Cosplay

Za pędzlem 2 Comments »

Na początku było słowo. Słowo powstało w roku 1984 dzięki Nobuyuki Takahashi ze studia “Studio Hard”, który opisywał dla jednego z japońskich magazynów odbywający się w Los Angeles Worldcon.(1)

Cosplay, czyli japońskie コスプレ, kosupure, powstało ze złożenia słów “costium” i “play” i oczywiście nie jest poprawnym angielskim słowem, choć chyba już przyjęło się na całym świecie.

Skany - Akihabara Tours

Pierwszy reyazu レヤズ (jak nazywają siebie Japończycy bawiązy się w cosplay) pojawił się w roku 1978.(2) Cosplay obchodzi więc w tym roku 30. urodziny. Słowo reyazu to japońskie czytanie słowa “layers”, końcówki z cosplayers -コスプレヤズ.

Kostiumy cosplay zmieniają się. Odgrywa się ulubione postaci mangowe, filmowe, ulubionych aktorów, piosenkarzy, etc. Ostatnio istny szał cosplay przetoczył się przez Zachód w związku z “Death Note”.

Żeby świat był jeszcze bardziej zakręcony - przebierają się też muzycy. Za co? Nie wiadomo dokładnie… Za coś dziwnego. Muzycy, to nie cosplay, cospley bawią się zwykli ludzie. Przebrani muzycy to nurt visual kei, ヴィジュアル系 (pisałam już o tym skrótowo i złośliwie: “nie umiem śpiewać, ale za to wyglądam niesamowicie bosko”)

Pokręcenie pewnie sięga szczytu, gdy ktoś przebiera się za piosenkarza z nurtu visual kei. Pomieszanie z poplątaniem.

W cosplay nie jest ważna oryginalność stroju i przebrania. Ideałem jest oddać jak najlepiej postać za którą się przebiera, nie tylko strój ale i gesty. Założeniem cosplay jest bycie wtórnym do oryginału. Nie chodzi o to, aby być wyjątkowo przebranym, w końcu po co się niepotrzebnie wyróżniać. Trzeba się podporządkować aktualnej modzie. A co jest modne można śledzić w :

Oprócz “przebieraczy” ważną rolę pełnią też Ci, co robią zdjęcia. Oczywiście, niby samo przebranie jest już przyjemnością, ale pewnie przyjemniej jeszcze trafić na okładkę, np. Fruits.

Przypisy:

  1. YeinJee’s Asian journal: http://yeinjee.com/2008/origin-of-the-word-cosplay/
  2. Matt Thorn, “Fanning the Flames: Fans and Consumer Culture in Contemporary Japan”: http://matt-thorn.com/shoujo_manga/outofhand/

Cosplay:

Visual:

Lektury obowiązkowe

Czytam, oglądam, słucham, gram, Za pędzlem No Comments »

Poszłam do sklepiku w Manggha. Wyszłam z dwiema, prawie z trzema książkami. Jedna była ciężka, a ja miałam w planach dużo chodzenia jeszcze. Po książkę zapewne wrócę.

Bogatsza jestem o dwie książki z Trio. Uwielbiam to wydawnictwo. Coś się zmienia na polskim rynku. Po pierwsze wydaje się całkiem sporo o Azji. Niestety nadal nie ma wznowień książek typu: “Literatura japońska” Melanowicza i za trzy tomy na allegro płaci się już ponad 300zł :((((

Nie o tym jednak mowa. W końcu jest na polskim rynku książka napisana przez studentów, “młodych japonistów” (że zacytuję z recenzji) pod redakcją prof Iwony Kordzińskiej-Nawrockiej. Książka, którą kupiłam bez mrugnięcia okiem: “W kręgu tradycji dworskiej Heian”, czyli mojego ulubionego okresu historycznego. Ale jestem szczęśliwa.

Książką, która w podobnym stopniu mnie urzekła jest “The Japanese Mind (red. Roger Davis i Osamu Ikeno), książka napisana przez młodych Japończyków. Pomysł zrodził się na zajęciach ze studentami międzynarodowymi. Japończycy dostali za zadanie napisać krótkie eseje na temat różnych japońskich pojęć, np. giri, kwestii honne i tatemae, słynnego: gambari i wielu innych. Zabieg wspaniały. “Dajmy powiedzieć młodym ludziom, co myślą o kulturze i tradycji własnego kraju.

Druga książka nie jest już mi tak pilnie potrzebna do szczęścia. Tym bardziej, że też nie jest to aż taka nowość, bo wydana w 2006 r. (O Heian jest świeżutka - 2008 rok) Jednak postanowiłam, że może się dokształcę nieco w sektach japońskich. Padło więc na “Shugendo-droga górskiej ascezy”

Książką niezakupioną jest “Japonia okresu Meiji. Od tradycji ku nowoczesności”, już wydawnictwo Nozomi, ale publikują tam osoby, do których czuję wielki szacunek za ich pracę - Ewa Pałasz-Rutkowska, Beata Kubiak Ho-Chi. Jest też ciekawy rozdział na temat kształtowania się kina japońskiego. Będzie trzeba zakupić.

Zaintrygowała mnie też książka wydawnictwa Adama Marszałka. Tak wiem, że mnóstwo ludzi narzeka na jakoś wydań, źle obrobione zdjęcia, skład. Jednak może warto zajrzeć: “Meandry japońskiej polityki”.

A póki co, idę poczytać kilka fragmentów z Sei Shōnagon. I do doktoratu. Muszę w końcu napisać rozdział o filmach grozy.


Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.