Problem nie jest problemem

Za pędzlem 8 Comments »

Tomek mi dziś podesłał fragment z Godina za blogiem Biznes bez stresu.

Przeklejam, bo takie słowa warte są cytowania, rozpowszechniania, podumania nad nimi i wprowadzania w życie. Bez stresu, z pomysłem osiągamy swój cel:

40 lat temu Richard Branson, późniejszy założyciel linii lotniczych Virgin Air, znalazł się w podobnej sytuacji w porcie lotniczym gdzieś na Karaibach. Właśnie odwołano jego lot, jedyny lot tego dnia. Zamiast szaleć ze złości, jak ważny był ten lot, jak bardzo pokrzyżowane zostały jego plany, na jak cienkim włosku zawisła jego kariera, młody Branson udał się do biura lotów czarterowych, żeby zorientować się, jaka jest cena wynajęcia samolotu do Puerto Rico.

Następnie pożyczył przenośną tablicę i napisał na niej: “Lot na Wyspy Dziewicze, cena biletu $39.” Wrócił do swojej bramki i sprzedał wystarczającą liczbę miejsc, żeby pokryć koszt tego czarteru. I zdążył wrócić do domu na czas. Przy okazji w jego głowie pozostał zarodek idei, która wykiełkowała wiele lat później w postaci linii lotniczych VIrgin. Czy nie chciałbyś zatrudniać właśnie takich ludzi?

Japonia to dziwny kraj

Za pędzlem No Comments »

Bardzo fajna prezentacja. Warto obejrzeć

Japan-The Strange Country (English ver.) from Kenichi on Vimeo.

Wiosna, wiosna

Za pędzlem 7 Comments »

Cieszę się jak nie wiem – nie, nie jest to ironia. Niestety chyba zaczyna wszystko kwitnąć. Otwarte okno cały dzień, a ja coś zapchana nosowo-gardłowo. Alergio witaj?

Czytam, oglądam, słucham, gram, Za pędzlem No Comments »

Skończyłam czytać “W Azji”

Skońcyzłam czytać “Metro 2033” i coś się obawiam, że chyba chcę grę. Nie, nawet nie chyba. Chcę! Mam tylko nadzieję, że mimo akcji w metrze gra nie wymaga jakiegoś strasznego kombinowania z przechodzeniem korytarzy, nie ma zbyt wielu labiryntów, etc. Bo moja umiejętność czytania mapy jest nikła zarówno na żywo, jak i w grach. Cały czas jeszcze jednak na przejście czeka Dragon Age, Mass Efect (1) i jeszcze do zakupienia Silent. Kurcze. Muszę się spiąć, bo chyba potem cieżko będzie znaleźć czas. Choć mże opanuję karmienie z jednoczesnym trzymaniem pada do konsoli?

Uświadomiłam sobie też, że mimo całego wsparcia dla Tomka jeżdżącego motorem, troszkę nerwów mnie to kosztuje. W sobotę była na mieninach o tym dyskusja, ciotka nie mogła uwierzyć, że nie zabroniłam. Jak mam zabraniać, jak wspieram i się cieszę. I podoba mi sie ten Tomka motocykl (choć dla siebie to wolałabym włoszczyznę ;) )Ale jest to jednak też trochę stresujące. Tomek wyzukał mi przyszłościwo butki na motor – na obcasach, po tym, jak po przybierzeniu się do Hondy CB500 uznałam, że jednak mogę mieć problem z dosięgnięciem stopami do ziemi. Chociaż na razie ciężko powiedzieć, póki co nie mogę się dobrze przymierzyć do moto. Dopadła mnie też myśl, kiedy takie dziecko zachce jeździć. I jak bardzo wtedy będę się martwić?

Póki co, wracam do czytania. Przede mną polska edcja “Fantasy&Science Fiction”.

Placki czy plindze

Za pędzlem 15 Comments »

Ziemniaczane. Surowe ziemniaki plus jajo plus mąka. Smażone. Jak nazywacie? Jak jecie? U mnie były plindzami. Jedzone zawsze na słodko. W wersji “placki po węgiersku” zjadłam chyba pierwszy raz u “Babci Maliny” na Sławkowskiej. W tej wersji wystąpiły wczoraj na obiedzie. Ale wyszły obłędnie dobre. Chrupiące z wierzchu, lekko miękkie w środku. Do tego sos z wołowinki i myśliwski Knorr (sosów to ja jednak robić nie potrafię). Jedzone z groszkiem, posypane tartym serem i śmietaną. Kaloryczność? Zapewne straszliwa, ale jakie pyszne było. Odkryłam w ogóle wczoraj ziemniaczaną stronę, 69 przepisów na ziemniaki, 23 na placki w różnych wersjach. Chyba będzie trzeba wypróbować kilka rzeczy. Kiedyś. Dziś mi się nic nie chce.


Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.