Pasta z bakłażana

Za pędzlem 11 Comments »

Dół mnie jakiś dopadł i musiałam się czymś zająć. I miałam w lodówce bakłażana, CFuj (carrefour) miał ostatnio jakąś dziką promocję i śliczne były. No więc poszłam gotować, bo mnie od dawna kusiło zrobienie jakiejś pasty.

A pasta z bakłażana to chyba wynalazek arabski, turecki?

W każdym przepisie każą piec bakłażana w piekarniku i później dodawać oliwę do miksowania. Pieczenie w piekarniku trwa dłuuugo. Skorzystałam więc z pomysłowości chińskiej kuchni i upiekłam w woku. I pewnie w ogóle mało przypomina oryginał ta moja pasta, ale jest pyszna.

Składniki

  • duuuży bakłażan
  • cebula
  • pół papryki
  • pół szklanki sezamu – zmielić w młynku do kawy
  • ząbek czosnku
  • sól, pieprz, troszkę cukru
  • troszkę ostrej papryki – zmieliłam sobie strąk chili chipotle
  • sok z cytryny – według uznania

Wykonanie:

  • Kroimy wszystkie składniki w kosteczkę
  • Rozgrzewamy wok i na niego olej odpowiedni (u mnie kukurydziany), na wok nie polecam oliwkowego, bo się spali zwyczajnie
  • Wrzucamy warzywka, przyprawy
  • Smażymy aż będzie miękkie – można podlać wodą, bo bakłażan pije bardzo dużo oleju
  • Na sam koniec dajemy mielony sezam
  • Przestudzamy
  • Miksujemy dodając sok z cytryny

Wygląda to mało apetycznie, ma kolor bury z kawałkami czerwieni z papryki. Ale jest absolutnie pyszne, cudne, wspaniałe. Do chlebka na zakwasie. Albo do grzanek. I można na to jeszcze jakiegoś pomidorka lub ogórka wrzucić.

A całość może być też pysznym chińskim daniem do ryżu lub makaronu. Smażymy wtedy całość krócej oczywiście.

Moja wersja jest pikantna, ale wszystko zależy od ilości papryki i pieprzu – cytryna łagodzi ostrość

Takie mieszkanko!

Za pędzlem 6 Comments »

Można sobie dumać o domku z ogródkiem. Ale, można też pdumać, co zrobić z małą przestrzenią.

Zakochałam się w tym mieszkanku – jest jak z filmów science-fiction, a na żywo w Hong Kongu.  Znów mam wrażenie, że bardzo nieefektywnie zarządzam przestrzenią. I znów chcałabym pojechać do HK. Kurcze, kiedyś muszę go zobaczyć. Coś jednak mnie ciągnie do wielkich miast. Mają swój urok.

Indyjsko

Za pędzlem No Comments »

Miałam sobie przelotny romans z filozofią Indii. Przelotny acz wyjątkowo intensywny. Miałam cudna wykładowczynię od filozofii indyjskiej i później buddyzmu na moich studiach. Osobę w ogóle niezwykle inspirującą, prowadzącą najbardziej zakręcone wykłady na całym moim ówczesnym wydziale. Kobietę, która nagle wpadała w jakąś niezwykłą fazę i zaczynała opowiadać, opowiadać, opowiadać; zazwyczaj gubiąc większość studentów po drodze. Ja jakoś nadążałam, co więcej, rozumiałam i zaczynałam się coraz bardziej wciągać. Gdyby nie to, że poszła na urlop naukowy, akurat jak pisałam magisterkę, to może zamiast w Japonii, siedziałabym teraz w Indiach. Chociaż, Japonia zawsze ciągnęła bardziej. Do Indii jako takich nigdy wybrać mi się nie chciało i nie chce. Z przyjemnością się jednak o Indiach czyta. I znów mój ostatnio ukochany Terzani – genialne podsumowanie filozofii indyjskiej. Po prostu cudowne:

