Japonia w pigułce

Za pędzlem No Comments »

Nowe to nie jest, mądre też nie, ale czołówka mnie urzekła. Chodzi o filmik drugi od lewej w górnym rzędzie.

W 28 minut dostajemy wszystko, co w Japonii zobaczenia. Fajna mozaika. Uwaga: angielska wymowa japońskiego. Taka wzajemna wymiana – Japończycy kaleczą angielski, Brytole i Amerykanie kaleczą japoński. Pozostałe filmiki pooglądam w miarę wolnego czasu.

Mangowy brak czasu

Za pędzlem 3 Comments »

Chciałam napisać, jak nie mam czasu i że pewnie będę mało pisać. W sumie stwierdzenie “nie mam czasu” jest najdurniejszą wymówką, jaką znam. Może dlatego, że najczęściej powtarzaną. Zazwyczaj też kompletnie nieprawdziwą. Kiedy uświadomiłam sobie, że osoby mówiące “nie mam czasu”, mają czas, tylko im się nie chce, nie mają ochoty, etc, przestałam używać tej wymówki. Kiedy mówię, że nie mam czasu, tak faktycznie jest.I lubię usłyszeć, że ktoś nie chce czegoś zrobić, bo mu się to nie podoba, woli pójść do kina, albo nie zrobi tego teraz, ale za miesiąc. Na “nie mam czasu” się zjeżam.

Nie napiszę więc, że nie mam czasu. Jeszcze trochę go w kącie zostało. Może nie będzie długch wpisów, ale w sumie nigdy tu tego nie było. Ale przecież jak znajdę coś ciekawego to i tak napiszę. ;)

Może jeszcze mniej regularnie, za co przepraszam. Musze sobie znów kilka rzeczy ułożyć w sensownym porządku, wypunktować, zapisać i przestrzegać. Właśnie znalazłam kartkę, na której planowałam umawiać egzaminy doktorskie na październik/listopad. No nic to, mój recenzent mówił, że pośpiech złym doradcą i jako przykład podał historię kierowcy łapanego przez policję zaraz przed domem po przejechaniu (zgodnie z przepisami) ponad 800km. Tak, to było o nim. Sama mam podobną historię. I coś w tym jest. Głupio zepsuć coś pośpiechem. Jakkolwiek nie wkurza już rozciąganie w czasie. I to, że nie udaje się dotrzymywać terminów, które się samemu wyznaczyło. Bo jak zawalają inni, to zupełnie inna historia.

Ale żeby nie było marudnie. Bycie Japonką jest marzeniem wielu. Niektórzy nawet to realizują. Potęga internetu. Nie wiem, jak to skomentować. No jest sobie nie-Japonka, która udaje manga-Japonkę. Powodzenia w oglądani. Jak będzie za mało, to wystarczy przejść do youtuba, tam tego więcej jest.

Sayama, chyba nie mam szans na karierę jako dori-dori. Ta pani ma wyjątkowo mangowe oczy. ;)

Wyczytane za Tomkiem na boingboing, a oni wyczytali na tokyomango, które mam nawet w google readerze zarssowane, ale “nie miałam czasu” zajrzeć. Ha.

Dilbert!

Za pędzlem 2 Comments »

Nie jestem jakąś wielką fanką Dilberta, wolę Snoopiego z Fistaszków, ale:
Dilbert.com

LINK

Zuihitsu

Za pędzlem 3 Comments »

Dziś będzie dokładnie, jak “pędzel prowadzi”, bo jakoś nie mogę się zebrać ostatnio i sklecić porządnej notki. Moje pisanie to totalna sinusoida. Od dolin do szczytów. Naprawdę sama się czasem zastanawiam, jakim cudem udało mi się troszkę artykułów napisać i prawie skończyć pisanie doktoratu. Prawie. Bo cały czas nie mogę skończyć nanoszenia poprawek. Generalnie poprawki są jasne i zrozumiałe i bardzo bardzo sensowne (tu ukłon dla prof K., który i tak pewnie się o tym nie dowie z bloga, ale naprawdę bardzo pomógł) i tylko… tylko trudno wpleść to wszystko w pracę tak, żeby nie skończyło się na przepisywaniu całości od nowa. Więc wrzucam te poprawki powoli, po kilka zdań, ale już osiągnęłam punkt, w którym mnie to strasznie drażni, więc pewnie dziś/jutro skończę.

Chciałabym bardzo złożyć jeszcze tą pracę w listopadzie. Tylko, że ten listopad coś jakoś szybko mija. :( Mam wrażenie, że czas się ostatnio poważnie zepsuł. W końcu niemożliwe jest, żebym aż tak go marnowała.

Przecież cały czas coś działam. Np. poznaję kolejnego ambasadora. Już trzech poznanych osobiście. Hm. Parę lat temu nie uwierzyłabym, że będę zajmowała się takimi sprawami, jak imprezy, patronaty, oprowadzanie szych i szyszek po Krakowie. Ciekawe doświadczenie, choć stresujace. Aby zredukowac jakoś poziom stresu, wybrałam się nawet na świetne szkolenie z protokołu dyplomatycznego, które Towarzystwo Doktorantów nam zafundowało. Bardzo dużo ciekawych informacji. Część świetnie znana, cześć nowa.

