Skończyłam pisać. Zostało mi poprawienie (też merytoryczne) jednego rozdziału i edycja (po części zrobiona). Proszę jeszcze nie gratulować.
Dziś tkwiłam po uszy w notatkach z gry Project Zero. Wspominałam czasy robienie aparatem zdjęć ekranu telewizora. Jednek gry komputerowe mają pewną zaletę, łatwiej zapisać skan ekranu. No ale jaką frajdę miałam. I nadal uważam, że ta seria gier to istne arcydzieło. Jest to faktycznie jeden z najstraszniejszych horrorów, jakie znam. Do dziś wspominam moment, kiedy siedziałam z padem w ręce, bojąć się nacisnąć “x”, które otworzy drzwi, bo bałam się co jest za tymi drzwiami. Pamiętam też moment, kiedy Tomek zresetował konsolę. Jedyne, co mi przeszkadzało w III części to trudność. Wpadałam na ściany, gubiłam się, nie mogłam sobie z duchami poradzić. Ale ilość materiału do badania wszystko wynagradzała. Co jakiś czas piszczałam z zachwytu odkrywajac lalki żywcem wzięte z festiwali, chramy, etc, etc. Po prostu cudo.
I tak się zastanawiam tylko, co z tą częścią IV. W Japonii jest. Zapowiedzi na Zachód nie ma. Nawet zapowiedzi, planów, nic. Halo! No i też zła rzecz, że gra jest na tą konsolę, której nie posiadamy - na Wii. Ciekawa jestem, jak będzie wyglądać robienie zdjęć duchom.
A póki co, kołysanka z III:
Słowa są TU (trzy angielkie wersje)



Recent Comments