Po żydowsku, ale nie karp.
Przeczytałam dziś ciekawy artykuł na temat technologii wspierającej szabas. Przypomniało mi to o starym przepisie na cymes. Przepis ten mam chyba w jednej z pierwszych książek kucharskich, jakie kupiłam. ;)
Przepis jest prosty, cymes robi się sam, choć troszkę czasu zajmuje.
Składniki:
- ziemniaki - 5 sztuk
- wołowina - 20 dag
- śliwki suszone - prawie cała paczka
- cebula - 1 szt
- sól
- cynamon
- miód - ze 3-4 łyżki
Przynajmniej tak ostatnio było ;) Ja prawie wszystko tak “na oko” robię.
Przygotowanie:
Mięso kroimy w kostkę, ziemniaki po obraniu również.
Rozgrzewamy oliwę w garnku, rondlu i podsmażamy mięso.
Dodajemy ziemniaki, śliwki. Zalewamy wodą, dusimy około 20 minut do pół godziny.
Dodajemy pokrojoną cebulę, miód, cynamon, sól.
Dusimy aż będzie miękkie.
Zagęszczamy - mąka ziemniaczana+woda.
Jemy z sałatą lodową.
Smacznego!



September 16th, 2008 at 5:42 pm
A nie zapomniałaś przypadkiem o marchwi? Cymes zawsze mi się kojarzy przede wszystkim z marchwią.
September 16th, 2008 at 6:51 pm
O? Nie nie zapomniałam. W przepisie jej nie było, nigdy nie dodawałam. Następnym razem spróbuję dodać.
September 17th, 2008 at 5:25 am
tak, u nas cymes sie mowilo na marchewke na gesto na slodko :)
September 17th, 2008 at 8:15 am
No proszę. U mnie w domu cymesu się w ogóle nie jadało, więc brakowało mi wzorca. W każdym razie, jak będziecie miały ochotę na zmiany - bez marchewki jest pycha. A ja następnym razem będę marchewkę dodawać.
September 17th, 2008 at 8:17 am
W żydowskich przepisach na cymes ziemniaki występują bardzo rzadko. Podstawą jest właśnie marchew.
September 18th, 2008 at 1:31 pm
fajna laleczka;) ja lubię takie gadżety na farta, na szczęście. Mam w kolekcji gwatemalskie laleczki na zmartwienia, szkoda, że będąc w Portugalii o tej nie słyszałam, bo pewnie bym wypatrywała do kolekcji.
Zimno, buro i ponuro…
pozdrawiam;)
September 18th, 2008 at 1:36 pm
O u licha, przegapiłam Twój powrót. Przepraszam! I lecę się podładować pięknymi zdjęciami!
September 18th, 2008 at 3:06 pm
a ja się zorientowałam, że się nie tam, gdzie trza wpisałam;) super, a zastanawiałam się, co oni tak o tym cymesie pod laleczką;) tiaaa. Jak w tym kawale, co pani jechała pod prąd i dziwiła się “co oni tak wszyscy jadą w drugą stronę”;)))
September 19th, 2008 at 4:22 pm
Hehhehe ;) Ja się w pierwszej chwili nie zorientowałam, gdzie odpowiadam. Kawału nie znałam. Super!