Zajawka do zajęć

Za pędzlem Add comments

Bo właściwie nie wiem, czy na samych zajęciach się pojawi. ;)



15 Responses to “Zajawka do zajęć”

  1. Paweł Says:

    Ilekroć trafiam na różne pomysły japońskiej drogi małego biznesu, próbuję sobie wyobrazić podobne pomysły na polskim gruncie. Wyobrażam sobie z trudem. Po tym utrudnionym wyobrażeniu, dochodzi przelotna myśl, o oskarżeniu o seksizm, mobbing pracowników i nierówne traktowanie ze względu na płeć (jeszcze trudniej bowiem przychodzi mi wyobrażenie sobie w takim stroju faceta).

    Tak. Jestem pewien, to nie jest pomysł na biznes w Polsce.

  2. bayushi Says:

    Feministki urządziłyby pikietę z powodu braku szacunku dla kobiet.
    Babcie z powodu za krótkich spódniczek i rozpusty.
    Księża grzmieliby z ambon.
    Parę osób możeby się w tym zamieszaniu wybrała zobaczyć o co chodzi, ale pewnie bardziej z ciekawości niż potrzeby bycia obsługiwanym przez panie w strojach pokojówek.
    A część panów zapewne rozczarowałaby informacja, że to kawiarnia i nie ma sexu.
    Nie…nie ma szans.

    Bardziej już chyba jakieś pomieszanie Harajuku, kawaii, etc ale w formie pubu, nie restauracji. Fanów Japonii coraz więcej, więc chyba miałoby to szanse.
    Taka manga kissa z jakimiś manekinami, plakatami.

  3. Paweł Says:

    Nie wiem czy i to nie byłby strzał w własną stopę. Wydaje mi się, że gdyby chcieć zbliżyć się do odpowiedniego stylu, to koszty urządzenia wnętrz, byłyby wysokie. Zbyt specyficzne knajpy w Krakowie, zwykły upadać. Przykre, ale trzeba trafić w masy.

    Śledzenie japońskiego rynku, wydaje mi się sensowne, jedynie pod kątem otwierania franchisingu w Korei czy Chinach – tudzież gdzieś blisko w Azji :)

  4. bayushi Says:

    Coś w tym jest, niby miłośników sporo, ale nie aż tak pewnie. Poza tym zawsze mogliby uznać, że pub jest nie dość “tru japoński’ i olać sprawę.
    Podoba mi się jednak pomysł biznesowy w Azji. To kiedy opanowujesz Tajwan z knajpkami japońskimi?

  5. Mo. Says:

    A pod jakim wezwanie dokładnie zajątka były? :). Zapowiadały się bowiem cokolwiek ciekawie.

  6. bayushi Says:

    Mo, miło, że tu przywędrowałaś.
    Prowadzę w tym roku monograf z japońskiej popkultury. Na pierwsze zajęcia szukałam jakiś krótkich filmików wprowadzajacych w tematykę, żeby nie było nudno z opowiadaniem wyłącznie o wymaganiach i ankietą.
    Ponieważ będą pewnie zajęcia i o modzie i przebierankach i biznesie, wiec niewykluczone, że się też filmik z “pokojówkami” pojawi.

  7. Mo. Says:

    Oj ja tu już byłam i wcześniej i właściwie bywam całkiem regularnie ;). Nawet w Twoich Linkach się odnalazłam. Tylko zdaje się teraz mi się inny adres bloga wklepał (nie prywatny a “zawodowy” ;).
    Monograf mówisz? To się nagadasz. No na szczęście jest o czym, bo japońska popkultura tematów nie skąpi. Sama “siedzę” w jednej z jej szufladek i już tam jest kupa roboty i gadania ;). Tak czy inaczej powiem szczerze, że na taki monograf to nawet jako już “nie-student” bym z chęcią zawitała. Muszę również przyznać, że nie mniej ciekawi mnie odbiór tematu u Twoich słuchaczy :).

