Wczoraj była na obiad. Niepozorna niby. Nadziewana ryżem z fetą. Ale kluczem były przyprawy. Bazowy przepis pochodzi z Kwestii Smaku, ale oczywiście nie mogłam zrobić zgodnie z przepisem, prawda? Nie miałam poza tym piniowych orzeszków ani dobrego koperku, zużył się zapas mrożonego, a to co widziałam wczoraj do kupienia wołało o pomstę do nieba.
Były więc:
- dwie papryki
- paczka ryżu - mieszanka biały z dzikim
- pół fety, 100g chyba
- orzechy włoskie, pestki słonecznika, nasiona siemienia lnianego
- cebula, ząbek czosnku
- papryka chipotle sproszkowana, kardamon proszek, cynamon proszek, sól, pieprz, świeża bazylia
Wykonywałam zgodnie z przepisem.Do podsmażonej cebulki wrzuciłam nasiona i orzechy, żeby się też lekko uprażyły. Chyba mam już danie na Wielki Piątek jak rodzice będą. Ale będzie trzeba jakiejś zupki dołożyć, bo porcja na 4 osoby nie jest. Tomek ze swoją się uporał, ja nie dałam rady, ale jedna połówka papryczki to troszkę mało. Udało mi się pstryknąć średnią fotkę komórką, bo aparat akurat wyczerpał baterie, ale duże zdjęcie jest w przepisie, więc wiadomo co i jak




Recent Comments