Najlepszego lub lepszego!

Za pędzlem No Comments »

Kochani! Niech nadchodzący rok będzie lepszy niż mijający. Niech uda sie zrealizować chociaż część planów, niech choć część zmartwień odejdzie precz i spełni się chociaż kilka marzeń.

Uściski!

Marudu marudu

Aka chan, Za pędzlem 2 Comments »

Denerwuje mnie obecność witamin wszędzie i we wszystkim. Generalnie nigdy nie brałam dodatkowo witamin, starałam się jeść zdrowo. Teraz lekarza kazał, więc łykam. Głównie o ten kwas foliowy chodzi, bo dobre dla dziecia. I odkrywam, że witaminy są wszędzie. Nie, nie mam na myśli warzyw. Płatki śniadaniowe z wiataminami, kaszka z witaminami, herbata ziołowa z witaminami. Czy naprawdę trzeba to dosypywać do wszytskiego? I czy ja się teraz na przykład nie przewitaminiam? Znajoma Dunka (Szwedka) jeszcze w Japonii mówiła, że w Danii (Szwecji) nie wolno dodawać witamin do produktów żywnościowych, żeby ludzie dokładnie wiedzieli ile witamin przyswajają. Poproszę też tak u nas. I jeszcze wysłuchałam z podcastu Nutrition Diva o przeantybiotykowaniu mięsa. Ponoć w Stanach jest to normą, ale można kupować mięso zwierząt, które nie przyjmowały standardowo w paszy antybiotyków. Jak jest w Polsce? Pojęcia nie mam. Bez sensuuuu…

Marudu 2. Zima wróciła. Niby fajnie, ale ślisko. Ani to taki przyjemny puszysty śnieżek, ani ciepło. Nie lubię, nie lubię. W związku z pogodą cisnienie na zewnątrz niziutkie, moje ciśnienie, sprawdzane ostatnio u rodziców także. Wciśnięta się w podłogę czuję. Niby mogę kawę pić w ciąży, ale wypiłam już 3 dość mocne herbaty.

Z nie-marudu. Kimchi własnie sobie się maceruje w solance. No ok, protokimchi. Sama kapusta pekińska. Pasta będzie robiona wieczorkiem. Myślałam jeszcze o zrobieniu testowo kimchi z marchewki, bądź kalafiorków (mam nowe przepisy), ale jakoś Tomek nieprzekonany. Na razie więc kimchi tradycyjne. I niech mi nie ściemniają, że jedzenie ostrego nasila w ciąży zgagę. Jedzenie ostrego bardzo pozytywnie wpływa na moje poczucie humoru, energii, etc.

Nie mam za to ochoty na słodycze szczególnej. Nie było dokładki sernika. Zamiast sernika zjadłam pasztet. Nie, żebym w ogóle słodyczy nie jadła, ale zdecydowanie smaczniejsze są wyroby z mięsa. I mówię to ja, dotychczas prawie-wegetarianka.

Juro koniec roku. Nie chce mi sie robić noworocznych postanowień. Chciałabym tylko spokojnie popracować, skończyć wszytskie rozgrzebane rzeczy, wypełnić wszelkie zobowiązania i przygotować się na nadejście tornada/chaosu/pogromu w postaci dziecia. Ambicje jakoś sobie zasnęły. Może to właściwie dobrze. Za o nadal ciężko ogodzić mi się z mniejszą ilościąsprzątania w domu, na które nie mam siły. Dom mi nie lśni – zgroza!! Może w nowym roku coś z tym zrobię ;)

Edit do postanowień po wczorajszej rozmowie z Bai – wiecej spotkań ze znajomymi. Przynajmniej do czasów dziecia, bo potem nie mam pojęcia jak będzie. Ale mam wrażenie, że spotkań mało było. Więc teraz więcej.

Szampan Piccolo został zakupiony. Smak truskawkowy, składa się z ponad 10% z soków owocowych – truskawka i wiśnia i…wody. Najlepsze przebicie cenowe na wodzie z sokiem. Ale ma przynajmniej korek, którym można strzelić. Czy jest pijalne, to się okaże.

Makaroni

Kuchnia, Za pędzlem 2 Comments »

Przepis nie świąteczny, ale pyszny, cudny, wspaniały i do tego szybki i banalny w wykonaniu. Zdjęcia nie ma, bo sie głodni rzuciliśmy. Wersja “basic” przepisu pochodzi z malutkiej książeczki kupionej kiedyś na hali Tesco i to co zrobiłam w domu wyglądało lepiej niż zdjęcie z owej książeczki. Podaję wersję własną przepisu :)

  • cebula dymka ze szczypiorkiem
  • 1 ząbek czosnku
  • 1/2 czerwonej papryki
  • pomidory suszone z oliwy – minimum 6 sztuk
  • 100 g boczku pokrojonego w kostkę
  • białe wino kieliszek (u mnie była woda)
  • mały kubeczek (150g) śmietany
  • oregano, sól, pieprz
  • makaron – były zielone wstążki szpinakowe, wygląda ślicznie, ale myślę że inny makaron typu kokardki, czy rury też się nada

Przygotowanie

  • boczek wytopić na paletni
  • dodać posiekaną cebulke, zmiażdżony czosnek, warzywka
  • podlać winem/wodą – dusić jakieś 15 min
  • doprawić śmietaną z oregano, pieprzem i solą, posypać szczypiorkiem
  • w międzyczasie oczywiście ugotować makaron
  • makaron na talerze, na to sos

Delektować się :) Można z winem. Całość szykuje się jakieś pół godziny, a efekt powala na kolana.