  8. bayushi Says:

    Miło mi bardzo :)
    Próbowałam skomentować na zawodowym notkę o “popularyzacji” takarazuki, ale coś sie nie chciały mi cyferki kodu wyświetlić.

    Nagadam, zdjęć pokażę, filmików. Jakoś będzie. Do tego studenci troszkę poopowiadają. Sama jestem ciekawa. Ostatnio mój monograf był obowiązkowym konwersatorium i miałam zajecia ze studentami V roku zakochanymi w Chinach. Zamieniło się to w takie porówynywanie Chin, Japonii, Tajwanu i w sumie bardzo fajnie wyszło. Teraz już raczej osoby zainteresowane Japonią, ale bardzo różne dziedziny. Zobaczymy, jak będzie. Pewnie znów dowiem sie o jakiś manga, anime i zespołach, o których nigdy wcześniej nie słyszałam ;) A jak będziesz przelotem w Krakowie, zapraszam :]
    Mnie kusi wybranie się do biblioteki UAM po tą pracę Twoję. Czy ona też będzie dostępna w zbiorach w wersji elektronicznej?

  9. Mo. Says:

    Hmmm, za dostępność czegokolwiek na UAM to ja nie odpowiadam. Tam ciężko otwarte drzwi do czegokolwiek, nawet głupiej pieczątki. Poza tym Orientalistyka nasza dumna i szumna za zaszczyt poczytuje sobie prawo do zatajania prac mgr (sic). Starają się utrudnić do nich dostęp jak się da (o la Boga, bo się jeszcze ktoś czegoś nauczy czy dwie więcej jak powinien). Czysta czeska komedia. Płytę z wersją elektroniczną oddawałam, ale co z tego wyszło..? Pewnie kurz się na niej teraz zbiera gdzieś w szafce archiwalnej, w pokoju, do którego nikt zasadniczo nie wchodzi jak nie musi.
    Ostrzegam jedna, że praca jest czysto “informacyjna” bardziej niż pouczająca. Ze względu na to, iż o Takarazuce w Polsce poza tym co wypłodzone przez pewne osoby, które powinny dać sobie z tym tematem spokój, niewiele się wie/pisze/mówi itp., musiałam skupić się głównie na “przedstawieniu zagadnienia”. Sprawę rozbudować planuję dopiero teraz, na kolejnym “etapie”.

    A co do komentarza na tamtym blogu, to dziwne przyznam. Normalnie jak się wpisuje koment, a następnie wciśnie poniżej “zamieść” to powinny pojawić się po kolei dwa okienka: 1) z wyborem ID, 2) z hasłem. Teraz sprawdzałam to działa :/. Bu! Czyżby mój blog dyskryminował jakieś IP?

  10. bayushi Says:

    Nadal nieudane, więc wkleję tutaj. Podejrzewam, że to wina u mnie, jakiegoś blokowania obrazków, bo w miejscu kodu mam znak zapytania, wiec nie mam co wpisać. Popróbuję, co mogłam popsuć:
    A mnie z kolei ten pomysł o “popularyzacji” pozedł w drugą stronę. Zastanawiam się, czy pójdzie też za tym rozluźnienie aktorek, już nie będzie tak strzeżone imię, nazwisko, etc i doczekamy się pamiętników z Takarazuka, czy może nawet mang i anime. O ile już takie nie powstały?

    Jak się nie uda zdobyć, zgłoszę się jeszcze do Ciebie o przesłanie elektronicznej wersji, zobowiązuję sie nie kopiować, rozpowszechniać dalej, etc, etc. :)
    Bo prawda, że o temacie niewiele w ogóle znaleźć można. Ja gdzieś sie tam zachwyciłam fragmentami paroma, przyswoiłam nieco wiedzy co to, kto to, parę nazw i tyle właściwie. Tym bardziej podziwiam ogarnięcie tematu!

