Moje drogi z muzyką pop rozeszły się już dawno temu, ale i tak wczoraj nie mogłam uwierzyć w wiadość, że Michael Jackson nieżyje. Był przecież od zawsze. Niemal się nim wychowałam. Był ciągle w radio. Razem z Madonną (która teraz wygląda znacznie lepiej i bardziej sexi niż wtedy) z Roxette, etc, etc. Trudno uwierzyć.
Pamiętacie te notki o “skandalizującym tańcu i chwycie za krocze”? ;) Ja prawie zapomniała jak się potrafił ruszać i jak fajnie śpiewał. I jakie przejmujące były niektóre teksty. I że jak go słuchałam dzieckiem będąc, to nie miałam pojęcia co śpiewa, bo nie znałam jeszcze angielskiego. Kawał czasu.
Wspominkowo, wrzucam:




June 28th, 2009 at 4:03 pm
O, Ty też? Mi się jego muzyka przypomniała w zeszły weekend, na piwie i przez kilka dni sobie przypominałam czasy dzieciństwa muzycznego.
Niecały tydzień później wyszłam nad ranem z Imbiru, włączyłam Trójkę i po trzech piosenkach z rzędu zaczęłam podjrzewać, że coś jest nie tak..
I do dziś nie mam pojęcia, w której z piosenek śpiewał “aciobołki”.