Jadąc odebrać nasze wakacyjne rezerwacje, odkryliśmy, że Meksyk jest prawie jak Japonia ;)
Numeracja domów nie jest po kolei. Tzn. jest po kolei, ale według kolejności powstawania domów. Również tutaj to nie taksówkarz ma wiedzieć jak jechać, ale klient. Lepiej się nie gubić w Meksyku, bo nawet taksówka nie pomoże. A policja nie pomoże raczej na pewno. Meksykanie potwierdzają - policja wcale nie jest pomocna. Nagimnastykowaliśmy się więc z szukaniem adresu. Obok numeru 390 występował np. 105. I bądź tu człowieku mądry. W końcu jednak znaleźliśmy.
Okazuje się, że tak samo jak w Japonii taksówkarz wcale nie musi wiedzieć, jak jechać, to klient ma wiedzieć.
Szukając więcej podobieństw wpadliśmy już w lekką głupawkę - ludzie są niscy i mają małe stopy i ciemne oczy. Część osób ma faktycznie lekko skośne oczy, co przy zmieszaniu genów niskości i skośności twarzy lekko azjatycki typ urody niektórych osób. No proszę.
Ludzie też są bardzo chętni do pomocy w sklepach. Bardzo. Nie da się tak po prostu pooglądać ubrań. Zważywszy na dodatek, że niewiele mówimy po hiszpańsku, jest dość zabawnie. Ale zakupy się udało zrobić.
Jeśli chodzi o straszenie Meksykiem, że woda zła, że potworne skorpiony i moskity przenoszące choroby - żadnego na razie nie widziałam.
Małga mówiła, że nie cuduje z myciem zębów w przegotowanej wodzie, więc wzięliśmy z niej przykład. Do gotowania jednak używa się już innej wody. Również dodaje się specjalne krople do wody przy myciu owoców.
Owoce w większości jedliśmy jednak bez skórki. Mango troszeczkę mnie rozczarowało, jest za mdłe, jak na mój gust i sprawia, że człowiek się cały brudzi. Za to zostałam fanką tuna - owoców opuncji, nie ryby. ;) Mają co prawda masę malutkich pesteczek, ale same w sobie są pyszne. słodkie, lekko kwaskowe, konsystencję i wygląd mają podobne do kiwi, ale smak zupełnie inny. Jak widać, z powodu deszczu, póki co oddajemy się radosnej konsumpcji. Mamy nadzieję, że w końcu jednak Meksyk zachowa się jak należy i zrobi się ciepło. Tropiki kurcze.



July 23rd, 2008 at 10:21 am
No to w takim razie jesli chodzi o sposob bycia są Meksykanie bardziej podobni do Tajwańczykow - przynajmniej w wersji jedzeniowo-sklepowej ;)
Do zobaczenia (mam nadzieje) jeszcze przed moim wybyciem do Chin ;)