Syndrom wicia gniazda?

Za pędzlem 2 Comments »

Zajęcia się skończyły, szybko przygotowałam pytania na egzamin, dzięki czemu chyba nie należały do najtrudniejszych, i rzuciłam sie w wir zajęć domowych. Zawsze to lubiłam, teraz lubię jeszcze bardziej.

Przeżyliśmy remont. Malowanie, przemeblowywanie. Żyjemy nadal w kartonach, bo czekamy na regały. Koty średnio zadowolone ze zmian, ale chyba powoli się przyzwyczajają.Powoli my też ogarniamy, porządkujemy, myjemy, czyścimy. Domek lśni.

Mnie znów naszło na eko, tak, zamówienie z mazideł.com ma coś z tym wspólnego. Znów mnie kuszą kosmetyki naturalne, ale też kusi zakupienie jakiś eko proszków, tabletek do zmywarki, etc. Pewnie przejdzie, bo ceny skutecznie odstraszają :( Póki co skupię się na nie pakowaniu chemii w nas i w dziecia, a środowisko będzie musiało poczekać i zadowolić się segregowaniem śmieci, pułkaniem i czyszczeniem domu octem i olejkiem sosnowym, zamiast cifów, ajaxów, etc. Kusi mnie zakupienie proszku Biały Jeleń, chwalą się, że są bez fosforanów i są troszkę tańsi niż proszki, które używam.

Dodatkowo, przez remont i kilka dni bez gotowania, naszło mnie na zrobienie jakiegoś fajnego obiadu, upieczenie ciasta, chleba. Zrealizowałam wczoraj - chleb wyszedł świetny - pszenno-żytni. Dostałam jeszcze od K. zakwas, który sobie własnie rośnie i jutro zrobię pierwszy raz w życiu chleb na zakwasie. Trzymać kciuki. I w ogóle wpadłam w nastrój sprzątalniczo, gotowalniczo, wypiekowy. Egzaminy leżą na Kampusie niepoprawione, dziś wieczorem po nie podjedziemy. Wcale mi się nie chce. Wolałabym coś jeszcze upiec, posprzątać, poukładać. Na razie rosną sobie kiełki, a ja przymierzam się d kolejnego przepisu z moje wypieki. Będe modyfikować. Podgotuję te cytryny, ale całość zrobię w maszynie, zagęszczając agarem. Wczoraj upiekłam sernik, chciałam zużyć jakoś świąteczne pierniczki, kilka zostało i niezjedzone crinkles. I wynalazłam przepis taki: SERNIK. Zrobiłam rybkę na obiad.

Niestety mój organizm bardzo zbuntowany. Fakt, remontem daliśmy sobie w kość ostro. Bolą mnie plecy od kilku dni. Wczoraj było jakieś apogeum, ledwo się ruszałam, ale też mozliwe, że zbyt dużo działałam :( Dziś, po leżeniu wieczornym z termoforkiem, lepiej. Za to chyba rozciąga się jeszcze brzuch i mnie w nocy bolał. Wrrr, wrrr, wrrrr! Dziś będzie więc obiad basic - makaron, pesto ze słoika i suszone pmidory. A ja zbieram siły. Tzn i tak udało mi się wyprać dwie pełne pralki, heheh ;)

W ramach porządkowania zamówiłam worki próżniowe. W końcu upakuję w nie pościel, zapasowe poszewki, koce. Może też po zimie czapki, szaliki.

Dzieć otrzymał kolejnego słodziusiego pajacyka od cioci K. wyszperanego w Bidze. Malusi jest, więc mam nadzieję, że dzieć się też malusi urodzi (byle powyżej 2 kg;)) i troszkę ponosi. A dzieć najpewniej jest dziewczynką. Tomek straszy, że jak dorośnie, wygoni mnie z kuchni. Jak to?!!!

Aka chan 7 Comments »

I ja i dzieć nie lubimy sesji. Wiem, że muszę egzaminować, ale nie lubię. Mam wyrzuty sumienia stawiając złe oceny. Ale czasem na prawdę brak słów na niektóre osoby. Nie chodzi o nieuczenie bynajmniej, ale o krętactwo, wymyślanie, cudowanie, podejście “należy mi się”. W końcu nie tak dawno studiowałam i jednak masa rzeczy by nie przeszła. Choć i tak szczęściara jestem zajęciowo.

