Do akademii marsz!

Za pędzlem 4 Comments »

Ja się nie wybiorę teraz, ale liczę na jakieś kolejne akademie. Na Krakowskim Kazimierzu będzie można się dowiedzieć wszystkiego na temat herbaty. No może nie wszystkiego, ale na pewno bardzo dużo. I to nie od byle kogo, ale od samej Bai! Jakby ktoś jeszcze był tu, a nie odnalazł Bai, to bywa ona tutaj.

A TU informacje o herbacianej akademii.

Źniątka i chleb

Kuchnia 7 Comments »

Własny chlebek:

I dla e-katki dżemik z TEGO przepisu

I jeszcze przepis zmodyfikowany na chleb z San Fran:

Przepis baza z bloga moje wypieki:

* 2 łyżeczki drożdży instant
* 200 g mąki pszennej razowej
* 400 g mąki pszennej białej
* pół łyżki cukru
* 2 łyżki octu balsamicznego
* 1 i 1/4 łyżeczki soli
* 250 g zakwasu żytniego lub pszennego
* 375 ml wody

(http://mojewypieki.blox.pl/2008/10/C…-zakwasie.html) z tamtego bloga też pochodzi przepis na zakas.

Moja wersja:

Chleb wyrabiam w maszynie i modyfikuję następująco:
nie daję drożdży (tylko przy pierwszym zakwasie dałam około pół łyżeczki, zawsze odkładam troszkę zakwasu na kolejny chleb)

* 200 g daję mąki chlebowej lub jasnej, ale też zdarzyło mi się upiec na graham
* 400 g daję razowej, albo co mi przyjdzie do głowy - wersja z dziś: najwięcej graham pszennej, troszkę graham żytniej, razowej pszennej, orkiszowa, zmielone troszkę płatków owsianych w młynku (kończyłam resztki mąk i stąd taka mieszanka )
* cukier i ocet bez zmian
* łyżka płaska soli
* 250 ml zakwasu
* woda tak samo, jak w przepisie 375 ml
* dodatkowo zawsze wsypuję nasiona - len, słonecznik, czasem czarnuszkę, lub odrobinę suszonych ziół.

Wrzucam wszystko do maszyny - najpierw zakwas, woda, ocet, mąka i dodatki. Wybieram wyrabianie (godzina)
Przekładam masę do keksówki.
Olewam akcję z jajkiem - wygładzam powierzchnię baaardzo mokrą ręką, tak że zostaje nieco wody na cieście. Posypuję “paproszkami” - płatki owsiane, len, słonecznik
Włączam piekarnik na 230 stopni, keksówkę przykrywam szmatką i sobie chleb wyrasta.
Daję do pieca na te 10 minut, potem zmniejszam temperaturę do 200 i piekę 30-40 minut.
Chlebek zazwyczaj lekko pęka z boku, ma świetną fakturę i smak. No i robi się sam właściwie. Muszę wrzucić składniki i przełożyć do keskówki.

Przepis wymyśliłam

Kuchnia 2 Comments »

Bo odkryłam, że nie mam ani grosza w portfelu, a do bankomatu mam dalej niż do sklepu (sklep pozwala płacić kartą od 20zł). A jakoś nie czułam się na siłach na dalsze chodzenie. Rano w sumie nawet wahałam się czy nie pojechać po jakieś ubranko, ale koniec końców zostałam w łóżku, próbując przygotować wykład. Niestety przygotowania nie zostały jeszcze skończone, ale też troszkę czasu mam.

I w takim to nastroju zabrałam się za dumanie nad obiadem.

Miałam resztę sosu knorra ze słoika z wczoraj (francuski chyba - z winem)

Miałam paprykę, cebulę, paczkę kaszy perłowej, resztki selera naciowego, soczewicy.

No i wymyśliłam Wega-zapiekankę:

- ugotować woreczek kaszy

- ugotować filiżankę soczewicy zielonej (czerwona się może za bardzo rozpaść)

- pokroić cebulkę i paprykę i seler naciowy i przesmażyć na patelni w odrobienie oliwy

- wrzucić wszystko do żaroodpornego naczynia, wymieszać

- przyprawiłam - przyprawą do duszonych warzyw kamisu chyba oraz świeżą bazylią

- zalałam mniej niż połową słoika sosu Knorra, ale myślę, że lepiej nawet sprawdziłby się jakiś grecki jogurt i starty ser

- zapiekałam przez jakieś pół godziny

I podałam ze szczątkową wersją sałatki Nigelli (bo mi została w lodówce przyprawa Tom Yum) składającą się z reszty kapusty pekińskiej, zblanszowanych brokułów i fasolki zielonej - mrożonych, po połowie paczki, odrobiny kiełków rzodkiewki.

Sałatka w oryginale jest poszerzona o mini kolby kukurydzy i surowe pieczarki, pochodzi z książki Nigella Ekspresowa

No i wyszedł fajny, pożywny i smakowity obiadek.

3.III.

Za pędzlem 7 Comments »

To dziś. Japońskie święto dziewczynek. Hina Matsuri. Lalki w strojach Heian, pyszne słodycze i przesądy, że jak się lalek nie schowa, to będzie się starą panną. I google też świętuje:

za: http://doodlewatch.com/2010/03/02/hinamatsuri-2/

A tak świętowano rok temu:

Tegoroczne bardziej przypadło mi do gustu.

J-kaidan?

Za pędzlem 3 Comments »

Niby wszyscy wiedzą, że współczesne J-horrory można w linii prostej od opowieści grozy (kaidan) wyprowadzać, że najpierw były wystawienie teatralne, potem filmy nieme, a potem nastąpiła epoka “Ring”, która niby nic z kaidan wspólnego nie miała - poza babą w białej szacie z rozwianym włosem (której pierwowzorem była niejaka Oiwa (zamordowana wraz z dzieckiem przez męża, który wolał młodszą, wraca jako duch i mści się na krzywdzicielach, po więcej zapraszam do google). Niby to oczywiste, ale nadal co jakiś czas pojawiają się głosy, że może jednak J-horror to zupełna nowość, a ewentuanie więcej ma wspólnego z Zachodem niż Wschodem.

Teraz można powiedzieć, że historia zatoczyła koło, tudzież krąg. Twórca J-horroru, Nakata Hideo, wyreżyserował nową wersję “Kaidan”. Alleluja! Tzn wyreżyserował ją już w 2007 i krąży sobie po sieci, ale jak donosi CinemaAsia, to pod koniec miesiąca będzie w Pl na dvd za zawrotną kwotę 20zł! Mamy więc twórcę J-horroru, który wraca do korzeni. Rewelacja.

I trailer na dokładkę:


Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.