Meksyk, dzień piąty 11 lipca

Ale Meksyk Add comments


11 lipca to Światowy Dzień Ludności oraz dzień niepodległości Mongolii. ;) dla mnie to dzień, kiedy zobaczyłam pierwszy raz piramidy na żywo. Teotihuacan. Czyli miejsce bogów. Słowo to tłumaczy się jako: “miejsce, gdzie ludzie stają się bogami”. Miasto, zostało założone przed naszą erą. Opuszczone około 650 roku n.e. Puste i zniszczone miasto zastali Aztekowie. Uznali, że zbudowane zostało przez bogów, gigantów. Nie wiadomo dokładnie, kto zbudował Teotihuacan . Zniszczenie przypisuje się samym mieszkańcom, ale właściwie nic pewne nie jest. Poza tym, że zbudowali oni gigantyczne miasto, pełne pałaców nie wiadomo, jak żyli, czym się zajmowali, jak umarli i czemu opuścili miasto. Jedne wielka zagadka. Wszystko, co o Teotihuacan wiadomo, wiadomo dzięki Aztekom.

Dla nich musiało to być zapewne miasto gigantów, jak weźmie się pod uwagę wysokość stopni na piramidach. Lud meksykański nie cechuje się dużym wzrostem. Schody są wysokie. Są też wąskie, więc osobom z małą stopą jest wygodniej się wspinać.
Ja, o dziwo nadal cudnie znoszę klimat i radośnie wbiegałam na piramidy. No dobrze – odpoczywałam w drodze na piramidę słońca. Jednak troszkę się zdyszałam na schodach. Bardziej przerażające dla mnie było schodzenie….

Wspominam o tym, bo zespół Teotihuacan wznosi się na wysokości 2300 m npm. Mimo pochmurnego dnia i kremu z filtrem 15 spaliliśmy się bardzo mocno. Na wakacje nad Pacyfikiem trzeba zakupić mocniejszy krem.
O mieszkańcach Teotihuacan, jak wspomniałam nie wiadomo właściwie nic. Wszelkie nazwy to już nazwy azteckie. Nie wiadomo jaką rolę naprawdę odgrywała Droga Zmarłych, ani jakie dokładnie przeznaczenie miały piramidy. Uczeni oczywiście doszukują się podobieństw między Piramidą Słońca a Piramidą Cheopsa – zbliżona jest wielkość ich podstawy, jednak Piramida Słońca jest niższa. Wiadomo, że Aztekom służyły jako świątynie, a ofiary, którym najpierw wyrwano serca zrzucano ze stopni piramidy, na dole odcinano im ręce i nogi, które były zjadane – korpus trafiał do klatek drapieżników.

W kompleksie Teotihuacan oprócz Piramidy Słońca należy też wspiąć się na niższą Piramidę Księżyca. Na pierwszy rzut oka wydają się one równe – Piramida Księżyca położona jest na wzgórzu. Grzechem byłby nie wybrać się na Cytadelę, gdzie można zobaczyć odkrytą w 1962 roku Piramidę/Pałac Quetzalpapalotla.

Nie wiem dokładnie czym są pozostałe piramidy w Teotihuacan. Część to domu mieszkalne. Struktura ich jest zresztą podobna do Pompei. Warto się powspinać i pooglądać. A widoki z Piramid Słońca i Księżyca naprawdę zapierają dech.
Na zakończenie takiego dnia trzeba się pożywić. Np. w restauracji specjalizującej się w pozole (zupie z kukurydzy i kurczaka), która podaje też zestawy dla dwóch osób złożone z dużej ilości tortilli i czterech rodzajów mięs i przypraw. Chicharron jest daniem, którego nie lubię. To wieprzowa skóra ususzona – w formie chrupek nawet smaczna, w sosie – błeeeee. Przynajmniej jest jakieś danie, którego nie lubię. W sumie nawet to zdrowo nie lubić czegoś takiego.

A do picia lemoniada – z kulką sorbetu. Cudo:

Na piramidach byłam zresztą bliska złożenia modłów do bogów azteckich, że akurat nie dotarliśmy tam w sezonie rozrodczym mrówek. Mrówek tam jest mnóstwo, takich dużych, czerwonych. Jajeczka tych mrówek są ponoć bardzo smaczne. wolałabym nie sprawdzać.

Zdjecia Teotihuacan –TUTAJ.



Leave a Reply


Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.