  11. Mo. Says:

    Hmm, że tak użyję starego, dobrego: “śmiem twierdzić, że wątpię jakoby” ;) miało to wpływ na ‘rozluźnienie’ systemu (w tym wypadku tzw. “sumire kode”). Jest to zbyt długa tradycja. Nie tylko Takarazuki, ale ogólnie świata sztuki w JP. Pseudonimy artystyczne są na porządku dziennym w każdej dziedzinie sztuki od malarstwa, po film, przez mangę i aidoru. Większość z tego co wydaje nam się ‘prawdziwym imieniem i nazwiskiem’ jakiejś japońskiej sławy okazuje się być jedynie pseudonimem artystycznym. Po drugie o ile system zarówno edukacji w TMS (szkoła) jak i sam sposób naboru już wielokrotnie ulegały, drastycznym lub mniej, szeregowi zmian, o tyle “tradycja” budowania Świata Marzeń poprzez kodeks fiołka pozostała niezachwiana po dziś dzień, Coś mi mówi, że dzień w którym Takarazuka zrezygnuje z obwarowywania się tymi tajemnicami to dzień, w którym przestanie być Takarazuką ;). Całkiem poważnie mam tu na myśli jakąś drastyczną, fundamentalną wręcz zmianę w funkcjonowaniu a nawet charakterystyce teatru.

    A co do pamiętników czy mang to już są ;). Pamiętniki oczywiście w postaci “wspomnień z czasów” po opuszczeniu przez aktorki grupy teatralnej, a mangi – te tworzone przez fanów na temat konkretnych aktorek, lub te króciutkie, raczej komiksy sytuacyjno humorystyczne niż mangi, tworzone przez same aktorki do “Graph’u” czy “Kageki” – dwóch magazynów wydawanych przez teatr.

    Cóż, jak to ujęła moja japońska znajoma “z branży”: ‘Takarazuka to zasadniczo jest bardziej jak firma niż teatr’. No i jest w tym sporo prawdy. Bywają chwile gdy tyle samo w tym sztuki co biznesu. Stety czy niestety…

    Co do elektronicznej wersji – służę uprzejmie :). Łącznie z pełnym zestawem czcionek :D. Całość w pliku wordowskim ma ok. 200MB (zdjęcia -_-‘ – i tak lekkie jest). Zastanawiam się tylko czy nie wolałabym przesłać w razie potrzeby pracy nagranej na płycie (a nie drogą mailową, bo na sieci dziwne rzeczy się dzieją). Ale to już jakby co do dogadania jest ;).

    Ps. Co do obrazka przy komentarzach – dowiadywałam się tego i owego ze swojej strony i faktycznie na niektórych komputerach opcja ta jest blokowana. Jest wtedy jedna opcja (bo obrazek jest de facto wyświetlany tylko go nie widać) – z tym, że trzeba mieć głos włączony. Wystarczy nacisnąć na ikonkę “niepełnosprawnego” i kod zostanie odczytany na głos. Zawsze możesz tak spróbować ;). Wtedy najwyżej wkleimy tekst tam, co by Ci tu nie zaśmiecać osobnym wątkiem ;).

  12. Mo. Says:

    Ps. Zniosłam potwierdzanie kodem przy komentarzach na “blogu branżowym” ;).

  13. bayushi Says:

    Nie doceniłam Japończyków ;) Podejrzewałam, że już mogą istnieć jakieś pamiętniki. Ciekawe kiedy teraz będą wydawane jak ciekawostka w stylu “wyznania gejszy” i inne.
    Złapię Cię mailowo w sprawie adresu :)
    Dziekuję z góry!
    I z kolejnymi komentarzami przeniosę się już na Twojego bloga.

  14. Mo. Says:

    Dobre pytanie. No właśnie, ciekawe kiedy jakaś natchniona wersja powstanie i amerykanie o niej film zrobią. Ups, damn, już zasadniczo taki film jest. Obeszło się i bez pamiętnika :).
    Ja osobiście myślę, że za wszelką rozrywkę nam już polskie podejście genderystów do zagadnienia wystarcza. Są lepsi niż wszystkie “wyznania gejsz” razem wzięte.

  15. bayushi Says:

    Podoba mi się podsumowanie genderystów (czy może genderystek?) ;)

Leave a Reply


Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.