Ziemniaczane. Surowe ziemniaki plus jajo plus mąka. Smażone. Jak nazywacie? Jak jecie? U mnie były plindzami. Jedzone zawsze na słodko. W wersji “placki po węgiersku” zjadłam chyba pierwszy raz u “Babci Maliny” na Sławkowskiej. W tej wersji wystąpiły wczoraj na obiedzie. Ale wyszły obłędnie dobre. Chrupiące z wierzchu, lekko miękkie w środku. Do tego sos z wołowinki i myśliwski Knorr (sosów to ja jednak robić nie potrafię). Jedzone z groszkiem, posypane tartym serem i śmietaną. Kaloryczność? Zapewne straszliwa, ale jakie pyszne było. Odkryłam w ogóle wczoraj ziemniaczaną stronę, 69 przepisów na ziemniaki, 23 na placki w różnych wersjach. Chyba będzie trzeba wypróbować kilka rzeczy. Kiedyś. Dziś mi się nic nie chce.
Mar 19



March 19th, 2010 at 11:25 pm
Placki ziemniaczane u moich rodzicow wylacznie z surowych ziemniakow i oczywiscie posypane cukrem :)
March 21st, 2010 at 5:33 pm
Pół życia patrzyłam na placki ziemniaczane z głębokim obrzydzeniem, aż w końcu ktoś mnie poczęstował słonymi i się zakochałam :)
I ostrzegaj, że piszesz o jedzeniu. Co prawda dziś się napchałam czymś koreańskim (kiedyś zapiszę nazwy), ale bez ziemniaków, chlip.
March 21st, 2010 at 7:14 pm
Surowe, surowe! Koniecznie.
Ja nie wim, którą wersję bardziej lubię. Słodkie z cukrem i śmietaną stały się hitem wśród znajomych Japonek. Była to w ogóle drogocenna potrawa zważywszy na japońskie ceny ziemniaków ;)
Kayka, na słono? Po prostu z solą, cyz sosami? Czy do środka też z dorzuconą cebulą i czymś jeszcze? Bo taki pzepis gdzieś też znalazłam.
March 22nd, 2010 at 1:57 pm
Chyba z solą, ale najważniejsze było to, że bez cukru :) Od tej pory wypróbowałam już chyba kilkadziesiąt wariantów - wegierskie, z ziołami, serem, pomidorami, cebulą, porem, cukinią itd.
March 22nd, 2010 at 2:25 pm
Acha, już rozumiem, że kluczem jest brak cukru.
Mnie po ostatnich i znalezieniu strony z dziką ilością placków, kusi, żeby kolejne zrobić, ale chyba chwilowo nie chce mi się. Czasem fajnie byłoby mieć kucharkę…Albo magiczny stoliczek :P
March 23rd, 2010 at 2:41 pm
U mnie sie mowilo placki ziemniaczane na te zwykle, z sosem wegierskim i racuchy jesli byly slodkie - obojetnie czy z dodatkiem jablek czy tylko z cukrem i smietana ;)
Wszystkie kocham :)
March 23rd, 2010 at 10:19 pm
O popatrz, a u mnie racuchy to tylko drożdżowe z jabłkami oczywiście. Bo drożdzowe placki poza tym - to bliny.
Po węgiersku w Wielkopolsce nie znane, więc przyjęłam Tomka nazwnictwo placki po węgiersku.
No i ten regionalizm - plindze, czyli placki ziemniaczane na słodko)
A zgadzam się, że każde dobre
March 26th, 2010 at 7:25 pm
W moim domu rodzinnym zawsze sie jadło na słono, to znaczy do utartych ziemniaków dodaje sie sól, pieprz, cebulę, ja czasami dodaję też tymianek. Bez żadnych sosów. Od czasu do czasu robię babkę ziemniaczaną, to znaczy do ziemniaków przygotowanych jak na placki dodaję podsmażaną kiełbasę albo w wersji optymalnej boczek. Piecze się to w piekarniku. Można jeść od razu albo na drugi dzień odsmażane. Bardzo to lubię.
March 29th, 2010 at 9:07 am
No proszę. Słona wersja jakoś w wielkopolsce mało znana. A pyszna. Muszę zrbić z tymiankiem! Tymianek cudnie się powinien skomponować z ziemniakami :)
Dziękuję za inspirację!
March 29th, 2010 at 2:26 pm
Cebulka jest konieczna.
Mój Darek wymaga do placków kwaśnej śmietany! Pychota (nie wiem, czy to wschowska metoda, czy dlatego, że mama Darka pochodzi spod Sieradza, ale nawróciłam się na śmietanę, porzucając cukier jako zwyczaj ziemi kościańskiej)
March 29th, 2010 at 2:35 pm
Ingloriel, ale słodkie placki też Poznań i okolice, nie tylko Kościan ;) Hm - placki z tymiankiem, cebulką i kwaśną śmietaną. Oj, coś czuję, że jednak będą placki jeszcze w tym tygodniu :D
April 1st, 2010 at 8:26 am
Czy mi się wydaje, czy tylko Panie się uaktywniły przy temacie placków? Żeby więc bronić honoru Panów - ja za plackami także przepadam (tymi słonymi - z obowiązkową cebulą) ;-)
April 1st, 2010 at 8:44 am
Bo chyba na panie zazwyczaj spada robienie placków, coś mam takie wrażenie ;)
Słodkie placki nie? I znów cebulka. Ależ ta Polska zróżnicowana kulinarnie
May 10th, 2010 at 1:40 pm
U mnie placki zawsze robi tato. A to dlatego, że ziemniaki muszą koniecznie być starte ręcznie (wtedy lepiej smakują). I z dużą ilością cebuli i czarnego, świeżo zmielonego pieprzu. Do tego, odkąd pamiętam robiło się pikantny gulasz.
Placki ziemniaczane na słodko po raz pierwszy w zyciu jadłam rok temu w Niemczech. Oni je z cukrem i musem jabłkowym. Nie zdobyły mojego uznania i fanem na pewno nie będę.
Przez wątek plackowy zrobiłam się głodna.
May 10th, 2010 at 1:55 pm
Raz w życiu zrobiłam ręcznie na 4 osoby. Nigdy więcej! ;) Zbyt leniwa jestem