Rytuały, rytuały, rytuały. Są wielkim tematem Wed. Opisują one, jakie gesty, rytm i słowa należy zastosować podczas poszczególnych ceremonii, a także wymieniają, jakich rezultatów można oczekiwać, jeśli zostaną one wykonane zgodnie z regułami. Przewidywany jest każdy najdrobniejszy szczegół: od czasu trwania mantry po ofiarę, jaką należy dać pudźiariemu (od pudźia – obrzęd, kapłan prowadzący obrzęd), który ją recytował, od liczby dni, jakie należy poświęcić na daną pielgrzymkę, po sposób sprzątania domu. Rytuał jest działaniem, po którym należy spodziewać się efektu. Dlatego też Wedy należą do sansary, do świata pragnień i są pomyślane właśnie dla tych, którzy szukają na tym świecie rezultatów. Kobieta pragnie męskiego potomka? Wedy mówią jej, co ma zrobić i jak. Jakiś człowiek chce być bogaty i pójść do raju? Wedy mówią mu dokładnie, jak postępować. Przyczyna i skutek stanowią logikę tych pism. Pozostaje ona cały czas logiką stawania się i zmiany, logiką związaną z czasem i przestrzenią, logiką “Ja”.

Ale jeśli ktoś szuka czegoś innego? Jeśli pragnie wyjść poza stawanie się, uwolnić się od tego wszystkiego?

W tym tkwi wielkie odkrycie myśli indyjskiej. Na koniec Wedy ujawniają, że ich celem jest przezwyciężenie samych Wed. Przezwyciężeniem tym jest wedanta, końcowa część Wed. Wraz z wedantą człowiek wychodzi z rytuałów, z ich reguł, z niewoli narzuconej przez Wedy.

Wedy są “religią”, wedanta – wyzwoleniem od wszystkiego, również od religii. Wedanta nie występuje w sferze stawania się, ale bycia. […]

Tiziano Terzani, Nic nie zdarza się przypadkiem

Wszystkownia

Za pędzlem No Comments »

Ania w końcu pokazuje swoje dzieła. Industrialne kolczyki są boskie.

A dla miłośników kaligrafii –  ZAKADKI

U mnie nic nowego. Mało japońszczyzny, czy jakiejkolwiek Azji. Nawet coś mało filmów z tamtego regionu. Chce mi się pooglądać jakieś gangsterskie Kitano. Nadrobić Kitamurę w końcu też trzeba. Tymczasem jednak odmóżdżamy się z Tomkiem serialem The Big Bang Theory.

No ok, czytam o Azji. Ostatnia z książek Terzaniego, którą mam (i chyba zresztą tylko te trzy na polski przetłumaczono) to “Nic nie zdarza się przypadkiem” opowiada o jego walce z rakiem w Nowym Jorku i różnych krajach Azji. Tak więc wędruję po Indiach troszkę, troszkę po Tybecie.

I słabo mi, jak czytam o trzęsieniu ziemi w Chinach. Mnóstwo osób zginęło. Los olbrzymiej ilości nieznany, część poważnie ranna. Wszyscy tam niemal bez środków do życia. I źle mi, bo nasza prasa, pomijając nieliczne wyjątki, tak była pochłonięta tragedią smoleńską, że nawet linijki nie poświęciła Chinom. Dopiero po dwóch i trzech dniach.

Fierko znów jest nadmiernie słodkim kotem. Nie wiem, czy pogoda wpływa na jego poziom cukru (bo ja dziś koszmarnie migrenowa od rana), czy znów bojkotuje pomysł pojechania do weterynarza (myśleliśmy żeby pojechać zaszczepić go). Zobaczymy, czy się ustabilizuje, bo na razie pewnie lekarz i tak by go nie zaszczepił.

Korea i Indie

Za pędzlem No Comments »

Co je łączy? OFF Plus Camera. Kilka rzeczy chyba nawet bym obejrzała. Może innym razem – Pixelka hałasu nie lubi, a karnet troszkę drogi. Materialistycznie chyba wolę sobie kupić butki. No pięknie.


Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.