Bagaże spakowane prawie

Ale Meksyk 2 Comments »

Po obronie zaczęło się szalestwo etatowe, półetatowe, wieloetatowe, które skończyło się na razie bez żadnego rozwiązania. Trochę szkoda, bo miałam nadzieję pojechać na wakacje uzbrojona w wiedzę, co dokładnie będzie ze mną jak wrócę. Tymczasem jednak cały czas otworem stoi droga zostania przemytnikiem :P

Znów wyruszamy do Meksyku, znów zupełnie nie tropem “Królowej Południa”, ale stan Sinaloa nadal do najbezpieczniejszych nie należy. Tym razem znów dużo Mexico City i rodziny meksykańskiej, a później Jukatan i piramidy. Zakupiłam nawet książkę o Majach. 

W Mexico City żadnych strasznych potworów pełzających i biegająco-gryzących nie było, na Jukatanie ponoć występują tarantule. Hmmm. Zastanawiamy się czy powinniśmy dopakować jakieś kalosze?

Z regularnością wpisów u mnie ostatnio tragicznie, więc nie będę obiecywać regularnego pisania. Zwłaszcza, że pojęcia nie mam, jak będzie z dostępem do internetu. Na pewno będę robić mnóstwo zdjęć i na pewno będę dużo notować i pewnie po powrocie  – porządkować i spisywać.

Jutro jeszcze ostatnia wyprawa po drobiazgi i ruszamy. Kapelusze jak Indiana Jones mamy, będzie dobrze.

Do zobaczenia!


Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.