Na przykład dowiedziałam się, jak to jest z rozsadzaniem gości przy stole i nawet miałam już okazję to wykorzystać – kolejnego dnia po szkoleniu. Bardziej to zabawowo było, ale zawsze. A rozsadzałam Kojiego Yamamurę i organizatorki festiwalu Etiuda (U. i E. – wielki ukłon na dopracowanie takiego programu i zgranie tylu rzeczy). Niestety w samej etiudzie prawie nie wzięłam udziału. Udało mi się wybrać jedynie na jedne warsztaty i pomóc z odbieraniem gościa z lotniska. Priorytetowo – nadal uczlenia.

Powoli też czas na napisanie kolejnego felietonu do Engarde. Od soboty będzie można nabyć pierwszy numer, Ciekawa jestem opinii i wrażeń. Tam będzie naprawdę dużo czytania.

Znów więcej przez Engarde zaczęłam grać. Po zniechęceniu graniem “zawodowym” z okazji doktoratu, znów mam ochotę się porelaksować. A najlepszy relaks to walka z zombie, więc w końcu zagrałam w Residen Evil 4. Trudne to jakieś, ale wciąga. Kilka rzeczy mnie urzekło. Zombie próbuja unikac kul, zasłaniają sie rękoma. Poza tym, gra z lekka masakryczna – odpadajace głowy, krew. Brrr. I za mało nabojów do karabinu! Jakoś mimo wsyztsko pewniej się czuję, jak bohater strzela z czegoś dużego. Jakieś pistoleciki, mimo, że “dokupiłam” rózne usprawnienia, nie bardzo mnie przekonują. Za mało też nabojów do snajperki. Strzelania z dużej odległosci, jak na razie najbardziej mi się podoba. Ale chyba nie o to w sumie chodzi w grze o zombie.

W weekend uciekamy do Wrocławia. A po weekendzie – we wtorek spotkanie ze studentami w sprawie CTA praktyk, powoli wychodzimy ze spraw organizacyjnych do ludzi znów. Oby ruszyło sprawnie wszystko.

Zgłosiłam też syllabus z monografem moim. Jak się zbiorą studenci, to będę znów prowadzić zajęcia w kolejnym semestrze. Na razie na tapecie poprawki i nauka.

I mało pisania. Ale mam nadzieję, że zaglądacie w linki, bo tam się dużo dzieje.

A w Japonii – pewnie momiji, bo to jakoś teraz sezon. Tęsknię za tymi pięknymi czerwonymi klonami z Kioto, oj tęsknię.

I nadal na tapecie randki internetowe, a konkretnie webkare (ウェブカレ), czyli chłopak z sieci. Który najładniejszy?

http://www.techcrunch.com/2008/09/20/webkare-a-girls-only-combination-of-social-network-and-dating-game-from-japan/

A jak ktoś chce się bliżej z chłopcami poznać, to TUTAJ.

I tak wiem, łamię wszelkie zasady pisania blogów i gospodarowania czasem. ZTD, GTG i Write To Done nie mogą się wdrożyć. Ok, ja nie umiem ich wdrożyć. Ale pracuję cały czas. ;)

Engarde (wpis reklamowy)

Za pędzlem 4 Comments »

Engarde pojawi się 22 listopada. Będzie można spotkać się z Naczelnymi podczas Targów PGA w Poznaniu.

A magazyn kupić w Empikach, Kolporterach, etc, etc. Zresztą, w razie pytań kontakty są na stronie na stronie KLIK

Okładka wygląda tak (a pod nią spis zawartości):

Wstępniak
Przedstawienie redakcji
Newsy
Zapowiedzi
Beta Test Tomb Raider Underworld

RECENZJE

Bioshock
Little Big Planet
SBK’08
Siren Blood Curse
Golden Axe: Beast Rider
Spider-Man:Web of Shadows
Silent Hill: Homecoming
MotorStorm 2: Pacific Rift
FIFA 09
Resistance 2
NBA 2K9
Guitar Hero: World Tour
Lego Batman
Fracture
Quantum of Solace
Fable 2
MotoGP 08
Saints Row 2
Far Cry 2
Gears of War 2
Dead Space
Pro Evolution Soccer
Fallout 3
Crash: Mind Over Mutant
Samba de Amigo
Sushi Academy
Sonic Chronicles: The Dark Brotherhood

Dział on-line:
Major League Gaming
Gears of War 2: Multiplayer
Vigilante 8 Arcade

Komiks:
Bears of War

Firma:
Electronic Arts

Felietony:

Dorota Barańska – ZUIHITSU: Co zjeść w Japonii
Łukasz Orbitowski – W ryj

Testy sprzętu: – Arcade GameStick

Ponadto konkurs na najlepszy poziom do Little Big Planet.


Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.