Manga Kissa

Japonia No Comments »

Manga kissa, 8 Kome

Manga kissa (漫画喫茶), a właściwie kissaten to dosłownie Kawiarnia mangowa. Pod nazwą tą jednak kryje się znacznie więcej. To miejsce które łączy w sobie kawiarenkę internetową, wypożyczalnię filmów, książek – tak głównie anime i mang, ale nie tylko.

Jak na kawiarenkę przystało, można tam też się napić – herbata i woda zazwyczaj są za darmo, bąbelki kupuje się w automacie. Można też coś zjeść.

W kawiarni można przebywać samemu w boksie jednoosobowym lub umówić się z przyjaciółmi na wspólne oglądanie anime na wygodnej kanapie. W Japonii raczej nie zaprasza się do domów, bądź to z przyczyn technicznych – bo mało przestrzeni i kulturowych – niechęci do wpuszczania obcych w swoją bardzo prywatną przestrzeń.

Kawiarnie mangowe są stosunkowo tanie, co więcej – im jest się w nich dłużej, tym mniej się płaci. Zachęcało to zawsze osoby, które spóźniły się na ostatni pociąg do “nocowania” w manga kissa. Jednak nie tylko spóźnialscy wybierają mangownie za nocleg. Stają się one domem dla pracowników tymczasowych, ubogich, których nie stać na opłacenie mieszkania.

O tym zjawisku mówi bardzo ciekawy filmik zrobiony przez Pulitzer Center on Crisis Reporting, w reżyserii Shino Fukady, “Net Cafe Refugees”.

Film można obejrzeć na TEJ STRONIE.

Tam też inne filmy poświęcone rynkowi pracy w Japonii. filmy ciężkie, pokazujące, że Japonia to nie tylko kawaii i róż, ale też samobójstwa, bezdomni, mobbing w pracy, przepracowanie.

Czasem warto popatrzeć na tę drugą twarz Japonii.

Publikacja

Japonia No Comments »

Znajdziecie mnie i tutaj :) Napisałam: “Szamani, duchy, demony i etyka konfucjańska. Obraz religii japońskich w wybranych filmach Akiry Kurosawy”

http://www.kirin.pl/zapowiedzi

I dużo tam dobrych autorów.

O ryżu

Za pędzlem 2 Comments »

Japończycy uważają, że ich ryż jest najlepszym ryżem na świecie. Aż tak super wysublimowanego podniebienia nie posiadam, ani nie jestem aż taką nacjonalistką japońską, ale ryż japoński pyszny jest. Do dziś (a prawie 10 lat minęło) wspominam jedzony w świątyni w Kouya san śniadaniowy słodki ryż. Ryż uwielbiam i gości na naszym stole znacznie częściej niż swojskie ziemniaki. Jest tylko pewien kłopot – ryż powszechnie dostępny jest niesmaczny. Najzwyklejszy ryż zjem jak go uprażę, ugotuję z dodatkiem rosołu, masła, oliwki, a następnie usmażę, doprawię, podam do zupy. Samego według mnie się zjeść nie da.

Co ciekawe miłość do ryżu chyba jest przekazywana genetycznie. Nasze dzieciaki ryż kochają od dziecka, ale gdy kiedyś skończył mi się kupowany przez nas ryż i kupiłam zwykły, odmówiły jedzenia. Początkowo nie skojarzyłam, że kupiłam przecież jakiś zwyczajny ryż. Ponieważ my jedliśmy go z sosami zapomniałam o smaku. Dzieciaki ryż zajadają solo, więc zdecydowanie zmiana im nie pasowała. Na pewien czas odmówiły w ogóle jedzenia ryżu. A ja mam jakiś dowód, że jednak nie wmówiłam sobie smaku ryżu, co czasem mi zarzucano. Jednak ryż ryżowi nierówny. A ja znalazłam też sklep internetowy gdzie można słodki kleisty ryż kupić. Cudowności :)

Za co kocham popkulturę

Za pędzlem No Comments »

Uwielbiam kulturę popularną z kilku względów. Jednym, oczywistym, są wartości rozrywkowe i tutaj przynależę do dwóch nurtów – czerpię gigantyczną radość z dobrze zrobionego i ciekawego dzieła – czy to książki, komiksu, filmu, gry, ale jednocześnie uwielbiam złe produkcje, bo często bawią bardziej niż te dobre. A największą miłością darzę autoironię, nawiązania do nawiązań, finty w fintach, bo wtedy najlepiej widać całe bogactwo popkultury.

No i dlatego też wielbię popkulturę za wartości edukacyjne. Żadne opracowania naukowe nie powiedzą nam tyle o społeczeństwie w danym momencie, co popkultura. Tylko potrzebujemy tych opracować, żeby zrozumieć przekaz. Bo inaczej będziemy się po prostu dobrze bawić.

Grając w strasznie złą grę „Kuon” nie mogłam wyjść z podziwu ile udało się zmieścić tam odniesień do japońskiego Onmyodo, ale też po prostu do etyki, estetyki, przesądów. Podejrzewam, że część była zamierzonym efektem, ale pewnie cała masa była tam, bo…no po prostu tak jest i tyle.

Rozmawiałam kiedyś ze znajomą pisarką o korekcie merytorycznej. Wiadomo, że pisarz odwołuje się do tego co zna – ona pisząc o niezbyt zamożnej osobie odwołała się do Polski – idzie do sklepu, kupuje najtańsze produkty, jakieś ziemniaki, dania z przeceny i kombinuje. Zapewne ten obraz jest dla was całkiem ok, jasny, zrozumiały. Problemem stało się umieszczenie tej postaci na rynku amerykańskim – tak jak ktoś ma mało pieniędzy to żywi się w określonych fastfoodach, bo ma jedzenie za dolara. Idea kupowania ziemniaków byłaby kompletnie bez sensu, więc fragment musiał być zmieniony.

Popkultura cudnie pokazuje takie zwykłe codzienne rzeczy. Ma bawić, więc nie może być zgrzytów poznawczych. Jest więc jasne przełożenie – rzeczywistość i popkultura. Nawet w świecie fantastycznym.

Uwielbiam tropić te związki. I tropiąc czasem znajduję jeszcze fajniejsze rzeczy. Widzieliście film Big Hero 6? Albo czytaliście komiks może. I proszę mi nie krzyczeć, że to Ameryka i Marvel więc co tutaj w Japonii robi. Nawiązuje do skojarzenia – Japonia = technologie. I jeszcze, że Japonia to kawaii.

Baymax robot pomagający potrzebującym jest doskonale przeuroczy.

http://anightmareyoucannotwakeupmore.tumblr.com/post/111699913449/big-hero-6-3

A tymczasem w Japonii…

http://www.chunichi.co.jp/s/article/2015022301002260.html

Baymax ma na imię Robear – „Robomiś” I ma całkiem spore możliwości:

Robear

I jak tu nie kochać popkultury?

Będę straszyć

Za pędzlem No Comments »

Na Festiwalu Studiów Azjatyckich na UJ. Szczegóły na FB, bo jak wiadomo, jak czegoś nie ma na FB, to nie ma w rzeczywistości:
A o straszeniu moim TUTAJ

I teraz nie wiem, czy wystąpić w makijażu czy bez. Co będzie straszniejsze? ;)


Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.