Wróciłam?

Za pędzlem 7 Comments »

Ale sobie datę wybrałam, ostatni dzień roku. Nie będzie postanowień żadnych tutaj, jeśli nie macie mojego bloga w rss to pewnie troszkę potrwa zanim się zorientujecie, że coś się tu pojawiło.

Ja i Japonia nadal w separacji – ostatnio jadłam sushi :P A stęskniona wydałam niemal 40zł na słoiczek ume boshi i też sporo na pastę miso. Moje dziecię miso lubi. Tofu też. Ale chyba niestety soja ją uczula, więc kiszka. :( Wodorosty nori chrupała, ale w końcu uznała że jednak chyba są niejadalne. I tyle Japonii.

Poza tym leżałam, zajmowałam się dzieckiem, usiłowałam czytać. Czekam na poród dziecia dwa. Ma niby czas do 4 stycznia. Kurcze, coś w tym jest, że jak się ma dzieci, to jakoś kariera kuleje.

Ale były święta i miałam w końcu czas na przeczytanie “Amerykańskiej Gejszy” – tutuł nieco głupi, bo jak już to amerykańska hostessa w Japonii (w końcu nie każdy może być Dalby:P ). I kurcze wiecie co – można sobie krytykować książkę, autorkę i jej problemy i uznać to za takie sobie czytadło. Bo nie, nie ma tu wybitnych wartości literackich. Ale…jak patrzę na półki co się pojawia w Polsce naukowego o Japonii to czasem chce mi się wyć. Bo ta cholerna AG jest bardziej prawdziwa, więcej powie o Japonii niż kilka prac naszych wybitnych naukowców, którzy po raz kolejny dokonują kompilacji dzieł swoich i nieswoich.

Jednak jak się uczyć o Japonii to z Bruczkowskiego (choć trochę już nieaktualne), i Bator (tak wiem, czasem pisze takie bzdury, że łeb boli). Ale Ci ludzie to przynajmniej byli, widzieli. A nie przeczytali i wydumali. Amen!

No to Najlepszego w Nowym Roku! Sobie życzę więcej Japonii :)


Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.