Rozmowy

Za pędzlem 2 Comments »

Środa, środek dnia, musiałam wybrać się po jedzenie. Mam osiedlowego Carrfoura, pieszczotliwie zwanego C.Fujem. Poszłam, a tam tłumy. Dzikie. Wielka kolejka do ważenia warzyw, dzikie tłumy przy kasach, ludzie z koszami wypchanymi margarynami, serami, cukrami. Już zwątpiłam, czy coś nie pomyliłam ze Świętami…

Marudzę potem Tomowi:

- I wiesz, boję się co będzie w weekend, skoro teraz tak było. Ludzie już robią zapasy świąteczne. Hmmm… może też powinnam zacząć, żeby spokojnie drożdże kupić, ser

- Możemy podjechać - mówi Tomek. Po chwili ciszy dodaje - KImchi! Kimchi musimy na Święta zakisić przecież!

Racja, co to za Wielkanoc bez kimchi.

Papryka

Kuchnia No Comments »

Wczoraj była na obiad. Niepozorna niby. Nadziewana ryżem z fetą. Ale kluczem były przyprawy. Bazowy przepis pochodzi z Kwestii Smaku, ale oczywiście nie mogłam zrobić zgodnie z przepisem, prawda? Nie miałam poza tym piniowych orzeszków ani dobrego koperku, zużył się zapas mrożonego, a to co widziałam wczoraj do kupienia wołało o pomstę do nieba.

Były więc:

  • dwie papryki
  • paczka ryżu - mieszanka biały z dzikim
  • pół fety, 100g chyba
  • orzechy włoskie, pestki słonecznika, nasiona siemienia lnianego
  • cebula, ząbek czosnku
  • papryka chipotle sproszkowana, kardamon proszek, cynamon proszek, sól, pieprz, świeża bazylia

Wykonywałam zgodnie z przepisem.Do podsmażonej cebulki wrzuciłam nasiona i orzechy, żeby się też lekko uprażyły. Chyba mam już danie na Wielki Piątek jak rodzice będą. Ale będzie trzeba jakiejś zupki dołożyć, bo porcja na 4 osoby nie jest. Tomek ze swoją się uporał, ja nie dałam rady, ale jedna połówka papryczki to troszkę mało. Udało mi się pstryknąć średnią fotkę komórką, bo aparat akurat wyczerpał baterie, ale duże zdjęcie jest w przepisie, więc wiadomo co i jak

Zapytywana ostatnio, dlaczego nie piszę bloga, odpowiadam - piszę. Ale nie tutaj. Tu zostaje jedzenie i Japonia. Aka-chan wraz z matką furiatką się wyniosły tutaj. Blog o moich dziwnych przemyśleniach, panikach, etc. Nie będę tu zanudzać.

Han

Za pędzlem No Comments »

Nie mam na myśli chińskiej dynastii, ale koreańskie han한 które właściwie jest nieprzetłumaczalne. Smutek z powodu niemożliwości rozwiązania problemów jest chyba najbliższym skojarzeniem. Tylko, że ten smutek nie jest indywidualny ale globalny. Han nie ma poszczególny człowiek, han ma naród koreański.

Kolejny cytat z ulubionej ostatnio książki, tym razem z dedykacją dla tych, co usiłują zrozumieć Koreańczyków ;)

Koreańczycy żyją od wieków na swojej “ziemi dziesięciu tysięcy gór, dziesięciu tysięcy wysp, dziesięciu tysięcy wodospadów”, ale rzadko bywali jej właścicielami. Nigdy nie mieli całkowitej niezawisłości ani swobody wyrażania swoich cierpień i gniewu. Zmuszeni okolicznościami zginać kark przed mocniejszymi, nauczyli się trwać przy swojej tożsamości  milczeniu, opisując to uczucie poprzez nieprzetłumaczalne słowo han, oznaczające smutek i nadzieję, tęsknotę za minionym szczęściem i ufność w wyzwolenie, które nadejdzie w przyszłości.

Japońska logika

Za pędzlem 12 Comments »

Czytam sobie Tiziano Terzaniego “W Azji”. Książka dostana za pomoc przy pisaniu artykułu. Miłe bardzo. Mogłam sobie wybrać książkę i wybrałam. I okazało się to super wyborem. Teraz będę pewnie polować na kolejne książki TT. Lubię czytać reportaże, eseje. Zawsze w takich chwilach się żałuje, że nie jest się korespondentem wojennym. Choć doskonale zdaję sobie sprawę, że życie takiego wygląda nie do końca tak, jak w książkach. A swoją drogą też, nie znam chyba żadnej kobiety-korespondenta.

Książka ta opowiada o Azji we wszelkich postaciach. O Chinach, o Khmerach w Kambodży, o Wietnamie, Filipinach, Laosie, Koreach. Oczywiście też o Japonii. I fragment japoński mnie urzekł. Dedykuję go wszystkim uczącym się japońskiego:

Pierwsze spotkanie z moim nauczycielem przebiegło następująco.

- Zna pan jakieś japoński przysłowie?- pyta

- Nie.

- Więc proszę się nauczyć tego: “Kiedy wieje wiatr, wytwórcy drewnianych kadzi stają się bogaci”.

- nie rozumiem…

- To proste - odpowiada. - Wiatr wznieca kurz, kurz oślepia, ślepcy zarabiają na życie grając na instrumentach strunowych, struny są wyrabiane z kocich jelit, im więcej ginie kotów, tym więcej myszy biega po mieście, myszy wygryzają dziury w drewnianych kadziach, a im więcej potrzeba drewnianych kadzi,tym bardziej bogacą sie ich wytwórcy.Logiczne, prawda? I tak samo logiczny jest język japoński.

Popkulturowe spotkania Japonii z Zachodem

Za pędzlem No Comments »

W moim wydaniu w Manggha. Dzisiaj. Z cyklu Japonia i Świat organizowanego przez moją Katedrę. Dziś będzie luźne spotkanie, choć mam tremę, jak patrzę na te wszystkie nazwiska z kolejnych spotkań ;)

Szczegóły w MANGGHA


Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.