お好み焼き - “smażone to, co lubisz”, jak tłumaczy się to słowo. Dużo czasu minęło od ostatniego. Dawno też skończył się sos. Ale jak już raz się okonomiyaki spróbowało, ciężko przestać jeść. Wybrałam się do sklepu, zakupiłam sos za skandalicznie wysoką cenę i zrobiłam.
Z ciasta naleśnikowego, szatkowanej kapusty pekińskiej, marchewki, szynki, cebulki, sera żółtego. Gaijińskie okonomiyaki - ale posypane katsuo bushi. I z majonezem. I nori.
Pyszne były (zdjęcia takie sobie tylko, bo robione komórką):

I jeszcze na patelni:

A dziś będzie domowa produkcja kimchi. Właśnie się kapusta w solance moczy. Już się nie mogę doczekać zupy z kimchi.



Recent Comments