Wszyscy jesteśmy zen

Za pędzlem Add comments

1. Zen prezentacje.
Większość z nas miała do czynienia z prezentacjami. Oglądała je, przygotowywała.
Prezentacje dzielą się na dobre i złe.
Te złe są zazwyczaj przeładowane tekstem, którego i tak nikt nie czyta (zbrodnią jest, jak prezenter mówi: „a teraz Państwo sobie przeczytają…”).

Te dobre natomiast…no właśnie…czemu niektóre prezentacje są dobre?
Pewnie dlatego, że ILUSTRUJĄ to, co prezenter MÓWI.
Nikt nie rodzi się z umiejętnością robienia prezentacji, ale można się tego nauczyć. Często pomaga zwykła intuicja, przygotowanie iluś tam prezentacji i obejrzenie iluś innych.
Warto zobaczyć czasem złą prezentację. Myśli się wtedy: „ja nigdy tego nie zrobię moim słuchaczom” I o to właśnie chodzi.
Lepiej jednak oglądać dobre prezentacje. Prezentacje Jobsa - są genialne, można podglądać TED.
A najlepiej zacząć od świetnej książki Presentationzen, której autorem jest Garr Reynolds, a przedmowę (w formie slajdów) przygotował inny guru prezentacji Guy Kawasaki:

Można też śledzić bloga. Garr Reynolds wykłada na Kansai Gaidai, niestety, żałuję, nie poszłam na jego zajęcia. Innym razem ;)
Można też zainteresować się bliżej Pecha Kucha (ペチャクチャ).

Jak patrzę na swoje wczesne prezentacje, to aż mi żal, że wcześniej tego wszystkiego nie wiedziałam. Choć, nieskromnie, napiszę, że intuicję chyba miałam zawsze dość dobrą. ;)

2. Zen organizacja czasu.
W zeszłym roku miałam kryzys totalnego braku czasu, za dużo rzeczy musiałam zrobić jako nauczyciel, korektor. Do tego oczywiście doktorat i dużo rzeczy związanych z CTA. Zaczęłam się gubić, więc sięgnęłam do (zapomnianych, odrzucanych ciągle) porad z serii GTD - zapisywałam wszystko na kartkach, wyłączałam mail, etc.
Nigdy jednak nie miałam ochoty wprowadzać w życie całego GTD, za dużo to dla mnie.

Tomek podrzucił mi więc Zen To Done, Leo Babauta.

I powli zaczęłam sobie to wprowadzać w życie. I działa. Zainstalowałam nad biurkiem tablicę do której przyklejam kolorowe karteczki z rzeczami „to do”, notuję wszelkie inne w moleskinie. Najtrudniej mi przejść od „to do” do „do” - zwłaszcza tam, gdzie jest - skończyć rozdział doktoratu, ale do tego też przejdziemy.
ZTD jest prostsze niż GTD i chyba bardziej mi pasuje.

(Jak nie piszę bloga, to znaczy że nie jest akurat w priorytetach na ten dzień)

3. Zen cytat z Presentationzen:
Do Not Force It
Idling or doing nothing is important. Most of us, me included, are obsessed with getting things done. We’re afraid to be unproductive. And yet, the big ideas often come to you during periods of “laziness”, during those episodes of “wasting time”. People need more time away from the direct challenges of work. Long walk on the beach, a jog through the forest, a bike ride, spending to five hours in a coffee shop with the Sunday paper. (…)

Cudowne, prawda? Dla tych, co nie “zangielszczeni” - cytat mówi o tym, że ważne jest czasem nic nierobienie (pięć godzin nad kawusią). To pozornie nicnierobienie podnosi naszą kreatywność. Musimy po prostu czasem od pracy odpocząć. I to odpocząć tyle ile chcemy i w sposób, w jaki lubimy.

4. Zen mądrość:

Everything
just as it is,
as it is,
as is.
Flowers in bloom.
Nothing to add.

Rzeczy jakie są, każdy widzi. Nie ma co cudować. Jak się pisze, to się pisze, a jak wypoczywa - wypoczywa. ;)

5. I troszkę Jobsa jeszcze:

6. Zen zen na koniec.

Zen zapisuje się znakiem: 禅. Po chińsku czyta się chan, po koreańsku - seon. Symbolem nauczania zen jest koło.



3 Responses to “Wszyscy jesteśmy zen”

  1. MatMar Says:

    Cześć,

    znalazłem coś takiego http://www.scribd.com/doc/2473737/Zen-to-Done.

    Czy to jest to prawdziwe ZTD?

  2. baixiaotai Says:

    …najbardziej mi pasuje tych piec godzin nad kawusia ;)

  3. bayushi Says:

    MatMar - tak, prawdziwe ;) Miłego czytania.
    Baixiaotai - też mnie kusi ;) Choć pewnie ja na tą kawusię wybrałabym się z laptopem i nicnierobienie relaksacyjne przemieniłoby się mało kreatywne gapienie się na różne strony internetowe.

Leave a Reply


Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.