Świętecznie

Aka chan, Za pędzlem 2 Comments »

Co prawda nie odkurzone i wcale nie tak czysto, ale jakoś świątecznie. Za oknem śnieżek (choć ja bym tam mogła mieć choinkę na plaży – taki piasek wygląda prawie jak śnieg). A na last.fm znalazłam świąteczne radio i sobie słucham pioseneczek około gwiazdkowych.

Dałam znów z siebie ściągnąć dziś nieco krwi w ramach badań. Wykazałam sie ponadto nieprzęciętnym “mózgiem ciążowym”, zapominalstwem, bo zapomniałam skierowania na badania. Na szczęście pamiętałam mniej więcej co mam zrobić. Nie pamiętałam, który wskaźnik toxo, więc zrobiłam oba i byłam przekonana, że mam pełną morfologię. No cóż Toxo IgM, morfo – podstawowa, więc nieco za badania przepłaciłam. Ale w sumie lepiej więcej niż mniej, prawda?

Odkryłam kolejny ciążo przesąd. Choć to juz bardziej porodo-przesąd. Otóż, łatwość porodu ma być związana z wielkością stopy. Z moim 36/37 mam przechlapane. No i ciekawa jestem, co na to Azjatki :P Zwłaszcza cudem jest, że w Chinach w okresie krępowania stóp rodziły się w ogóle jakiekolwiek dzieci.

Odkryłam też, że Emilka będzie w Polsce (ale też w Pradze i Bratysławie). Pojechałabym… Tylko pewnie się nie uda.

Strasznie zawieszony dziś mam dzień. Niby wyspana, ale zupełnie bezmyślna. Cała moja inteligencja wyczerpała sie na artykuł najwyraźniej. Udało mi się w niego przemycić troszkę fajnych rzeczy – np. grupy krwi postaci z Final Fantasy VII i RE (Leon jest A :P) oraz fukubukuro i kwestię wyprzątania starych rzeczy przed Nowym Rokiem. Mam nadzieję tylko, że kupy się to wszystko trzyma.

Napisałam

Za pędzlem 3 Comments »

Skończyłam pisać artykuł. Zgodnie z przewidywaniami, będzie jeden nie dwa. Nie udało się więcej, zupełnie nie udało. Nie wiem, gdzie uciekł mi czas (zapewne na spaniu, bo nie zrobiłam nic tak naprawdę wielkiego i godnego uwagi). Grunt, że jest choć jeden artykuł. Mam też kalkulację wydawniczą do doktoratu. Można będzie powoli podumać nad wydaniem. Konkretniej, zacząć go poprawiać z zabłąkanych literówek i kiklu sformułowań i myśli. Resztę literówek i przecinków wyłapie korekta, mam nadzieję!

Fierko cukierek ma się nieźle. Weterynarz zadowolony z niego. Trzymamy teraz dawkę insuliny przez pół roku, potem może przejdziemy na niższą. Na styczeń kotom obu czyścimy ząbki z kamienia. Małą odchudzamy.

Ja jutro znów oddaję krew do badań, a do lekarza w poniedziałek, dowiem się ile pixeli jest aktualnie w Pixelu. Podejrzewam, że sporo, choć brzucha u mnie nadal nie widać. Pewnie wyskoczy coś po świętach i nie będzie wiadomo – od jedzonka to, czy od dziecia? ;) W sumie taka ciąża to doskonała wymówka do podjadania serniczka, kolejnego kawałka rybki (nie karpia, sandaczyka) i innych smakołyków. Powoli chyba jednek będe musiała porozglądać się za ciążo-ciuszkami. Zapisaliśmy się już do szkoły rodzenia, na kwiecień…ponoć są lekkie problemy z miejscami, jak doniosła znajoma w bardziej zaawansowanej ciąży, więc od razu zgłosiłam się, wpłaciłam wpisowe i już.

Dziś skończyłam pracę na uczleni. Wolne do 4 stycznia. Niedługo wyruszamy w podróż nawiedzać rodziny. Mama się śmieje, żebyśmy zapakowali termos z herbatką, bo takie mrozy akurat przyszły. Do rozważenia. Ale na pewno powinnam pamiętać o jakiś przekąskach.Kusi mnie jeszcze, żeby upiec coś przed świętami i zabrać. Jakieś ciasteczka najchętniej. Nie po to w końcu kupowałam super foremki… Znalazłam przepis na pieprzowe ciasteczka. Wyglądają intrygująco. Może spróbuję. Chociaż nie wiadomo, bo mimo wolnego na uczleni, mam jeszcze kilka rzeczy do skończenia.

Dzięki temu, że Tomek sprezentował mi subskrypcję na last.fm znów odkrywam, jak ja lubię szwedzki metal. Kurcze, co chwilę coś mi sie trafia i jest fajne. I w ogóle nie wiedziałam, że jestem aż tak uzależniona od last.fm. Niemal cały czas sobie gra. Opuściłam się przez to w słuchaniu podcastów.

Acha, ponoć w Krakowie na Rynku pojawiły się Belgijskie Gofry, ktoś próbował?


Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.