Nauka, nauka, nauka…

Za pędzlem Add comments

Czas pędzi nadal. Już po Swiętach. Szkoda. Z rzeczy nietypowych był sernik z matcha (i żurawiną) - cudowne połączenie. I tradycyjne, wielkanocne kimchi. Ale pyszne wyszło. Tym razem bazą ostrości był sos z Meksyku z najostrzejszej papryczki. Starczy na dlugo - dwie łyżki zaostrzyły prawie 2kg kapusty pekińskiej. 

Teraz znów nauka i miotanie okołokonferencyjne. Mam wystąpienie o moim ukochanym Kitamura.

Do tego miotanie z zajęciami (popkultura) i powoli kończę z orientalizmem. I nadal snuję plany, co zrobię po dr. ;)

W ramach świątecznej przerwy, pograłam troszkę w “Kuon”. Ta gra się naprawdę zestarzała, ale straszy cały czas całkiem udanie. Historia też niczego sobie i mnóstwo japońskich smaczków, jak wymienianie się podarunkami. Cudne!

A w ramach przygotowań do konferencji szukałam krótkich filmików z Aragami i 2LDK. I takie coś znalazłam. Obśmiałam się i mogę wracać do nauki. Przede mną jeszcze dużo roboty niestety.

 



2 Responses to “Nauka, nauka, nauka…”

  1. Paweł Says:

    Moje życie, stało się trudniejsze, od kiedy w Chinach nie działa Youtube. Obchodzenie przez proxy jest WOOOOLNEEE…

    Powiedz lepiej kiedy będziesz mogła przyjmować pacjentów? (co to za p. doktor co by nie mogła? :P )

  2. bayushi Says:

    Oj, złe Chiny. Filmik pokazuje fragmenty Aragami (pamiętasz jeszcze? Chyba pokazywałam na jakiś zajęciach nawet), gdzie bohaterowie zwijają się ze śmiechu. Jako podkład “muzyczny” jest fragment niemieckiego show dla dzieci o rudowłosym koboldzie. Tengu, kobold - jeden pies ;) Efekt jest zaskakujący.

    Pacjentów przyjmować będę mogła przyjmować (mam nadzieję) w okolicach połowy maja. Zacznę w połowie czerwca, jak się sesja zacznie. ;)

Leave a Reply


Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.