Moi znajomi wiedzą, ze od jakiegoś czasu piskam z zachwytu nad True Blood. To jeden z lepszych seriali. Na początku podeszłam do tego, jak pies do jeża. Ech znów cierpiące wampiry z problemami. Owszem, jeden cierpi, ale jak traktować poważnie cierpienie wampira o imieniu Bill?
Jak na razie odcinek za odcinkiem to jedna wielka karuzela. Mieszają się tam oklepane wątki, krew, przemoc, sex, wampiry, uzależnienia, egzorcyzmy, jakieś …łaki (nie powiem, ze wilkołaki, bo takich na razie nie było, a to co jest, to w sumie też radosna niespodzianka ;)). I amo miejsce akcji - zabita dechami dziura gdzieś w Luizjanie. I wapiry w Luizjanie. Nie w żadnym wielkim mieście typu LA, czy NY.
Ciekawa jestem, czy ten serial ma szansę w PL telewizji. Obraża wszystko, co obrazić można. Oczywiście puszczając oko do widza. I aż się prosi o protesty obrońców moralności.
A muzyka się odczepić ode mnie nie może. I bu, bu - na Amazonie chwilowo zabrakło. Nie ma muzyki. Bu bu! Jace Everett - “Bad Things”:
Czołówka też boska, tęż może obrażać, więc jak ktoś ma się obrażać, niech nie ogląda:



Recent Comments