Kim jestem?

Za pędzlem 2 Comments »

Filozoficzne pytanie w temacie postu jest przewrotne, bo doskonale wiadomo, że mentalnie nadal jestem nastoletnim japońskim chłopcem. Cały czas lubię serię Kenshin, a własnie odkryłam, że Death Note zaczęto wydawać w Weekly Shōnen Jump (週刊少年ジャンプ). Słówko w środku, shōnen, pokazuje, że mamy do czynienia z chłopcami. Wiekowo ratuje mnie Hellsing, który jest już raczej dla starszych chłopców (w końcu autor szkolił się na porno-manga). Wciągnęła mnie ostatnio na szczęście Jigoku Shōjo, czyli Dziewczynka z Piekła. Shōjo to też określenie manga dla dziewcząt. Niestety nadal nastoletnich. Seria dla kobiet dorosłych Suppli, zupełnie mnie nie zainetesowała.

Dziwna jestem. Przynajmniej według japońskich standardów. Podobno gram też w większość gier adresowanych dla chłopców. Co w sumie akurat nie jest szczególnie dziwne, bo wiele gier dla dzieczynek polega na dobieraniu stroju do fryzury i na odwrót.

Mam nadzieję tylko, że moi recenzenci nie spytają dlaczego opisywałam w pracy anime dla nastoletnich chłopców… Po zastanowieniu jednak, dochodzę do wniosku, że jako badacz mogę czytać takie dzieła. Dla dobra nauki. Ha!

SaruDama

Za pędzlem No Comments »

SaryDama to ciekawa strona na temat Japonii – religii, języka, kultury (w tym tej nowiutkiej). Mają tam dobre (czyt. pomocne) recenzje filmów. I mają coś, co mnie rozbiło na małe kawałeczki – Kojiki w wersji mangowej. W sumie czemu nie. W końcu są mango książki historyczne, to czemu nie mit o kreacji. Nie wiem tylko, czy ze mną coś nie tam, ale Izanagi i Izanami wyglądają mi jakoś “ainuwato”

Kojiki-manga TU

Duch w toalecie

Czytam, oglądam, słucham, gram 6 Comments »

Mroczny film dziś w związku z doktoratem obejrzałam.

Tytuł filmu to Shinsei toire no Hanako-san z 1998 roku w reżyserii Tsutsumi Yukihiko ( 堤幸彦). Nie jest to pierwszy film poświęcony Hanako, ale jest to film, który nie został wyprodukowany wyłącznie na DVD, ale miał też kinową wersję i bardziej doświadczonego reżysera niż filmy poprzednie: Toire no Hanako-san z 1995 roku, w reżyserii Matsuoka Joji (松岡錠司), Kieta Shōjo no Himitsu z 1997 roku, w reżyserii Sasaki Masato (佐々木正人), oraz Kyōfu kousha również z 1997 i również w reżyserii Sasaki Masato.
Każdy film opowiada inną wersję popularnej miejskiej legendy ducha w toalecie dla dziewcząt. Wersja Tsutsumi jest najsilniej związana z przesądami oraz nasiąknięta motywami zaczerpniętymi z shintō i dlatego strasznie mi się podoba. Mimo tego głupiego pomysłu na ducha w toalecie. Na szczęście oprócz toalety jest też kapliczka.

Film ten w sposób wyjątkowo ciekawy rozprawia się z miejską legendą. Nie podważa jej, nie wyjaśnia, nie potwierdza. Zamiast tego pokazuje, że w porównaniu z prawdą, miejska legenda jest niegroźną opowiastką. Zamiast niegroźnego, choć strasznego ducha dziewczynki, tak naprawdę mamy do czynienia z Jeszcze Większym Złem(TM). Są w filmie rytuały, zaklęcia pisane tuszem.

Nie, jasne to nie jest film wysokich lotów. Do mojego cudnego Kitamury też mu nieco brakuje. Ale na pewno pozytywnie wyróżnia się wśród zalewu grozy “made in Asia”. Co niespotykane, kończy się pozytywnie. Ale też prawda, to film stary, rok 1998. To dawno było.
Film można obejrzeć TU, czyli za pośrednictwem Asian Horror Movies.

A obrazek jest stąd – http://www.asianfeast.org/recensioni/schoolmystery.htm, gdzie też recenzja filmu. Po włosku ;)

Ramen research

Za pędzlem 7 Comments »

O ramenie pisałam już wiele na poprzednim blogu. Ramen był tym, czym często się w Japonii żywiłam. Ramen uwielbiam, gotuję do tej pory.

Najczęściej jadałam w Bikkuri Ramen, gdzie najtańsza wielka micha ramenu kosztowała 180 jenów.

Dziś na Tokyomango zobaczyłam automat z ramenem. Puszka za 300 jenów. O rany!

Jak byłam w Japonii, jedyną zupą z maszyny była gęsta zupa z kukurydzy (zresztą bardzo dobra, według mnie, a całkiem obrzydliwa według Tomka). Ramen kupowało się w rameniarni, albo w byle supermarkecie. Przy ladzie zawsze była gorąca woda i można sobie było instant ramen skonsumować. Tanie jedzenie dla studentów ;)

(za japannewbie.com)

Sprawdziłam na blogach z początku roku 2008 – Bikkuri ramen nadal kosztuje 180 jenów.

Zrobiłam szybkie badania na temat puszkowanego ramenu – okazuje się, że to nie takie nowe zjawisko, ale musiało się pojawić już po moim pobycie tam, bo tropienie artykułów, króre można kupić w automacie było jednym z moich hobby.

W roku 2007 puszkowy ramen już był – jest artykuł na GIZMODO. Tam też jest do obejrzenia filmik, jak zjadać ramen z puszki. Przyznam, że to mnie najbardziej zastanawiało. Czy się wyciąga makaron przez mały otwór w puszcze?

Jak mnie zawieje do Japonii, to chyba i tak będę chodzić do rameniarni. Wiele z nich było czynnych 24 godziny na dobę, nie sądzę żeby się to zmieniło. Z automatu lepiej chyba się kakao napić. Chociaż no cóż, jak tu nie spróbować takiego geek food. ;)

A jeszcze przy okazji znalazłam stronę na temat instant ramenu, przygotowaną przez Japan Convenience Foods Industry Association. Jest tam wszystko, co chcieliście wiedzieć … itd. Tak jest tam FAQ. Pierwszy instant ramen wyprodukowano w Japonii w 1958 roku.

Give me a hug!

Za pędzlem No Comments »

Czyli, przytul mnie. Taki kot to dopiero ma pazurki…

FUNNY PICTURES


Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.