Odwiedziła nas Kurka. Dzięki niej Smoczyczka będzie się dokształcać w bajkach w wykonaniu Hello Kitty :D Na razie nie odważyłam się obejrzeć.
A ponieważ musiałam przewinąć Młodą (paradujacą dumnie w tetrze) zeszło nam na pieluszki. A właściwie Kurce przypomniała się scena z pobytu w Chinach kiedy nawiedził ją jakiś znajomy i ze zdumieniem przypatrywał się takim widokom:

za: http://sfp.iselecthost.com/blog/?p=6

za:http://www.goinggoinggong.com/?tag=travel
Po czym obwieścił:
“To genialne! Wyobraźcie sobie te miliony chińskich dzieci używające jednorazówek! Normalnie by nas zasypali!”
Nieświadoma pochwała powrotu do natury? W tej chwili mnóstwo się pisze o EC, wychowaniu bezpieluszkowym, o wielorazówkach, chemii w jednorazówkach, a tu proszę - w Chinach nie od dziś… ;)
Choć my, jako te cywilizowane kraje do takich gaci musielibyśmy dodawać szufelkę i woreczki, a na ulicach musiałyby się pojawic znaji “sprzątaj po swoim dziecku” :D



August 27th, 2010 at 6:19 pm
Hmm, osobiście nie bardzo rozumiem ideę tych gatek z rozcięciem. No bo tak: to dziecko prowadzone za rękę wygląda na takie,co to już dawno umie zasygnalizować,że chce siusiu albo coś większego, więc dziura mu służy chyba tylko celem przewiewności:D A to mniejsze, to będzie sadzić kupasa na stojąco nawet (mam oświadczenia ze swoim niespełna rocznym podopiecznym,który robił kupkę na stojąco i basta-w pieluszkę, of course),więc spodnie i buciska zaraz będą brudne i tak zatem trzeba będzie prać. Ja się więc nie zachwycam trendem rozcięciowym:>
August 27th, 2010 at 7:29 pm
Szczerze - nie mam pojęcia jak to funkcjonuje. Sprostuję tylko, że w Chinach akurat te rozcięcia to nie trend, tylko długoletnia tradycja.
August 30th, 2010 at 8:05 pm
Proste - dzieci sikają wszędzie, w tym do koszy na śmieci w lokalnych autobusach. Przystanki, imprezy publiczne etc. to norma. Podejrzewam, że dziecko wcześniej uczy się kontrolować fizjologię, niż sprawnie ubierać/rozbierać, więc rozcięcia służą oszczędzaniu czasu rodziców.
August 31st, 2010 at 11:08 am
Pewnie tak, ale jakoś to kurcze strasznie. Poza tym, ok te rozcięcia latem, ale zimą te dzieciaki albo są wiecznie zaziębione, albo tak odporne…
August 31st, 2010 at 12:03 pm
Po pierwsze: na przyklad w mojej czesci Chin jest tak, ze dzieci malutkie faktycznie sikaja gdzie badz, ale juz kupa zawsze jest na trawnik, a tutejsi Chinole nawet po swoich psach sprzataja o wiele chetniej niz Polacy, a po drugie kazda ulica jest kilka razy dziennie sprzatana przez zawodowych sprzataczy, wiec duzo rzadziej tutaj moze ktos wejsc w kupe niz w takim Krakowie.
Po drugie: Chinczycy wierza, ze cieplo kryje sie w brzuchu, wiec dopoki brzuch jest osloniety, i tak sie dzieciak nie zaziebi. A z kolei ja pamietam, jak w czasie obozow narciarskich musialam zalatwiac swoje potrzeby w lasku przy -10 stopniach…
Po trzecie: dzieci naprawde duzo szybciej ucza sie tu kontrolowac fizjologie m.in. wlasnie dlatego, ze wiedza, ze nikt ich nie przewinie natychmiast po kupce i jesli same tego nie przypilnuja, beda mialy mokro i smierdzaco :P