Paweł mnie namówił, więc się zgłosiłam. Mam nadzieję, że będziecie na mnie głosować. Będę zdawać relację na bieżąco. Przez to zamieszanie przez jakiś czas z boku strony w linkach widać będzie link Blog Roku, który prowadzi do mojego bloga ;) Miłego!
Tak sobie krążymy dookoła siebie - Korea i ja. Nawet jakiś czas się udzielałam na forum Korean Class. Nawet mam wkupiony tam program i mogę sobie pdf ściągać. Ale jakoś się za ten koreański zabrać nie mogę. Nie żebym pilnie siedziała nad japońskim, ale sza. Przynajmniej nad całą resztą siedzę zgodnie z planem. A kultura Korei co jakiś czas wciska mi w zainteresowania. Ostatnio ceremonią herbacianą. Tak przypadkiem.
Wygląda takie coś bardzo medytacyjnie i uspokajająco:
Znalazłam troszkę ciekawostek na temat herbat stosowanych w koreańskiej ceremonii. Oczywiście najpopularniejsze są herbaty zielone, ale stosuje się też herbatę z liści persymony (kaki), czy z chryzantem.
Koreańskie ceremonie herbaciane są wcześniejsze niż japońskie, ale pewnie to, co można poobserwować współcześnie, to mieszanka nauk zarówno japońskich i koreańkich. Widać to zwłaszcza obserwując gesty, sposób trzymania czajniczka, ukłony etc.
Np. tutaj (filmik troszkę dłuższy, 6 minut)
O herbacie poczytałam na Kakuzo.com i Teainfusion.com
A na koniec, w klimacie herbaty zielonej, ale butelkowanej i podawanej na zimno (aj, aj, aj, jakże mi jej brakuje!) koreańska reklama herbaty. W sumie jedna z bardziej erotycznych reklam jakie widziałam, ciekawe czy jest limit wiekowy?
Tym razem czas przejścia od starego do nowego nie był dla mnie łaskawym czasem. Święta cudowne, rodzinne, wprawdzie z jeżdżeniem z Zachodu na Południe, ale co tam. Przywyczailiśmy się. Potem miał być Sylwester we Wrocławiu. Miały być planszówki i RPG (Wilkołak! ;) ). Tymczasem dzień przed Tomek przymierał, ja dołączyłam do umierania w Sylwestra. W efekcie świętowaliśmy w domu w dresikach, wraz z chorymi Małgą i Hectorem, którzy mieli też nieco inne plany. Opanowaliśmy kichanie na cztery głosy, trąbienie w chusteczkę na rytm hejnału i mnóstwo innych atrakcji. A ponieważ M&H wzięli ze sobą Wii też troszkę poruszaliśmy się grając w golfa i kręgle.
A we Wrocławiu ser na sernik czeka ;) Dotrzemy kiedyś na niego :)
I pochwalę się. Mam “Kuon“. Tylko pad do PS2 padł :( Chlip! I mam prezentera superowego Logitecha. I nowego Moleskina. :))))))) Przydadzą się, zwłaszcza, że w planach kroi mi się jakieś prowadzenie zajęć i wykłady w pewnym Centrum ;)
I…i…i mamy maszynę do chleba!
I nowe półki i szafki w kuchni. ;) (Mamo, Tato, zdjęcia powinny być już u Was w skrzynce ;) )
Ech, gadżeciarze z nas. Nic tylko wziąć się teraz ostro do pracy. Nowe listy zadań już są w trakcie tworzenia.
A na razie zachwycam się Emily Autumn. Bardzo mi się wpisała w nastrój chorowania:
Art of Sucide i Willow też fajne.




Recent Comments