Siedzę i śmieję się. Jak głupia. I przestać nie mogę. A wszytsko przez naukę języków! Zaczęło się niewinnie.
Od wyrażenia “to dla mnie chińszczyzna”, czyli “kompletnie nic nie rozumiem”. Po angielsku mówi się “to dla mnie greka” –> LINK
No i się zaczęło, co mówią Japończycy? W skrócie też, że chińszczyzna, ale stosują coś w stylu onomatopei naśladujących mówienie po chińsku:
ちんぷんかんぷん (chin pun kan pun), a właściwie to dla mnie chińszczyzna z być na końcu ->ちんぷんかんぷんだ (chinpunkanpun da), ewentualnie: nie rozumiem tej chińszczyzny -> ちんぷんかんぷんでちっともわからない (chinpunkanpun de chittomo wakaranai)
Dla nas i Japończyków chińszczyzna, dla Anglików greka, a japońszczyzna w języku perskim. Dla Chińczyków natomiast sprawa się komplikuje, bo jak mówią o piśmie, mówią, że to dla nich pismo z nieba, a jak chodzi im o mowę, to “ptasi świetgot” jest. –>LINK
A jak już strona Omniglot (moja ulubiona), to dochodzimy do sedna głupawki, czyli przykładowych zdań z różnych podręczników do nauki języków. I tutaj, wyobraźnia nie zna granic, ale motywem przewodnik jest…OWCA. Normalnie “przygoda z owcą”, że sobie do Murakamiego nawiążę. Choć może bardziej to nowozelandzki horror o owcach. Sami zobaczcie:
Kim była ta owca, którą widziałem zeszłej nocy?
To nie była owca, to była moja żona. (Gaelic-Szkocja)
Chcemy zobaczyć twoje owce i krowy (niemiecki)
Owca zjadła moją kanapkę (walijski)
Ciekawe są też:
Gdzie jest najbliższa ambasada Timoru Wschodniego (portugalski - po co to komu?)
Nikt nie interesuje się współczesną poezją na tej wyspie (polski, tak - polski! Zdanie, które powinien znac każdy obcokrajowiec przyjeżdżający do Polski!)
Czemu się śmiejesz, czy mój węgierski jest aż tak zły (za poczucie humoru i dystansu do własnego języka)
Czy jesteś zadowolony z aktualnej chińskiej polityki ekonomicznej (bez komentarza)
I moje ulubione, przez które prawie zaplułam monitor:
Si hoc legere scis, nimium eruditionis habes.
(jak potrafisz to przeczytać, to jesteś kujon! No dobrze, powinno być, jesteś zbyt dobrze wykształcony ;))
Więcej TU
A teraz:
Pionta Guinnes le do thoil. (Gaelic Irlandia) Dajcie mi Guinnesa! ;)



January 16th, 2009 at 2:52 pm
hahahaha rozbroił mnie tekst z podręcznika do polskiego:D i właściwie jakiego słownika nie wziąłbym do ręki, zawsze znajdę jakieś głupstwa
np wycinek ze słownika chorwacko-polskiego:
chor. hot-dog
pol. parówka w cieście
pozdrawiam
January 16th, 2009 at 4:41 pm
W j.polskim oprocz wspomnianej “chinszczyzny”, synonimem ‘niezrozumienia’ bywa tez powiedzienie “siedziec jak na tureckim kazaniu”, choc obecnie chyba rzadziej uzywane.
January 18th, 2009 at 12:21 am
Piękne, “parówka w cieście”, to już nie w bułce? ;)
Faktycznie, tureckie kazanie. Jeszcze też czeski film. Bogaty ten nasz język.
January 19th, 2009 at 12:48 pm
Z Timorem Wschodnim to pewnie dlatego, że był skolonizowany przez Portugalczyków.
Moje ulubione zdanie to: Re vera, cara mea, mea nil refert. :)
January 19th, 2009 at 8:57 pm
A najbliższa nas jest w Belgii. Tomek sprawdził. No i w Portugalii oczywiście ;)