Zastanawia mnie pewna rzecz. Bo tak. Wiadomość o mojej ciąży jest już dość powszechna. I co jakiś czas ktoś z dalszych znajomych mówi, że ślicznie wyglądam. O co chodzi? Czy to obowiązkowy komentarz do kobiety w ciąży? A przedtem to nie byłam śliczna? :P Brzuszek coraz bardziej widać. W obcisłych sweterkach :P W kurtce nic a nic. W spodnie niektóre jednak się nie dopinam. Jutro USG. Od czwartku malowanie domu. I meblowanie. Na razie biblioteczką! Połowa salonu będzie śliczniunią biblioteczką. TAKĄ Tzn żadną z tego linku, ale tymi meblami. Podobają nam się strasznie strasznie i tak chcemy. Dzięki temu będzie miejsce w szafach na dziecio-pierdołki. No i przestawimy już nasze łóżko w sypialni pod kątem wstawienia tam łóżeczka. Pomalutku, powolutku.

A jak już będzie po malowaniu i sesji i sprawdzeniu egzaminów, to sobie pogram w Silenta! Oj, ale sobie pogram. Już się doczekać nie mogę. I może jeszcze Residenta. A co!

Życiowo-pracowo

Za pędzlem 3 Comments »

Zrobię jeszcze jeden wpis, jakbym znów miała na miesiąc zamilknąć ;)

Malujemy i remontujemy. Najpewniej od 28 stycznia. Dziś miotałam się i porządkowałam. Zarośliśmy papierami, papiórkami, masą książek, z których część jest zupełnie zbędna…

Skończyły się już niemal zajęcia na uczleni. W poniedziałek ostatnie. Na jedych wpisy i ustalenia i ostatnie kolokwia, na drugich “zerówka”. Czyli właściwie koniec. Przygotowałam zagadnienia na wszystko, dla piszących egzamin w poniedziałek mam gotowe pytania. Pójdzie, mam nadzieję, szybko. Gorzej z kolejnymi. Egzamin 1 lutego dla I licencjatu. Duuużo ich. Dużo sprawdzania będzie. Dużo wpisywania w index. Wykładowcy też nie lubią sesji. Wolę dydaktykę chyba. Choć w tym roku troszkę dała mi w kość. Masa, masa przygotowań.

Drugi semestr będzie pod tym względem luźniejszy. Oddałam część ćwiczeń, zostaję z popkulturą, ale tym razem po angielsku i kilkoma godzinami orientalizmu. Za to w końcu będę musiała powalczyć w wydawaniem doktoratu i tłumaczeniem. Zostawiłam to i teraz straszy po nocach.

Niedługo będzie też Wieliczka, 14 lutego dokładnie. Wieliczka - Chiński Nowy Rok. W Kopalni. CTA w składzie: Tomek, ja, Beatka i Piterek i możliwe, że Aga i Krzychu, będzie origamić. Resztę imprezy obstawia IK, a konkretniej Bai i Gosia. Fajowo będzie, więc już zapraszam!

A ciążowo

Aka chan 9 Comments »

Jest OK, choć nadal z lekka anemicznie. Widać tak mam. Nie mieszczę się już w niektóre spodnie, mam pas ciążowy. Dzięki K. mam masę spodni, więc powinnam jakoś dać radę, ale kusi mnie zakupienie czegoś naprawdę ślicznego… No żeby jednek czuć się ładnie, a nie grubawo. Bo tak mniej więcej teraz wyglądam. Brzuch jest taki, że niekoniecznie trzeba go za ciążę brać. W kurtce nie widać nic, więc mowy nie ma, żeby ktoś miejsca ustąpił. Choć ponoć, jak widać, też ustępowania zdarza się w przedziale od “nigdy” do “czasami”.

Znalazłam fajowy gadżet - słuchanie muzyki z dzieckiem: LINK

Zamówiliśmy też tak zwane Migusie.

Mamy dwa pierwsze body dzięki K. No i powoli się kręci…

I jeszcze raz kuchennie

Kuchnia 1 Comment »

Chwaliłam się na FaceBooku, to tutaj też mogę. Zrobiłam CRINKLES z przepisu na blogu: “Moje wypieki”, które zostały nazwanie Kulkami Ordoneza. Ci, co znają moje zamiłowanie do Reverta, zapewne domyślą się dlaczego. Końcowa faza produkcji wyglądała tak:

Wordpress Themes by Sabiostar web development studio.