Obiad. Zimno i nie chciało mi się wyjść, postanowiłam więc wykorzystać rzeczy, które były w domu.
I wyszło cudowne danie i pomyślałam, że muszę się podzielić. I wtedy uświadomiłam sobie, że jednak nasz dom pod względem kuchennym normalny nie jest. Bo obiad był złożony. Azjatycki. Koreańsko - chińskawy. I uświadomiłam sobie, że raczej ciężko w każdym domu znaleźć składniki na ten obiad, ale jeśli ktoś będzie miał kiedyś ochotę spróbować, to bardzo polecam!
Danie najłatwiejesze:
- dobry, gotowany ryż (bez soli, ugotowany na lekko kleiście)
Składniki na II część (przepis od znajomej Koreanki):
- kimchi kapuściane
- cukier oliwa
Wykonanie:
Rozgrzać patelnię, olej, na to pokrojone kimchi, smażyć około 5 min, można troszkę podlać wodą lub wodą z kimchi. Posłodzić łyżką cukry, zmniejszyć ogień i przesmażać jeszcze z 5 min.
Składniki na III część:
- tofu
- brukselka
- imbir
- ząbek czosnku
- sos sojowy
- sos ostrygowy
- panko lub bułka tarta
- pieprz
- olej
Wykonanie:
- Tofu pokroić w kostkę i przelać wrzątkiem
- Przygotować marynatę: sos sojowy, troszkę utartego imbiru, zgnieciony czosnek, pieprz
- Wrzucić tofu do marynaty
- Zostawić na jakieś 10 min
- Rozgrzać olej na patelni
- Posypać tofu panko i na rozgrzaną patelnię
- Smażyć aż się zrumieni
- Wrzucić na sito do odsączenia
- Patelnię w razie potrzeby przemyć
- Znów rozgrzac olej
- Wrzucić brukselkę (z mrożonki, bez rozmrażania)
- Podlać odrobiną wody
- Smażyć aż zmięknie
- Wrzucić tofu
- Dodać sos ostrygowy w zalezności od upodobań.
Podawanie:
- Ryż w małych miseczkach dla każdego
- Na środek stołu w miskach oba dania
- I nakładamy sobie na ryż
Jest pycha i znów nie zrobiłam zdjecia całości, bo zaczęliśmy zajadać.
Przepisów na kimchi w sieci jest mnóstwo. Nasze ma już ponad tydzień i jest bardzo, bardzo pikantne.



January 27th, 2010 at 12:53 am
Czesc
Interesujace. Pare pytan: jakiego kimchi uzywalas; do smazenia czy olej, czy oliwa, czy nieistotne; tofu o jakiej konsystencji (mam klopoty z dostaniem porzadnego twardego,przewaznie jest albo Morinaga w kartonach jak ser Feta albo u Chinczyka srednio twarde) - jezeli nieistotne to powiedz. Jak nie bedziesz miala czasu odpowiedziec to bede ekspermentowal. Pozdrowienia!
January 27th, 2010 at 1:37 am
Wycofuje pytanie o rodzaj kimchi, bo przeczytalem wczesniejszy wpis z ktorego wynika, ze sama robilas! Chapeaux bas. Moja Zona zrobila kiedys umeboshi, pod luznym kierownictwem przyszywanej babci (u ktorej mieszkalismy) i uzyskala za to pelna rezerwy aprobate uwartosciowiona faktem, ze rodzona corka naszej gospodyni umeboshi robic nie umiala. Jedlismy to umeboshi jeszcze przez chyba 2 lata po powrocie do Polski; teraz kupujemy- czynnikiem niezbednym jest niestety slonce Japonii. Tak samo jak moich ulubionych suszonych malutkich rybek nie da sie uzyskac bez plazy w Ooshima albo podobnym miejscu. Pozdrawiam.
January 27th, 2010 at 9:59 am
Kimchi kapuściane. Takie najbardziej tradycyjne, ono jest lekko ostrzejsze w smaku i bardziej skiśnięte. W koreańskiej wersji ma jeszcze domiksowane małe suszone rybki, które nadają fajny smaczek. Moje są bezrybne. Koreańczykom jeszcze nie dawałam próbować. Boję się troszkę ;)
Smażenie na oleju - używam zamiennie arachidowego lub kukurydzianego, bo oba ładnie się zachowują na woku, nie parują, nie palą się, nie mają dziwnego smaku.
Tofu - lepsze zwarte i twardawe, nie z tych do jedzenia na świeżo z sojowym. Tzn smakowo pewnie nie zaszkodzi, ale cieżko je pokroić w kostkę, zamarynować i jeszcze usmażyć żeby cały czas miało kształt kostek. Kraków duże miasto, ale wyboru większego nie ma - mam tofu miękkie, nazywane ekologiczne kosztujące 3 razy tyle, co tofu twarde i tofu marynowane. I tyle.
Zatęskniło mi się za słoną śliwunią…i za mięciutkim świeżutkim tofu. Oj. ;)