Shall we…?

Za pędzlem Add comments

Gry z serii “Shall we date” są ZŁE. Są tak złe, że płaczesz, wyjesz, masz dość i… grasz. Albo nawet “rzygasz ale grasz”, ale to nie moje określenie, a nie wiem czy autorka sobie życzy się ujawniać.

Po co mi się to? Bo jak się jest chorym od dwóch dni i nie może ruszyć ręką, bo bolą stawy, to szuka się głupiej rozrywki. Nawet głupiutkie fantasy mnie męczyły. Jednak przy Lost Island też wymiękłam na etapie wyboru partnera. Głowa mnie rozbolała.Tzn. bolała wcześniej na tyle, że nie mogłam czytać książki.

Będąc już w klimacie zombie, pomyślałam, że może wampiry się nadadzą i obejrzałam ostatni sezon The Vampire Diaries. Oglądając uznałam, że przedostatniego chyba też nie widziałam, bo nieco się pogubiłam w tym kto jest a kto nie jest wampirem, kto posiada człowieczeństwo i kogo uwięziono w światach równoległych. I kompletnie nie kojarzę wiedźmowatych bliźniaków. Najgorsze jest jednak to, że ten serial jest mimo to wciągający i jakoś tak nawet nieźle zrobiony i myślę, że gdybym oglądała go na przełomie podstawówki i liceum, to wielbiłabym go. Jedyny plus serialu, Damon nadal jest sexy. Choć przestał być bad boyem, co było jego największą zaletą. Nowy bad boy może już wyglądu nie ma, ale ma akcent! A, zapomniałabym – wampir Stefan jest znów zły. Nadal mnie śmieszy imię Stefan. Wampir Bill też. O, właśnie – True Blood też mam jakieś zaległe.

Później uznałam jednak, że w zasadzie kiedyś oglądaliśmy fajny serial Big Bang Theory. Przegapiłam jednak moment w którym przestał być on o geekach, a stał się sitcomem ze słabym dowcipem. Buuu

Pozostało mi pozbierać się z chorowania i wziąć do pracy. Ale niestety praca idzie słabo, a popkultury się chwilowo boję, wiec wybrałam marudzenie. Plusem jest brak gorączki. Marudzenie idzie mi nieźle. Już wiem, po kim córka odziedziczyła talent.



Leave a Reply


Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.