Filozoficzne pytanie w temacie postu jest przewrotne, bo doskonale wiadomo, że mentalnie nadal jestem nastoletnim japońskim chłopcem. Cały czas lubię serię Kenshin, a własnie odkryłam, że Death Note zaczęto wydawać w Weekly Shōnen Jump (週刊少年ジャンプ). Słówko w środku, shōnen, pokazuje, że mamy do czynienia z chłopcami. Wiekowo ratuje mnie Hellsing, który jest już raczej dla starszych chłopców (w końcu autor szkolił się na porno-manga). Wciągnęła mnie ostatnio na szczęście Jigoku Shōjo, czyli Dziewczynka z Piekła. Shōjo to też określenie manga dla dziewcząt. Niestety nadal nastoletnich. Seria dla kobiet dorosłych Suppli, zupełnie mnie nie zainetesowała.
Dziwna jestem. Przynajmniej według japońskich standardów. Podobno gram też w większość gier adresowanych dla chłopców. Co w sumie akurat nie jest szczególnie dziwne, bo wiele gier dla dzieczynek polega na dobieraniu stroju do fryzury i na odwrót.
Mam nadzieję tylko, że moi recenzenci nie spytają dlaczego opisywałam w pracy anime dla nastoletnich chłopców… Po zastanowieniu jednak, dochodzę do wniosku, że jako badacz mogę czytać takie dzieła. Dla dobra nauki. Ha!



October 6th, 2008 at 2:13 pm
Ha! Jesli jestes dziwna wedle standardow japonskich, to co dopiero polskich… ;) A mnie Satoshi nauczyl czytac mangi dla kobiet. Inna rzecz, ze chyba nie przewidzial, jak bardzo bede sie z tych idiotyzmow nasmiewac… :D
October 8th, 2008 at 12:56 pm
Biedny Satoshi… ;)