Meksyk

Ale Meksyk Add comments

Najwyraźniej moje wpisy zawsze występują grupami. Jak nie mam czasu, nie ma notek. A potem nadrabiam - pisząc wszystko, co planowałam, co rzuciło mi się w oczy, o czym miałam/powinnam napisać. Tak wiec znów - trzeci wpis:

Meksyk, kraj o różnorodnej kulturze i urozmaiconych krajobrazach, zachwyca rozmaitymi zabytkami, dźwiękami, zapachami. W żadnym innym miejscu obu Ameryk historia i magiczne obrzędy nie splatają sie tak mocno z szarzyzną współczesnej codzienności.

Z Przewodnika z serii “Wiedza i życie”

“Powierzchnia Meksyku wynosi około 2 miliony kilometrów kwadratowych, a suma długości wszystkich wybrzeży wynosi około 10.000 kilometrów.

Klimat Meksyku jest bardzo zróżnicowany. Na północy Meksyk posiada rozległe pustynie i półpustynie, zaś na południu tropikalne lasy podzwrotnikowe”

To już może oficjalnie. W niedzielę 6 lipca wylatujemy do Meksyku. Trasa - Kraków (pociąg) - Warszawa (samolot) - Madryt (czekanie 8 godzin i samolot) - Mexico City.

Pierwszy tydzień - aklimatyzacja i zwiedzanie miasta i okolic. Weekend, powtórka z wesela Małgi. ;)

Potem plaża w Ixtapa-Zihuatanejo.

Nie mogę się doczekać.

Choć informacje o skorpionach i konieczności odkażania wody troszkę brzmią przerażająco.

Część rodziny poznaliśmy. Zażądali od nas listy, co chcemy zobaczyć, żeby pomóc nam w planowaniu zwiedzania. Ojojojo.

Sami nie wiemy, co ciekawi nas bardziej - poznanie rodziny Hectora, zobaczenie meksykańskiego wesela, spróbowanie wielu potraw, zwiedzanie piramid, czy leżenie nad oceanem. Czy może potrenowanie hiszpańskiego, który wydaje mi się aktualnie najprzyjemniejszym językiem na świecie. ;) Sam się zapamiętuje. Rodzina Caltenco twierdzi, że to potwornie niesprawiedliwe, że potrafimy wszystko wymówić. Urządziliśmy sobie zawody przy obiedzie w restauracji gruzińskiej. ;) “W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie” - heheheheh ;)

A wracając do jedzenia - oprócz listy zwiedzania, zrobiliśmy też listę tego, co chcemy zjeść. Taaa. Po powrocie dieta ;)

A o Meksyku też jest fajny PODCAST (i strona)



3 Responses to “Meksyk”

  1. baixiaotai Says:

    …tak z ciekawosci, moja droga, to ile Ty juz znasz jezykow? Och, tylko 5 biegle? Wstyd, wstyd!… :D
    Zycze udanego Meksyku :) Tylko niech mi Cie nie przemienia w nieazjatke…

  2. bayushi Says:

    Chciałabym. Biegle znam właściwie jeden - angielski, a i tak po tylu latach nauki, mogłabym lepiej go znać. Pozostałe znam dość biernie. Niby coś rozumiem, ale niewiele mówię (lub wcale nie mówię). Najlepiej oczywiście japoński, potem niemiecki, chyba hiszpański, chiński. Włoski - pamiętam jakieś podstawowe zwroty :P Francuskiego ni w ząb. Czasem coś zrozumiem jak jest napisane ;) A, jeszcze miałam gdzieś tam po drodze łacinę, ale na tą część życia spuścmy zasłonę milczenia…

  3. baixiaotai Says:

    Ja lacine pamietam lepiej niz niemiecki, francuski i wloski razem wziete. A co do angielskiego…hmmm… porozumiewac sie a znac jezyk to dwie rozne rzeczy :P W zasadzie tylko ten chinski zostaje…:D

Leave a Reply


Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.