Gotowałam

Kuchnia Add comments

Obiad. Zimno i nie chciało mi się wyjść, postanowiłam więc wykorzystać rzeczy, które były w domu.

I wyszło cudowne danie i pomyślałam, że muszę się podzielić. I wtedy uświadomiłam sobie, że jednak nasz dom pod względem kuchennym normalny nie jest. Bo obiad był złożony. Azjatycki. Koreańsko – chińskawy. I uświadomiłam sobie, że raczej ciężko w każdym domu znaleźć składniki na ten obiad, ale jeśli ktoś będzie miał kiedyś ochotę spróbować, to bardzo polecam!

Danie najłatwiejesze:

  • dobry, gotowany ryż (bez soli, ugotowany na lekko kleiście)

Składniki na II część (przepis od znajomej Koreanki):

  • kimchi kapuściane
  • cukier oliwa

Wykonanie:

Rozgrzać patelnię, olej, na to pokrojone kimchi, smażyć około 5 min, można troszkę podlać wodą lub wodą z kimchi. Posłodzić łyżką cukry, zmniejszyć ogień i przesmażać jeszcze z 5 min.

Składniki na III część:

  • tofu
  • brukselka
  • imbir
  • ząbek czosnku
  • sos sojowy
  • sos ostrygowy
  • panko lub bułka tarta
  • pieprz
  • olej

Wykonanie:

  • Tofu pokroić w kostkę i przelać wrzątkiem
  • Przygotować marynatę: sos sojowy, troszkę utartego imbiru, zgnieciony czosnek, pieprz
  • Wrzucić tofu do marynaty
  • Zostawić na jakieś 10 min
  • Rozgrzać olej na patelni
  • Posypać tofu panko i na rozgrzaną patelnię
  • Smażyć aż się zrumieni
  • Wrzucić na sito do odsączenia
  • Patelnię w razie potrzeby przemyć
  • Znów rozgrzac olej
  • Wrzucić brukselkę (z mrożonki, bez rozmrażania)
  • Podlać odrobiną wody
  • Smażyć aż zmięknie
  • Wrzucić tofu
  • Dodać sos ostrygowy w zalezności od upodobań.

Podawanie:

  • Ryż w małych miseczkach dla każdego
  • Na środek stołu w miskach oba dania
  • I nakładamy sobie na ryż

Jest pycha i znów nie zrobiłam zdjecia całości, bo zaczęliśmy zajadać.

Przepisów na kimchi w sieci jest mnóstwo. Nasze ma już ponad tydzień i jest bardzo, bardzo pikantne.



3 Responses to “Gotowałam”

  1. Tubster Says:

    Czesc
    Interesujace. Pare pytan: jakiego kimchi uzywalas; do smazenia czy olej, czy oliwa, czy nieistotne; tofu o jakiej konsystencji (mam klopoty z dostaniem porzadnego twardego,przewaznie jest albo Morinaga w kartonach jak ser Feta albo u Chinczyka srednio twarde) – jezeli nieistotne to powiedz. Jak nie bedziesz miala czasu odpowiedziec to bede ekspermentowal. Pozdrowienia!

  2. Tubster Says:

    Wycofuje pytanie o rodzaj kimchi, bo przeczytalem wczesniejszy wpis z ktorego wynika, ze sama robilas! Chapeaux bas. Moja Zona zrobila kiedys umeboshi, pod luznym kierownictwem przyszywanej babci (u ktorej mieszkalismy) i uzyskala za to pelna rezerwy aprobate uwartosciowiona faktem, ze rodzona corka naszej gospodyni umeboshi robic nie umiala. Jedlismy to umeboshi jeszcze przez chyba 2 lata po powrocie do Polski; teraz kupujemy- czynnikiem niezbednym jest niestety slonce Japonii. Tak samo jak moich ulubionych suszonych malutkich rybek nie da sie uzyskac bez plazy w Ooshima albo podobnym miejscu. Pozdrawiam.

  3. bayushi Says:

    Kimchi kapuściane. Takie najbardziej tradycyjne, ono jest lekko ostrzejsze w smaku i bardziej skiśnięte. W koreańskiej wersji ma jeszcze domiksowane małe suszone rybki, które nadają fajny smaczek. Moje są bezrybne. Koreańczykom jeszcze nie dawałam próbować. Boję się troszkę ;)

    Smażenie na oleju – używam zamiennie arachidowego lub kukurydzianego, bo oba ładnie się zachowują na woku, nie parują, nie palą się, nie mają dziwnego smaku.

    Tofu – lepsze zwarte i twardawe, nie z tych do jedzenia na świeżo z sojowym. Tzn smakowo pewnie nie zaszkodzi, ale cieżko je pokroić w kostkę, zamarynować i jeszcze usmażyć żeby cały czas miało kształt kostek. Kraków duże miasto, ale wyboru większego nie ma – mam tofu miękkie, nazywane ekologiczne kosztujące 3 razy tyle, co tofu twarde i tofu marynowane. I tyle.
    Zatęskniło mi się za słoną śliwunią…i za mięciutkim świeżutkim tofu. Oj. ;)

Leave a Reply


Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.