Nie-japończyk

Czytam, oglądam, słucham, gram Add comments

Od wczoraj takie coś stoi w okolicach telewizora. I mruga zachęcająco.

Tomek poszedł do pracy. Gadamy  na GG i w końcu:

Tomek: “no bo może w końcu zdecydujmy, co z konsolą…” (wahaliśmy się troszkę nad Wii)

ja (niezwykle mądrze): “No trzeba kupić, chyba”

Przerwa…

ja: “Bo fajny ten Fallout”

Tomek (równie inteligentnie): “Noooo…”

ja: “No i ten Wiedźmin niedługo. I Silent….”

Tomek: “W sumie w końcu same fajne gry wychodzą. No i jeszcze w tyle nie graliśmy. To co, może pojadę po pracy”

ja: “Ale jak to?”

Tomek: “No, pojadę, zobaczę.”

Wrócił z konsolą. I stadkiem gier. Fakt, że większość pożyczył od Wolviego…

W ten sposób po raz pierwszy mamy konsolę, która nie jest Sony.

A pada do  PS2 nie ma, Ultima właśnie napisała, że nie mają chwilowo. Czy ktoś wie, gdzie kupić? Bo ja tu mam Residenta 4 i Kuon do przejścia do licha!

Jasne, konsole kupuje się pod kątem gier. PS2 pojawiła się przez genialne Silent Hill, Project Zero. Myślałam, że kolejna konsola też będzie przez jakąś japońską grę. A tu nie. Owszem było kilka gier, w które i ja i Tomek chcieliśmy pograć, ale jakoś zawsze nam przechodziło. Pożyczało się konsole, grało i jakoś przechodziło. Do momentu Fallouta. Ja chcę jeszcze!

I pomyśleć, że do czasu wydania Neuroshimy byłam przekonana, że nie lubię klimatu post apokalipsy. W poprzednie części próbowałam grać, ale niestety były one dla mnie już jakoś za kanciaste, żeby wciągnął mnie klimat. I te cholerne szczury! Tak, wiem, część moich znajomych zaraz mi za te bluźnierstwa wirtualnego kopniaka wymierzy. ;) Ale próbowałam.

A Lego Indiana Jones, jak gra się w dwie osoby jest świetną rozrywką. Chyba zweryfikuję swój niepochlebny pogląd na temat platformówek i platformówkopodobnych rzeczy. Ale to Indiana Jones w końcu. I Lego. Ma to coś w sobie.

I chyba mamy na razie spokój święty, dopóki nie pojawi się w Europie najnowsza część Project Zero na Wii. Bo jak nie grać w Project Zero?

(tak sobie właśnie skojarzyłam, że tą kategorie bloga powinnam chyba nazwać: czytam, słucham, oglądam, gram.)



6 Responses to “Nie-japończyk”

  1. nocny grajek Says:

    O jaaaa! Przyjadę pograć z Wami :o)

  2. bayushi Says:

    Zapraszamy :)

  3. Małga Says:

    A ja mam nadal przy okazji przywozić ze sobą Wii? :-)

  4. bayushi Says:

    Nooooo ;) “Głupią deskę” też możesz brać ;) Ta joga fajna była. I skakanie. I piłki.
    A jak tam Hector i “Disaster”?

  5. Adam Says:

    No pewnie, że szczury są głupie i do tego nudne jak… no jak szczury. A seria LEGO rządzi. Indiana jest dobra, ale Batman lepszy.

  6. bayushi Says:

    O, będzie trzeba sprawdzić. Jak się dopcham do pada, bo Tomka coś za bardzo Half-Life wciągnęło. ;)
    A szczury w F3 są już całkiem fajne. choć mało szczurowo wyglądają. Bardziej jak pancerniki.

Leave a Reply


Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.