nie mam ani grosza w portfelu, a do bankomatu mam dalej niż do sklepu (sklep pozwala płacić kartą od 20zł). A jakoś nie czułam się na siłach na dalsze chodzenie. Rano w sumie nawet wahałam się czy nie pojechać po jakieś ubranko, ale koniec końców zostałam w łóżku, próbując przygotować wykład. Niestety przygotowania nie zostały jeszcze skończone, ale też troszkę czasu mam.

I w takim to nastroju zabrałam się za dumanie nad obiadem.

Miałam resztę sosu knorra ze słoika z wczoraj (francuski chyba - z winem)

Miałam paprykę, cebulę, paczkę kaszy perłowej, resztki selera naciowego, soczewicy.

No i wymyśliłam Wega-zapiekankę:

- ugotować woreczek kaszy

- ugotować filiżankę soczewicy zielonej (czerwona się może za bardzo rozpaść)

- pokroić cebulkę i paprykę i seler naciowy i przesmażyć na patelni w odrobienie oliwy

- wrzucić wszystko do żaroodpornego naczynia, wymieszać

- przyprawiłam - przyprawą do duszonych warzyw kamisu chyba oraz świeżą bazylią

- zalałam mniej niż połową słoika sosu Knorra, ale myślę, że lepiej nawet sprawdziłby się jakiś grecki jogurt i starty ser

- zapiekałam przez jakieś pół godziny

I podałam ze szczątkową wersją sałatki Nigelli (bo mi została w lodówce przyprawa Tom Yum) składającą się z reszty kapusty pekińskiej, zblanszowanych brokułów i fasolki zielonej - mrożonych, po połowie paczki, odrobiny kiełków rzodkiewki.

Sałatka w oryginale jest poszerzona o mini kolby kukurydzy i surowe pieczarki, pochodzi z książki Nigella Ekspresowa

No i wyszedł fajny, pożywny i smakowity obiadek.

I jeszcze raz kuchennie

Kuchnia 1 Comment »

Chwaliłam się na FaceBooku, to tutaj też mogę. Zrobiłam CRINKLES z przepisu na blogu: “Moje wypieki”, które zostały nazwanie Kulkami Ordoneza. Ci, co znają moje zamiłowanie do Reverta, zapewne domyślą się dlaczego. Końcowa faza produkcji wyglądała tak:


Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.