Moje drogi z muzyką pop rozeszły się już dawno temu, ale i tak wczoraj nie mogłam uwierzyć w wiadość, że Michael Jackson nieżyje. Był przecież od zawsze. Niemal się nim wychowałam. Był ciągle w radio. Razem z Madonną (która teraz wygląda znacznie lepiej i bardziej sexi niż wtedy) z Roxette, etc, etc. Trudno uwierzyć.
Pamiętacie te notki o “skandalizującym tańcu i chwycie za krocze”? ;) Ja prawie zapomniała jak się potrafił ruszać i jak fajnie śpiewał. I jakie przejmujące były niektóre teksty. I że jak go słuchałam dzieckiem będąc, to nie miałam pojęcia co śpiewa, bo nie znałam jeszcze angielskiego. Kawał czasu.
Wspominkowo, wrzucam:




Recent Comments