“Nie da się drugi raz zrobić dobrego pierwszego wrażenia”

Pisanie o sobie to wyzwanie. Jak pochwalić się, a nie przechwalić, jak zainteresować, a nie zanudzić?

Urodziłam się w znaku Skorpiona, w noc wszystkich świętych, duchów i wiedźm, czyli w Halloween, w roku 1979. O Halloween zresztą chyba nikt w Polsce wtedy nie słyszał.

Potem miotałam się kończąc różnie szkoły, kursy, zmieniając często hobby, żeby w końcu:

  • skończyć filozofię (krakowski UJ),
  • skończyć studia doktoranckie – nauki humanistyczne ze specjalnością religioznawstwo (również UJ),
  • zdobyć uprawnienia pedagogiczne
  • zająć się poważnie Japonią, językiem, kulturą, sztuką,
  • wyjechać do Japonii
  • zająć się grami – RPG, konsolowymi i troszkę komputerowymi (Diablo! Diablo!)

W międzyczasie pracowałam/pracuję jako:

  • nauczyciel
  • korektor
  • redaktor
  • administrator forum
  • redaktor “Engarde
  • “pisarz szufladowy”

Z takim bagażem doświadczeń, z grupą wspaniałych ludzi założyłam stowarzyszenie CTA – Closer To Asia, którym od dwóch lat zarządzam.
Praca w CTA to troszkę PR, troszkę fundraising, troszkę pisanie tekstów i dużo organizacji, warsztatów, wykładów.

Poza tym jestem żoną strasznie fajnego i mądrego mężczyzny, przez którego najprawdopodobniej zostałam geekiem. Mężczyzna ma na imię Tomek i też prowadzi (bardzo nieregularnie) blogi.
Mamy dwa koty – Fiera zwanego DuKotem (od Duży Kot) i Chichiko – MaKotę (bo kiedyś była mała). Koty mieszkają u moich rodziców. Długa historia.

I mamy dwójkę dzieci – Laurę (2010) i Bruna (2012), które powinny mieć własne blogi, ale jak się urodziły to doba się skurczyła jakoś.

Uwielbiam gotować, moja kuchnia jest kuchnią inspirowaną Azją, jedzenie pałeczkami to codzienność. Lubię też kuchnię włoską, meksykańską, ostatnio – indyjską. Sama gotuję w stylu “con-fusion” jak tom określiła moja ukochana Bai (która pisze cudnego bloga z Chin)

W trakcie studiów wylądowałam na stypendium w Japonii, w Hirakacie (Osaka). Mieszkać w kraju sakury (wiśni) bym nie chciała, ale bardzo chętnie odwiedziłabym „stare kąty”. Jestem zakochana w Kioto, Kamakurze, zamku Himeji. Polubiłam też Tokio. Jest takim mega-miastem, po którym ciekawie jest się powłóczyć. Zapiski z pobytu na stypendium znajdują się pod nikki.blox.pl

Jestem namiętnym czytaczem, czytam niemal wszystko co mi w ręce wpadnie. Zazwyczaj, dziwnym trafem, wpada w nie coś związanego z fantastyką lub horrorem. Lubię ciężkie fantasy Kresa, Grzędowicza, dość depresyjne opowiadania Orbitowskiego i rzecz jasna klasykę. Tolkiena czytuję co dwa, trzy lata (od czasów szkoły podstawowej). Wielbię też Artura Perez Reverta za Klub Dumas, za Królową Południa, za Ostatnią Bitwę Templariusza, etc, etc.

Czasem bawię się z decoupagem, scrapbookingiem – rzeczy przyjemne, relaksujące, a zarazem nie wymagające ogromnych umiejętności artystycznych, bo takich nie posiadam.

Nie jestem maniakiem sportu, ale uwielbiam pływać. W wodzie czuję się jak ryba, albo wydra. Kocham badminton. Męczący, ale cudowny. Lubię też rower, bo można na nim gdzieś dojechać, coś zwiedzić. Lubię też bieganie – odstresowuje.

Ksywkę bayushi (tak z małej litery) zaczęłam używać po wydaniu w Polsce podręcznika do gry Legenda Pięciu Kręgów, autorstwa Johna Wicka, który jest moim wielkim guru. Ksywka się przyjęła wśród znajomych. A Bayushi tam to jedne z rodzin klanu Skorpiona. I wszystko jasne, prawda?

Konkrety są na moim profilu Linkedin pl.linkedin.com/in/dorotabaranska
Skontaktować się można ze mną mailem: d.baranska(na)gmail.com. Na maile odpisuję, choć czasem zajmuje mi to trochę czasu.