Zajęcia się skończyły, szybko przygotowałam pytania na egzamin, dzięki czemu chyba nie należały do najtrudniejszych, i rzuciłam sie w wir zajęć domowych. Zawsze to lubiłam, teraz lubię jeszcze bardziej.
Przeżyliśmy remont. Malowanie, przemeblowywanie. Żyjemy nadal w kartonach, bo czekamy na regały. Koty średnio zadowolone ze zmian, ale chyba powoli się przyzwyczajają.Powoli my też ogarniamy, porządkujemy, myjemy, czyścimy. Domek lśni.
Mnie znów naszło na eko, tak, zamówienie z mazideł.com ma coś z tym wspólnego. Znów mnie kuszą kosmetyki naturalne, ale też kusi zakupienie jakiś eko proszków, tabletek do zmywarki, etc. Pewnie przejdzie, bo ceny skutecznie odstraszają :( Póki co skupię się na nie pakowaniu chemii w nas i w dziecia, a środowisko będzie musiało poczekać i zadowolić się segregowaniem śmieci, pułkaniem i czyszczeniem domu octem i olejkiem sosnowym, zamiast cifów, ajaxów, etc. Kusi mnie zakupienie proszku Biały Jeleń, chwalą się, że są bez fosforanów i są troszkę tańsi niż proszki, które używam.
Dodatkowo, przez remont i kilka dni bez gotowania, naszło mnie na zrobienie jakiegoś fajnego obiadu, upieczenie ciasta, chleba. Zrealizowałam wczoraj - chleb wyszedł świetny - pszenno-żytni. Dostałam jeszcze od K. zakwas, który sobie własnie rośnie i jutro zrobię pierwszy raz w życiu chleb na zakwasie. Trzymać kciuki. I w ogóle wpadłam w nastrój sprzątalniczo, gotowalniczo, wypiekowy. Egzaminy leżą na Kampusie niepoprawione, dziś wieczorem po nie podjedziemy. Wcale mi się nie chce. Wolałabym coś jeszcze upiec, posprzątać, poukładać. Na razie rosną sobie kiełki, a ja przymierzam się d kolejnego przepisu z moje wypieki. Będe modyfikować. Podgotuję te cytryny, ale całość zrobię w maszynie, zagęszczając agarem. Wczoraj upiekłam sernik, chciałam zużyć jakoś świąteczne pierniczki, kilka zostało i niezjedzone crinkles. I wynalazłam przepis taki: SERNIK. Zrobiłam rybkę na obiad.
Niestety mój organizm bardzo zbuntowany. Fakt, remontem daliśmy sobie w kość ostro. Bolą mnie plecy od kilku dni. Wczoraj było jakieś apogeum, ledwo się ruszałam, ale też mozliwe, że zbyt dużo działałam :( Dziś, po leżeniu wieczornym z termoforkiem, lepiej. Za to chyba rozciąga się jeszcze brzuch i mnie w nocy bolał. Wrrr, wrrr, wrrrr! Dziś będzie więc obiad basic - makaron, pesto ze słoika i suszone pmidory. A ja zbieram siły. Tzn i tak udało mi się wyprać dwie pełne pralki, heheh ;)
W ramach porządkowania zamówiłam worki próżniowe. W końcu upakuję w nie pościel, zapasowe poszewki, koce. Może też po zimie czapki, szaliki.
Dzieć otrzymał kolejnego słodziusiego pajacyka od cioci K. wyszperanego w Bidze. Malusi jest, więc mam nadzieję, że dzieć się też malusi urodzi (byle powyżej 2 kg;)) i troszkę ponosi. A dzieć najpewniej jest dziewczynką. Tomek straszy, że jak dorośnie, wygoni mnie z kuchni. Jak to?!!!



February 8th, 2010 at 12:52 pm
Widze, ze tez zagladasz na “moje wypieki” :) Widzialam ten przepis na konfiture kiwi-cytrynowa, tyle ze ja sie zastanawialam jak by do kiwi pasowala np. pomarancza, bo kiwi z cytryna wydaje mi sie dosc kwasne. W Japonii objadalam sie dzemami pomaranczowymi i chyba z lenistwa nie zdobylam sie jeszcze na wyprodukowanie wlasnego. Poki co, delektuje sie jeszcze resztkami dzemu figowego przywiezionego z Nary w pazdzierniku. Jak wyprobujesz przepis na kiwi-cytrynowy dzem to podziel sie prosze wrazeniami, jestem bardzo ciekawa smaku.
February 8th, 2010 at 1:10 pm
Witaj e-katko. Tak, naszło mnie strasznie na pieczenie wszelakie. Dżem zrobiony, zrobię może jakies zdjęcie przy śniadaniu ;)
Smakowo jest rewelacja - kwaskowy, lekko gorzkawy przez skórkę cytryni i słodki przez cukier. Niesamowite połączenie.
cukru dałam w sumie nawet nieco mniej, bo akies 4 szklanki. Dałam za dużo agaru, nie umiem go jeszcze stosować - 3 łyżeczki płaskie, 2 pewnie by starczyły.
Cytryny obrałam i zalałam wodą i zagotowałam, jak w przepisie.
Ale potem przełożyłam do maszyny do chleba (mam taką z opcją dżemową), dodałam zmiksowane kiwi, cukier, agar i się robiło jakąś godzinkę. Potem przelałam z słoiczki.
Figowy świeży, czy z suszonych?
February 9th, 2010 at 11:47 am
Zdjecia poprosze, koniecznie :) Dzemik figowy ze swiezych owockow, mniam ;)