Han

Za pędzlem No Comments »

Nie mam na myśli chińskiej dynastii, ale koreańskie han한 które właściwie jest nieprzetłumaczalne. Smutek z powodu niemożliwości rozwiązania problemów jest chyba najbliższym skojarzeniem. Tylko, że ten smutek nie jest indywidualny ale globalny. Han nie ma poszczególny człowiek, han ma naród koreański.

Kolejny cytat z ulubionej ostatnio książki, tym razem z dedykacją dla tych, co usiłują zrozumieć Koreańczyków ;)

Koreańczycy żyją od wieków na swojej “ziemi dziesięciu tysięcy gór, dziesięciu tysięcy wysp, dziesięciu tysięcy wodospadów”, ale rzadko bywali jej właścicielami. Nigdy nie mieli całkowitej niezawisłości ani swobody wyrażania swoich cierpień i gniewu. Zmuszeni okolicznościami zginać kark przed mocniejszymi, nauczyli się trwać przy swojej tożsamości  milczeniu, opisując to uczucie poprzez nieprzetłumaczalne słowo han, oznaczające smutek i nadzieję, tęsknotę za minionym szczęściem i ufność w wyzwolenie, które nadejdzie w przyszłości.

Japońska logika

Za pędzlem 5 Comments »

Czytam sobie Tiziano Terzaniego “W Azji”. Książka dostana za pomoc przy pisaniu artykułu. Miłe bardzo. Mogłam sobie wybrać książkę i wybrałam. I okazało się to super wyborem. Teraz będę pewnie polować na kolejne książki TT. Lubię czytać reportaże, eseje. Zawsze w takich chwilach się żałuje, że nie jest się korespondentem wojennym. Choć doskonale zdaję sobie sprawę, że życie takiego wygląda nie do końca tak, jak w książkach. A swoją drogą też, nie znam chyba żadnej kobiety-korespondenta.

Książka ta opowiada o Azji we wszelkich postaciach. O Chinach, o Khmerach w Kambodży, o Wietnamie, Filipinach, Laosie, Koreach. Oczywiście też o Japonii. I fragment japoński mnie urzekł. Dedykuję go wszystkim uczącym się japońskiego:

Pierwsze spotkanie z moim nauczycielem przebiegło następująco.

- Zna pan jakieś japoński przysłowie?- pyta

- Nie.

- Więc proszę się nauczyć tego: “Kiedy wieje wiatr, wytwórcy drewnianych kadzi stają się bogaci”.

- nie rozumiem…

- To proste - odpowiada. - Wiatr wznieca kurz, kurz oślepia, ślepcy zarabiają na życie grając na instrumentach strunowych, struny są wyrabiane z kocich jelit, im więcej ginie kotów, tym więcej myszy biega po mieście, myszy wygryzają dziury w drewnianych kadziach, a im więcej potrzeba drewnianych kadzi,tym bardziej bogacą sie ich wytwórcy.Logiczne, prawda? I tak samo logiczny jest język japoński.

Popkulturowe spotkania Japonii z Zachodem

Za pędzlem No Comments »

W moim wydaniu w Manggha. Dzisiaj. Z cyklu Japonia i Świat organizowanego przez moją Katedrę. Dziś będzie luźne spotkanie, choć mam tremę, jak patrzę na te wszystkie nazwiska z kolejnych spotkań ;)

Szczegóły w MANGGHA

Do akademii marsz!

Za pędzlem 4 Comments »

Ja się nie wybiorę teraz, ale liczę na jakieś kolejne akademie. Na Krakowskim Kazimierzu będzie można się dowiedzieć wszystkiego na temat herbaty. No może nie wszystkiego, ale na pewno bardzo dużo. I to nie od byle kogo, ale od samej Bai! Jakby ktoś jeszcze był tu, a nie odnalazł Bai, to bywa ona tutaj.

A TU informacje o herbacianej akademii.

Źniątka i chleb

Kuchnia 2 Comments »

Własny chlebek:

I dla e-katki dżemik z TEGO przepisu

I jeszcze przepis zmodyfikowany na chleb z San Fran:

Przepis baza z bloga moje wypieki:

* 2 łyżeczki drożdży instant
* 200 g mąki pszennej razowej
* 400 g mąki pszennej białej
* pół łyżki cukru
* 2 łyżki octu balsamicznego
* 1 i 1/4 łyżeczki soli
* 250 g zakwasu żytniego lub pszennego
* 375 ml wody

(http://mojewypieki.blox.pl/2008/10/C…-zakwasie.html) z tamtego bloga też pochodzi przepis na zakas.

Moja wersja:

Chleb wyrabiam w maszynie i modyfikuję następująco:
nie daję drożdży (tylko przy pierwszym zakwasie dałam około pół łyżeczki, zawsze odkładam troszkę zakwasu na kolejny chleb)

* 200 g daję mąki chlebowej lub jasnej, ale też zdarzyło mi się upiec na graham
* 400 g daję razowej, albo co mi przyjdzie do głowy - wersja z dziś: najwięcej graham pszennej, troszkę graham żytniej, razowej pszennej, orkiszowa, zmielone troszkę płatków owsianych w młynku (kończyłam resztki mąk i stąd taka mieszanka )
* cukier i ocet bez zmian
* łyżka płaska soli
* 250 ml zakwasu
* woda tak samo, jak w przepisie 375 ml
* dodatkowo zawsze wsypuję nasiona - len, słonecznik, czasem czarnuszkę, lub odrobinę suszonych ziół.

Wrzucam wszystko do maszyny - najpierw zakwas, woda, ocet, mąka i dodatki. Wybieram wyrabianie (godzina)
Przekładam masę do keksówki.
Olewam akcję z jajkiem - wygładzam powierzchnię baaardzo mokrą ręką, tak że zostaje nieco wody na cieście. Posypuję “paproszkami” - płatki owsiane, len, słonecznik
Włączam piekarnik na 230 stopni, keksówkę przykrywam szmatką i sobie chleb wyrasta.
Daję do pieca na te 10 minut, potem zmniejszam temperaturę do 200 i piekę 30-40 minut.
Chlebek zazwyczaj lekko pęka z boku, ma świetną fakturę i smak. No i robi się sam właściwie. Muszę wrzucić składniki i przełożyć do keskówki.

Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.