The Sleeping Priestess

Za pędzlem 7 Comments »

Skończyłam pisać. Zostało mi poprawienie (też merytoryczne) jednego rozdziału i edycja (po części zrobiona). Proszę jeszcze nie gratulować.

Dziś tkwiłam po uszy w notatkach z gry Project Zero. Wspominałam czasy robienie aparatem zdjęć ekranu telewizora. Jednek gry komputerowe mają pewną zaletę, łatwiej zapisać skan ekranu. No ale jaką frajdę miałam. I nadal uważam, że ta seria gier to istne arcydzieło. Jest to faktycznie jeden z najstraszniejszych horrorów, jakie znam. Do dziś wspominam moment, kiedy siedziałam z padem w ręce, bojąć się nacisnąć “x”, które otworzy drzwi, bo bałam się co jest za tymi drzwiami. Pamiętam też moment, kiedy Tomek zresetował konsolę. Jedyne, co mi przeszkadzało w III części to trudność. Wpadałam na ściany, gubiłam się, nie mogłam sobie z duchami poradzić. Ale ilość materiału do badania wszystko wynagradzała. Co jakiś czas piszczałam z zachwytu odkrywajac lalki żywcem wzięte z festiwali, chramy, etc, etc. Po prostu cudo.

I tak się zastanawiam tylko, co z tą częścią IV. W Japonii jest. Zapowiedzi na Zachód nie ma. Nawet zapowiedzi, planów, nic. Halo! No i też zła rzecz, że gra jest na tą konsolę, której nie posiadamy - na Wii. Ciekawa jestem, jak będzie wyglądać robienie zdjęć duchom.

A póki co, kołysanka z III:

Słowa są TU (trzy angielkie wersje)

Pitu pitu

Czytam, oglądam, słucham, gram, Za pędzlem 2 Comments »

Kolejna edycja posta. Nie chcaił się wyświetlić filmik, zaczęłam kombinować i w efekcie skasowałam posta.

No to raz jeszcze. Przy czym dziś popłakałam się ze śmiechu ;)

Odcinek 7

Odcinek 8

A wszystko dzięki tej osobie.

Zajętyk

Czytam, oglądam, słucham, gram No Comments »

Tak bardzo, że nadal nie mam nowego Gaimana, który jest już/albo powinien być od 3. października.(*) Nawet w księgarni nie byłam. Zgroza! Na szczęście msh mi podesłała linka do akcji promocyjnej książki i sobie słucham Gaimana czytającego. Strasznie chciałabym się wybrać na takie spotkanie. I posłuchać opowiadanka o Gralu, które Gaiman podobno bardzo lubi czytać, a ja bardzo lubię, bo jest takie lekkie, miłe, przyjemne.

Póki co pozostaje internet: Neil Gaiman’s The Graveyard Book

I jeszcze filmik prmujący książkę:

(*) na stronie MAGa jest.

Uzależnienie?

Za pędzlem 8 Comments »

Wciągnęły mnie portale społecznościowe. Jako przerwa w pisaniu. A tu jakiś teścik sobie zrobię, a tu do kogoś napiszę, a tu coś zepsuję.

Trenuję sobie pisanie po angielsku przy okazji (mój słaby punkt) i założyłam bloga angielskiego: http://dokoniiku.blogspot.com/. Blog obraża wizytujących za pomocą szekspirowskich obelg. Można nie czytać. W sumie do zrozumienia większości przydaje się słownik…

Po drugie. W końcu mam konto na Facebooku. I choć nie do końca rozumiem działanie, to i tak mi się podoba. Ale ja lubię wszelkie dziwne quizy typu: jakim napojem ze Starbucksa jesteś (gorącą czekoladą), jakim drinkiem (Mojito) i inne takie. No i fajnie wiedzieć co się dzieje u znajomych, którzy też coś regularniej tam piszą niż na blogach, no ok, nie wszyscy. Szybkie to i fajne

I trzecie rzecz: Twitter. Tam akurat prawie nie ma znajomych, ale może się skuszą? ;)

Twitter to takie dziwne coś, które mówi ludziom, co własnie robisz. Można to zgrać z telefonem (choć na razie nie polecane, bo najbliższa centrala to Londyn, a nikt nie chce smsów według stawek roamingowych…)

Tak wiec mam sobie tego Twittera, a do niego zainstalowane coś co się nazywa Twhirl i sobie piszę, co robię. I śledzę co inni robią. Np. pani od podcastu Grammar Girl, albo Gaiman. Oczywiście, trzeba pisać co sie tam robi, ale ponieważ jest też limit słów (140) to właściwie tak naprawdę robi się krótki opis. Troszkę jak statut na Facebook, czy nawet GG. No i własnie. Potrzebne to? Niby nie. To czemu tak wciąga?

Pisania doktoratu już powoli zaczynam mieć dosyć. Ale jeszcze troszkę i będzie koniec. Będzie można zacząć panikować przed egzaminami, obroną. ;) I zacząć realizowanie kilku pomysłów, które teraz wiszą na wieszaczku (no ok, są zapisane w Moleskine) i czekają na swój czas.

A wczoraj miałam na obiad kimchi i podsmażone pierogi ruskie. To dopiero kuchnia fusion ;) Ciekawe co na taki zestaw powiedzieliby Koreańczycy ;)


Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.