Miałam pisać, a tu proszę. Jet lag mnie dopadł. Zjawisko wcześniej znałam teoretycznie. Czytałam, że jest, że zdarza się po lotach. Nigdy mnie nie dopadało. Zazwyczaj mierzyłam się ze zwykłym zmęczeniem po podróży. Obudzić się niby normalnie obudziłam, ale cały dzień przebolała mnie głowa i mój żołądek działa zdecydowanie w czasie meksykańskim. A od jutra praca, choć i tak mam nieźle, nie muszę wstawać jak Tomek.
A Gaiman pisał, że jet lag to tak naprawdę problem z duszą. Dusza człowieka może poruszać się z jakąś określoną prędkością - wolniej niż samolot. I lag to objaw, że dusza nas nie dogoniła. Mam nadzieję, że już niedługo mnie dopędzi i nie porwało jej nic nad Atlantykiem. Chyba, że postanowiła zwiedzić Nowy Jork… Mam nadzieję, że zdjęcia zrobiła ;)
Ja zdjęcia wrzucam stopniowo na Picassę, opisuję, etc. W katalogu Meksyk więcej zdjęć. Niestety wykorzystałam dostępne miejsce i hmm…chyba na stałe wyemigruję na Facebook, albo w końcu założę sobie konto na Flickr. No albo po prostu miejsca dokupię. Ale jak już coś mam kupować, to może zwyczajnie już iWeb, będzie prościej z wrzucaniem. Dylematy, dylematy.



August 5th, 2009 at 11:48 am
moja dusza nie miala problemow z powrotem. Za to moje serce i inne podroby ciagle jeszcze w Yunnanie…
August 7th, 2009 at 1:17 pm
mi się wydaje, że to było u Gaimana…W Pattern Recognition. Z tą duszą, co nie nadąża. Może to po prostu popularna teoria u pisarzy fantastyki:)
August 7th, 2009 at 1:23 pm
A co do zdjęć - na FB nie ma chyba ograniczeń (nie jestem pewna!) ale trudniej chyba linkować albumy znajomym. nie wiem jak z widocznością zdjęć dla osób które nie mają konta na fb i/lub nie są dodani do przyjaciół. Flickr jest super (jestem fanką;) ale też ma ograniczenia - tyle, że miesięczne, do przesyłu danych. Poza tym darmowe konto pozwala tylko na wyświetlanie kilkuset najnowszych zdjęć. Płatne konto nie jest drogie i nie ma absolutnie żadnych ograniczeń, więc chyba sobie takie zafunduję:). Co to jest iWeb nie mam pojęcia, ale brzmi apple’owo;)
August 7th, 2009 at 1:44 pm
Aż zwątpiłam po komentarzu, ale patrzę i mam Gaimana i Gaiman u Ciebie w komentarzu. Gaiman, Gaiman tak napisał.
Wydaje mi się, że właśnie nie mogą oglądać, co znacznie utrudni rodzicom ogladanie. Flickr - nie wiem czemu ale miałam z nim zawsze skojarzenie, że on jest taki artystyczny, na zdjęcia-sztukę, nie albumiki wakacyjne. Ale zapewne się przekonam
Tak, apple - spowinacone jest to z iPhoto, żeby łatwo zdjęcia wrzucać z aparatu przez komputer na stronę. Ale że też płatne, to na razie się nie interesowałam.
Aż sprawdziłam, powiększenie picassy z 1GB jak mam teraz do 10 to 20$ na rok. No chyba jednak tam zostanę.
August 18th, 2009 at 8:47 am
Gibsona miałam na myśli. a napisał mi się Gaiman.
proszę bardzo:
She knows, now, absolutely, hearing the white noise that is London, that Damien’s theory of jet lag is correct: that her mortal soul is leagues behind her, being reeled in on some ghostly umbilical down the vanished wake of the plane that brought her here, hundreds of thousands of feet above the Atlantic. Souls can’t move that quickly, and are left behind, and must be awaited, upon arrival, like lost luggage.
źródło: http://www.williamgibsonbooks.com/books/pattern.asp#excerpt
cholerni pisarze wszystko od siebie zgapiają!;) ale dzięki temu obie mamy rację. możemy co najwyżej zbadać, która książka ukazała się pierwsza;)