Aka chan 7 Comments »

I ja i dzieć nie lubimy sesji. Wiem, że muszę egzaminować, ale nie lubię. Mam wyrzuty sumienia stawiając złe oceny. Ale czasem na prawdę brak słów na niektóre osoby. Nie chodzi o nieuczenie bynajmniej, ale o krętactwo, wymyślanie, cudowanie, podejście “należy mi się”. W końcu nie tak dawno studiowałam i jednak masa rzeczy by nie przeszła. Choć i tak szczęściara jestem zajęciowo.

Zastanawia mnie pewna rzecz. Bo tak. Wiadomość o mojej ciąży jest już dość powszechna. I co jakiś czas ktoś z dalszych znajomych mówi, że ślicznie wyglądam. O co chodzi? Czy to obowiązkowy komentarz do kobiety w ciąży? A przedtem to nie byłam śliczna? :P Brzuszek coraz bardziej widać. W obcisłych sweterkach :P W kurtce nic a nic. W spodnie niektóre jednak się nie dopinam. Jutro USG. Od czwartku malowanie domu. I meblowanie. Na razie biblioteczką! Połowa salonu będzie śliczniunią biblioteczką. TAKĄ Tzn żadną z tego linku, ale tymi meblami. Podobają nam się strasznie strasznie i tak chcemy. Dzięki temu będzie miejsce w szafach na dziecio-pierdołki. No i przestawimy już nasze łóżko w sypialni pod kątem wstawienia tam łóżeczka. Pomalutku, powolutku.

A jak już będzie po malowaniu i sesji i sprawdzeniu egzaminów, to sobie pogram w Silenta! Oj, ale sobie pogram. Już się doczekać nie mogę. I może jeszcze Residenta. A co!

Życiowo-pracowo

Za pędzlem 3 Comments »

Zrobię jeszcze jeden wpis, jakbym znów miała na miesiąc zamilknąć ;)

Malujemy i remontujemy. Najpewniej od 28 stycznia. Dziś miotałam się i porządkowałam. Zarośliśmy papierami, papiórkami, masą książek, z których część jest zupełnie zbędna…

Skończyły się już niemal zajęcia na uczleni. W poniedziałek ostatnie. Na jedych wpisy i ustalenia i ostatnie kolokwia, na drugich “zerówka”. Czyli właściwie koniec. Przygotowałam zagadnienia na wszystko, dla piszących egzamin w poniedziałek mam gotowe pytania. Pójdzie, mam nadzieję, szybko. Gorzej z kolejnymi. Egzamin 1 lutego dla I licencjatu. Duuużo ich. Dużo sprawdzania będzie. Dużo wpisywania w index. Wykładowcy też nie lubią sesji. Wolę dydaktykę chyba. Choć w tym roku troszkę dała mi w kość. Masa, masa przygotowań.

Drugi semestr będzie pod tym względem luźniejszy. Oddałam część ćwiczeń, zostaję z popkulturą, ale tym razem po angielsku i kilkoma godzinami orientalizmu. Za to w końcu będę musiała powalczyć w wydawaniem doktoratu i tłumaczeniem. Zostawiłam to i teraz straszy po nocach.

Niedługo będzie też Wieliczka, 14 lutego dokładnie. Wieliczka – Chiński Nowy Rok. W Kopalni. CTA w składzie: Tomek, ja, Beatka i Piterek i możliwe, że Aga i Krzychu, będzie origamić. Resztę imprezy obstawia IK, a konkretniej Bai i Gosia. Fajowo będzie, więc już zapraszam!

A ciążowo

Aka chan 9 Comments »

Jest OK, choć nadal z lekka anemicznie. Widać tak mam. Nie mieszczę się już w niektóre spodnie, mam pas ciążowy. Dzięki K. mam masę spodni, więc powinnam jakoś dać radę, ale kusi mnie zakupienie czegoś naprawdę ślicznego… No żeby jednek czuć się ładnie, a nie grubawo. Bo tak mniej więcej teraz wyglądam. Brzuch jest taki, że niekoniecznie trzeba go za ciążę brać. W kurtce nie widać nic, więc mowy nie ma, żeby ktoś miejsca ustąpił. Choć ponoć, jak widać, też ustępowania zdarza się w przedziale od “nigdy” do “czasami”.

Znalazłam fajowy gadżet – słuchanie muzyki z dzieckiem: LINK

Zamówiliśmy też tak zwane Migusie.

Mamy dwa pierwsze body dzięki K. No i powoli się kręci…

I jeszcze raz kuchennie

Kuchnia 1 Comment »

Chwaliłam się na FaceBooku, to tutaj też mogę. Zrobiłam CRINKLES z przepisu na blogu: “Moje wypieki”, które zostały nazwanie Kulkami Ordoneza. Ci, co znają moje zamiłowanie do Reverta, zapewne domyślą się dlaczego. Końcowa faza produkcji wyglądała tak:

Gotowałam

Kuchnia 3 Comments »

Obiad. Zimno i nie chciało mi się wyjść, postanowiłam więc wykorzystać rzeczy, które były w domu.

I wyszło cudowne danie i pomyślałam, że muszę się podzielić. I wtedy uświadomiłam sobie, że jednak nasz dom pod względem kuchennym normalny nie jest. Bo obiad był złożony. Azjatycki. Koreańsko – chińskawy. I uświadomiłam sobie, że raczej ciężko w każdym domu znaleźć składniki na ten obiad, ale jeśli ktoś będzie miał kiedyś ochotę spróbować, to bardzo polecam!

Danie najłatwiejesze:

  • dobry, gotowany ryż (bez soli, ugotowany na lekko kleiście)

Składniki na II część (przepis od znajomej Koreanki):

  • kimchi kapuściane
  • cukier oliwa

Wykonanie:

Rozgrzać patelnię, olej, na to pokrojone kimchi, smażyć około 5 min, można troszkę podlać wodą lub wodą z kimchi. Posłodzić łyżką cukry, zmniejszyć ogień i przesmażać jeszcze z 5 min.

Składniki na III część:

  • tofu
  • brukselka
  • imbir
  • ząbek czosnku
  • sos sojowy
  • sos ostrygowy
  • panko lub bułka tarta
  • pieprz
  • olej

Wykonanie:

  • Tofu pokroić w kostkę i przelać wrzątkiem
  • Przygotować marynatę: sos sojowy, troszkę utartego imbiru, zgnieciony czosnek, pieprz
  • Wrzucić tofu do marynaty
  • Zostawić na jakieś 10 min
  • Rozgrzać olej na patelni
  • Posypać tofu panko i na rozgrzaną patelnię
  • Smażyć aż się zrumieni
  • Wrzucić na sito do odsączenia
  • Patelnię w razie potrzeby przemyć
  • Znów rozgrzac olej
  • Wrzucić brukselkę (z mrożonki, bez rozmrażania)
  • Podlać odrobiną wody
  • Smażyć aż zmięknie
  • Wrzucić tofu
  • Dodać sos ostrygowy w zalezności od upodobań.

Podawanie:

  • Ryż w małych miseczkach dla każdego
  • Na środek stołu w miskach oba dania
  • I nakładamy sobie na ryż

Jest pycha i znów nie zrobiłam zdjecia całości, bo zaczęliśmy zajadać.

Przepisów na kimchi w sieci jest mnóstwo. Nasze ma już ponad tydzień i jest bardzo, bardzo pikantne.


Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.