Znów dziś w Japonii się zatrzęsło. Tym razem bez tsunami.
A sytuacja z marca nadal nieopanowana.
Mieliśmy być od sierpnia w Korei, nie będziemy. Innym razem. Zmiany, zmiany, zmiany.
I właściwie więcej chyba piszę na bayushi.tumblr. com (raz w miesiącu:P).
Jakoś niejapońsko u mnie. Choć Laura bawi się piłką z Hello Kitty ;)
A ja właśnie skończyłam poprawiać prace i testy moich studentów z kultury popularnej. Były świetne!! Super ciekawie się czytało. Ja chyba jednak lubię uczelnię. Czasem ;)
Na Azję jednak musimy poczekać, albo Azja musi poczekać na nas. Najbliższa wyprawa to chyba Skandynawia, chcemy Małgę i Hectora odwiedzić. Oby się udało. I Polska - rodzice, teściowie.



July 18th, 2011 at 9:12 am
Ano trzęsie się. I pewnie jeszcze nie raz będzie. Ja siedzę grzecznie w Kansai i trzymam się z dala od Tokio. Co więcej, jestem chyba nad wyraz nieczuła, bo tu też trzęsło jakiś czas temu, ale gdyby mi o tym nie powiedzieli lokalni to żyłabym w nieświadomości. Ot, codzienność jak wiatr i skwar.
Ale czemu Korea poszła na ‘niet’?
September 14th, 2011 at 11:08 am
odpisywanie z dwumiesięcznym opóźnieniem, chyba ustanowiłam jakiś rekord. Uniwersytet, z którym miałam współpracować okazał się być mało poważny, onieśmielili mnei ilością zmian - będzie bilet, ale może nie, będzie tylko powrotny…
- pensja, a tak, jednak niższa (o prawie $1000), ale w sumie nie wiemy ile dokładnie
- ubezpieczenie, no jest…ale zaraz pełne, nie tylko od wypadków. Lekarze nie są drodzy, jak się mało choruje…
Zaczęłam się obawiać czy obiecane mieszkanie istnieje, a że wyprawa obejmowała męża biorącego bezpłatny urlop i zabranie małego stworka, to jednak podziękowałam.
I zamiast karierą skupiłam się na domu i dzieciach, a potem zobaczę czy będę mieć do czego wrócić. Howgh