Bieganie

Za pędzlem 2 Comments »

Jakiś czas temu regularnie biegałam. Ponieważ mam problem z kolanami, starałam się biegać po bieżni w szkole niedaleko mnie. Niestety, szkoła postanowiła zamykać boisko i bieganie się skończyło. Pogoda ostatnio zresztą też do biegania nie zachęca. Pozostało bieganie na orbitreku. Nuda, choć zazwyczaj w tym czasie słucham sobie podcastów.

A gdyby tak biegać wykorzystując google street view? Jak widać nie tylko ja się nudzę ćwicząc. Pomysł jest super. Tylko wiilota mi brakuje: TOKYO JOGGING. ;) Tak, dla mieszkających w Tokio pewnie to dość nudne, ale zawsze można pobiegać po Nowym Jorku. Albo po Paryżu. Ot technika. Niedługo doczekamy się pewnie kasku, który nam będzie przed oczyma hologramy wyświetlał.

Póki co zostaję przy bieganiu do podcastów. Sporo ich jeszcze do posłuchania mam.

Light

Czytam, oglądam, słucham, gram No Comments »

Light Yagami konkretnie. Wzięło mnie znów na słuchanie muzyki z Death Note. Przy tej muzyce rewelacyjnie mi się pisze. Podzielę się, Yoshihisa Hirano & Hideki Taniuchi, Light’s Theme:

Okonomiyaki

Kuchnia No Comments »

お好み焼き – “smażone to, co lubisz”, jak tłumaczy się to słowo. Dużo czasu minęło od ostatniego. Dawno też skończył się sos. Ale jak już raz się okonomiyaki spróbowało, ciężko przestać jeść. Wybrałam się do sklepu, zakupiłam sos za skandalicznie wysoką cenę i zrobiłam.

Z ciasta naleśnikowego, szatkowanej kapusty pekińskiej, marchewki, szynki, cebulki, sera żółtego. Gaijińskie okonomiyaki – ale posypane katsuo bushi. I z majonezem. I nori.

Pyszne były (zdjęcia takie sobie tylko, bo robione komórką):

I jeszcze na patelni:

A dziś będzie domowa produkcja kimchi. Właśnie się kapusta w solance moczy. Już się nie mogę doczekać zupy z kimchi.

Bakeneko

Czytam, oglądam, słucham, gram No Comments »

Dzięki stronie Asian Horror Movies miałam okazję w końcu obejrzeć film The Ghost Cat of Otama Pond, o którym gdzieś czytałam, coś słyszałam i zawsze były to istne peany zachwytu.
No i w końcu się udało.

Film pochodzi z 1960 roku, więc trzeba wziąć poprawkę na użycie słowa „horror” przy określeniu gatunku. Na pewno współczesnego widza nie wystraszy.
Dla mnie jest to klasyczny kaidan, cudowna opowieść niesamowita z motywem samurajskim, z zemstą i … z kotem.
Film jest chyba też dość nowatorski jak na tamte czasy. Musiał być dość straszny, a dodatkowo historia właściwa opowiadana jest jako retrospekcja.

Fabuła zaczyna się współcześnie. Para młodych ludzi błądzi przy stawie. Kobieta zostaje opętana przez ducha, pojawia się mnich buddyjski. Są egzorcyzmy i opowieść. Opowieść o zbrodni sprzed 100 lat, kiedy to zamordowano niewinną

rodzinę. Został jedynie kot, który dokonał zemsty.

Koty w japońskiej mitologii nie są jednoznacznie dobre czy złe. Są miłe kociaki jak Maneki Neko – 招き猫, (czy Kitty chan), ale też są bakeneko – 化け猫, czyli kocie demony, które zabijają ludzi, żeby móc przemieniać się w tą osobę. Odkryłam, że nasze koty mają zadatki na bakeneko – kot musi osiągnąć odpowiednią wagę (4 kg) i wiek (13 lat). Masę mają nawet większą.
Jedną z historii jest historia o kocie Tama, którą widziałam chyba w zbiorze Adamczewskiej (i w Wiki). Był to kot, który przyniósł szczęście i bogactw biednemu mnichowi, bo uratował bogatego samuraja i ściągnął go do świątyni w trakcie burzy. W drzewo, pod którym schował się ów samuraj, chwilę później uderzył piorun.
Co ciekawe kotka z filmu ma na imię Tama. :)
Film polecam. Klasyka klasyki. Mamy tam mnóstwo motywów zaczerpniętych z religi japońskich – egzorcyzmy, brak spokoju duchów po śmierci, odpowiednie pogrzebanie zwłok, etc. Motywy te z upodobaniem są też wykorzystywane przez współczesnych twórców. Mnie się kilka tytułów nasunęło, z Ringiem na czele. No i mam kolejny film w doktoracie uwzględniony. :) Bo przecież ja to nie dla przyjemności oglądam. W gry też wcale nie lubię grać. ;)

(A zdjęcie w notce jest z Wikipedii.)

Manga-premier?

Za pędzlem No Comments »

Tych dwóch panów to Fukuda Yasuo- 福田 康夫 (zdjęcie numer 1.) i Asō Tarō – 麻生太郎 (zdjęcie 2). Zdjęcia są z Wiki.

Pierwszy jest premierem, który 1 wrzesnia ogłosił, że odchodzi. Drugi był ministrem spraw zagranicznych i jest uważany na nastepcę Fukuda. Jest też pomysłodawcą nagrody International Manga Award dla niejpońskich mangaków. Ale rysujących w stulu japońskim.

WIRED radośnie podaje, że Asō to fan mangi. Od dziecka się pasjonuje, czyta, popiera, a otaku z Akihabary nawet nadali mu przezwisko Rozen Aso od jego ulubionej mangi Rozen Maiden (w życiu nie słyszałam). Fajnie. Fajnie mieć “wyluzowanego” człowieka na stanowisku premiera, ale…

Ja ostatnio siedziałam troszkę w temacie praw człowieka (publikacja właśnie jest w druku) i wiem też, że Asō jest kontrowersyjny. To on wygłosił tezę, że naród japoński jest jednolity, że ma jeden język, jedną rasę, jedną kulturę. Pewnie, wcale nie ma mniejszości koreańskiej i chińskiej. A burakumin nie są dyskryminowani.

Zresztą na temat Burakumin też się wypowiedział: Ten burakumin nie może być premierem”, to o Nonaka Hiromu.

Ale o tym jakoś nieszczególnie głośno. Bo to fajny gość:



Zdjecie z: http://www.akibablog.net/archives/2007/01/post_985.html


Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.